niebieski pierścionek

Znieczulica na luksus

Materializm pod kontrolą. Z drwiną albo żalem mawia się, że pieniądze szczęścia nie dają. Z takim samym ładunkiem emocjonalnym stwierdza się, że fortuna kołem się toczy. Z politowaniem albo zazdrością można spojrzeć na królewicza i żebraka. A chociaż podświadomie każdy sobie zdaje sprawę, że pieniądze wcale nie są gwarantem szczęścia, to niemal każdy chce się o tym przekonać na własnej skórze. Bo w końcu tylko raz się żyje.

Pułapki bogactwa – klątwy, samotność i rozczarowanie

Każdy medal ma dwie strony. Również ten ze szczerego złota. Podobnie jest z luksusem i biedą, które znajdują się na przeciwstawnych biegunach materialnego świata. Najczęściej nie marzy się ani o jednym, ani tym bardziej o drugim. Luksus najczęściej po cichu się podziwia, ale głośno nie mówi się o nim już tak dobrze. Bo po co dręczyć się patrzeniem na rzeczy, które na zawsze pozostaną poza zasięgiem możliwości? W dodatku do niczego innego jak do bogactwa nie przylgnęło przekonanie o nieszczęściu, pechu i samotności. Wystarczy sięgnąć po znane baśnie, mity i legendy. Zwycięzca i bogacz zazwyczaj jest sam, nikomu nie ufa, a w dodatku odmawia się mu wrażliwości. Dobrze nie skończył król Midas, który wszystko zamieniał w złoto. Fiaskiem kończyły się wyprawy do szczęśliwych krain. Skarby piratów najczęściej były przeklęte. Zazwyczaj im człowiek był bliżej luksusu, tym większe było prawdopodobieństwo, że dostanie po łapkach, a mamiący go skarb zniknie na zawsze.

Luksusowy umiar

Jak to w końcu jest z tym luksusem? Czy faktycznie jest taki zły i trzeba się go za wszelką cenę wypierać, żeby być dobrym, skromnym i wartościowym? Czy to jedynie propaganda bogaczy (bo chcą odwrócić uwagę od swego bogactwa) i biedaków (bo chcą przekonać sami siebie, że pieniądze wcale nie są potrzebne do szczęścia)? W rzeczywistości ani jedno ani drugie nie jest ani dobre ani złe, trzeba tylko znać dobre zaklęcie, żeby to wszystko odczarować. Kluczem do szczęścia wcale nie jest magiczne „sezamie otwórz się”, ale o wiele bardziej rzeczywiste „stop”. Bo bogactwo i luksus dają szczęście, ale tylko do czasu, a w krytycznym punkcie zazwyczaj poczucie pełni i szczęścia zamienia się miejscami z uzależnieniem, rozczarowaniem i nudą.

To, co ciągnie w górę

Chyba nic tak jak luksus nie motywuje do działania i nie rozwija skrzydeł, a w dodatku bardzo blisko mu do przyjemności, która przecież też kosztuje. Luksus wkręca, dodaje błysku w oku, ale może je też zamydlić, jeśli poświęci się mu zbyt wiele uwagi. Ale podobnie bywa i z biedą, bo wyrzekanie i wypieranie się wszystkiego za wszelką cenę również może wyprowadzić na manowce.

Dobrze korzystać i doceniać

Z wyższością na biedaka może popatrzyć bogacz, z politowaniem na bogacza może zerkać biedak i żaden nie ma racji. Najczęściej jednak z sympatią na obu spojrzeć może ten, kto poznał jedno i drugie.
Luksus ma swoją wartość i to nie tylko materialną. Poważnym zaniedbaniem jest ocenianie go tylko od tej strony. Jakkolwiek by nie było, przecież jest to owoc ludzkiej pracy, a jego twórcy zawsze bliżej jest do artysty niż rzemieślnika. Skoro z podziwem można patrzeć na dzieła przyrody, to dlaczego tego samego odmawia się przedmiotom, które stworzył utalentowany człowiek? Czy tylko dla zasady?

Wszystko jest dla ludzi

Luksus warto sobie dozować z różnych powodów. W zbyt dużych ilościach jest monotonny, banalny i traci blask, ale jeśli będzie stonowany, to staje się jak najbardziej stylowy. Skoro fortuna kołem się toczy, to luksusowy drobiazg może nie tylko pomóc znowu znaleźć się na górze, ale również doda otuchy i poprawi nastrój, kiedy zęby zaczyna się wgryzać w ścianę. W dodatku to doskonała inwestycja, bo luksus zawsze znajdzie nabywcę. Może więc jednak warto dać się mu od czasu do czasu uwieść? Nie z zachłanności, ale ze zdrowego rozsądku?

photo credit: Gnilenkov Aleksey via photopin cc