Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

Złodzieje książek (Fragmenty Ubrane, cz. 27)

23. kwietnia przypada wyjątkowy dzień – Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Skoro zaś takie święto za pasem, nie wypada mi nie wziąć na warsztat świetnej książki o książkach i… łamaniu praw autorskich z iście epickim rozmachem.

Z Matthew Pearlem zetknęłam się po raz pierwszy już dobrych kilka lat temu. Właśnie wtedy w Polsce ukazała się jego debiutancka powieść „Klub Dantego”, a pozycję promował Dan Brown w momencie, kiedy jego „Kod Leonarda da Vinci” był u szczytu popularności. O ile jednak do kolejnych książek Dana Browna podchodzę z coraz większą ostrożnością, tak przy prozie Pearla zawsze dochodzę do wniosku, że chętnie przeczytam coś nowego tego autora.

Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

W czym tkwi jego fenomen? Doceniłam go za niezwykłą umiejętność barwnego opowiadania historii z zagadką. Pearl fajnie buduje napięcie, momentami gawędzi z czytelnikiem, nie stroni też od humoru, który całości dodaje jeszcze więcej kolorów. Przede wszystkim pisze jednak zawsze na tematy kręcące się wokół wyjątkowych książek i ich twórców. „Klub Dantego” opowiadał historię mrocznych morderstw, a kluczem do rozwiązania zagadki była „Boska Komedia”. Tworząc „Złodziei książek”, na bohatera wybrał popularnego przed laty Roberta Louisa Stevensona, autora m.in. „Wyspy skarbów”. Niezwykłego nie tylko ze względu na dorobek, ale i styl życia. Stevenson jako jedyny z cenionych w literackim świecie twórców potrafił zrezygnować ze sławy i wygodnego życia w wielkim mieście i przeniósł się na dziką Samoę, na której nikt wcześniej nie słyszał nie tylko o pisarzach, ale nawet i o książkach.

Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

Ekscentryczny pisarz to już wdzięczny temat do napisania ciekawej powieści, ale dla Pearla to oczywiście za mało. Pierwsze skrzypce w tej powieści grają bukinierzy. Tytułowi złodzieje książek, którzy przemierzali świat wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu co ciekawszych książek, wykradali je i sprzedawali wydawcom za zawrotne kwoty, zanim ktokolwiek pomyślał o oddaniu ich do druku. Wyobraźcie to sobie tylko. Jest schyłek XIX wieku. Ludzie kochają książki, a o prawach autorskich nikt jeszcze głośno nie mówi. Nie mogło być chyba bardziej idealnego momentu, żeby pojawili się bukinierzy.

Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

Bukinierzy u Pearla są jak książkowi agenci. Działają w pojedynkę, mają niebezpieczne misje do wykonania, kontakty na całym świecie i mnóstwo niesamowitych pomysłów, które samej kradzieży książek dodają tylko uroku niesamowitej przygody. Ci najlepsi ostro ze sobą rywalizują, walczą o pierwsze miejsce w swoim fachu, chociaż w literackim świecie zawsze pozostają w cieniu. Są jak żywe legendy, które wykonują swoje kolejne misje, a potem niespodziewanie rozpływają się w powietrzu, kiedy kolejne dzieło trafia do rąk odpowiedniego wydawcy.

Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

U Pearla bukinierzy mają jeszcze życie prywatne. Rywalizują ze sobą, kochają się i nienawidzą. Niezwykłą parę w bukierskim światku tworzą Pen Davenport i Kitten, nie mniej ciekawą postacią jest przebiegły i okrutny Belial. Z czasem coraz to nowe kontakty wśród najlepszych w tym fachu wyrabia sobie Edgar Fergins, początkowo poczciwy miłośnik i sprzedawca książek, który jednak bardzo szybko uczy się od swoich nowych mentorów. Jest wreszcie Whiskey Bill, chyba największa szumowina w branży, który wkręca dwóch największych rywali – Davenporta i Beliala – w ostatnią, spektakularną misję kradzieży książki tym razem autorstwa Roberta Louisa Stevensona.

Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

Żeby było trudniej, bukinierzy niczym prawdziwi piraci wyruszają na rajską Samoę, poznają tubylców, zdobywają zaufanie Stevensona, żeby w odpowiedniej chwili wykraść mu tak długo wyczekiwany rękopis powieści. Nie obywa się bez starć, nietypowych przygód, nieoczekiwanych śmierci i mocnych zwrotów akcji. Los co rusz płata bukinierom figla. Im dalej w powieść, tym więcej ciekawych doświadczeń mają na koncie – pobyt w więzieniu, walkę z siłami natury, ucieczkę przed kanibalami. Sporo dzieje się w tej powieści, Pearl świetnie prowadzi akcję, a na koniec bardzo zgrabnie zaskakuje. Efektowny jest również sam sposób opowiadania. Historia nie jest przedstawiona chronologicznie. Autor wkłada ją w usta swoich bohaterów, którzy na przemian wspominają, opowiadają i biorą udział w bieżących wydarzeniach, a sama powieść tylko na tym zyskuje. Przy „Złodziejach książek” można naprawdę nieźle się bawić, rozmarzyć i jeszcze raz zakochać się w książkach i czytaniu.

Złodzieje książek, Matthew Pearl, recenzja

Do „Złodziei książek” można by stworzyć niejedną efektowną stylizację. Uznałam jednak, że w bukinierskim fachu kluczowe musiały być prostota i wygoda. Nie potrafię wyobrazić sobie rasowej złodziejki książek w spódnicy. Raz, że rywalizowała z mężczyznami, dwa – że we wszystkim co robiła w jakiś sposób szła pod prąd. Wybrałam więc spodnie i postawiłam na duet kolorystyczny, którzy wygląda bardzo ciekawie, jest mało popularny, a przez to świeży. Błękitna bluzka z oryginalnym dekoltem fajnie wygląda z czekoladowymi spodniami. Mocny kontrast łagodzą wysokie oficerki w ciepłym, beżowym kolorze. W tym zestawie zabrakło biżuterii, ale dodałam do niej cienki pasek ze zwierzęcym printem.
Ponoć kradzież książek to najbardziej eleganckie przestępstwo. Zamiast jednak kraść, przejdę się w tym zestawie na inne polowanie. Z kartą biblioteczną w kieszeni.

  • Kojarzę autora, ale nie miałam okazji czytać żadnej z jego książek, mimo że – tak jak wspominasz – promował je sam Dan Brown. Podoba mi się, w jakich realiach osadza on akcje swoich powieści i choćby dla tego na pewno kiedyś wreszcie się za nie zabiorę.

    PS. Jeżeli chodzi o wyrafinowane kradzieże książek, świetny motyw tego typu pojawia się w “48” Andreasa Grubera. Polecam! :)

    • Książki Grubera nie znam jeszcze, ale na pewno obadam. Dzięki za nowy książkowy trop, a Pearla polecam :)

  • Piękna ta błękitna bluzka, podoba mi się :)

  • Monicystyka

    Autor znam, o książce słyszałam, ale póki co nie udało mi się jeszcze usiąść do czytania, ale liczę po cichu, że w wakacje nadrobię wszystkie książki z listy “do przeczytania” :) Tekst zachęcający do lektury :)

    • Polecam, świetny wybór na lato, ma wakacyjny klimat :)

  • Kiedyś kradli książki, teraz treści i zdjęcia na blogach/IG. Książka mogłaby mnie zaciekawić :)

  • Ja już o autorze słyszałam – polecano mi go, ale nie miałam okazji jednak czytać jego dzieł. Zainteresowałaś mnie, a przede wszystkim mi o nim przypomniałaś, więc czas najwyższy :)

  • Dziś cudowne święto dla każdego książkożercy!

  • Aleksandra B.

    oczywiście kojarzę nazwisko, ale nie miałam nic z tego powieści w ręce, dopiero nadrabiam zaległości, które jeszcze mi się ciągną z zimy:-p

    • U mnie też ta książka czekała w książkowej poczekalni co najmniej kilka miesięcy. Teraz się zastanawiam, dlaczego tak długo z nią zwlekałam.

  • Ewa

    Słyszałam o tym autorze, ale nie miałam okazji zapoznać się z jego twórczością.

  • Fajnie, że trafiłam na ciekawą propozycję, bo wcześniej nie słyszałam o tym autorze, więc dla odmiany chętnie sięgnę po jego twórczość

  • Ani za Browne, ani za Pearlem jakoś specjalnie nie przepadam – chyba nie moje “bajka” 😉

    • Cóż, dla każdego coś miłego, z Pearlem jest o tyle inaczej, że jego powieści mają zazwyczaj świetną zagadkę do rozwikłania, a całość czyta się jak dobrą książkę historyczną, aż czuć w niej klimat innych czasów :)

  • Brzmi naprawdę bardzo ciekawie – jeszcze nie sięgałam po jego prozę, ale może warto to zrobić :)

  • Żyć nie umierać

    Bardzo fajne miejsce z piękną kobietą. A co do książki, którą tu przedstawiasz, to nie spotkałam się ani z nią, ani z autorem. Ale może kiedyś 😉

    • Dziękuję, a do książek Pearla na pewno warto zajrzeć :)

  • Karolina Ostrowska

    Nie znam autora, może się skuszę 😉

  • Stylizacja w moim stylu :) mega mi się podoba :)