Żerca, Cykl Kwiat Paproci

Żerca (Fragmenty ubrane, cz. 14)

W drodze „Przesilenie”, w księgarniach nowiutki „Sekretnik Szeptuchy”, a na listach najlepszych książek od miesięcy już „Szeptucha”, „Noc Kupały” i „Żerca”. Przestało mnie to już dziwić, bo „Kwiat Paproci” to wyjątkowo sympatyczny cykl, który ma właściwości uzależniające.

Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że go lubię, chociaż po „Szeptuchę” nie sięgałam tylko dla samej przyjemności czytania. Chciałam z tej powieści wyciągnąć jak najwięcej słowiańskich smaków i to na nie byle jaką okazję – własny ślub. Ten zacny cel był świetnym wabikiem, bo inaczej pewnie nie sięgnęłabym po tak mało „ambitną” powieść dla kobiet. Ale mój punkt widzenia zmienił się o 180 stopni. „Szeptucha” ewidentnie rzuciła na mnie swój urok i dzięki niej w końcu zaczęłam doceniać literaturę kobiecą. Lekką, sympatyczną, pozytywną, z dobrym zakończeniem.

Żerca, Cykl Kwiat Paproci

Gdyby ktoś się mnie zapytał, którą z części cyklu lubię najbardziej, bez wahania wskażę „Szeptuchę”. To właśnie tam Miszczuk tworzy nieprawdopodobny świat równoległy, przestawia niepokorną bohaterkę, stawia na jej drodze nieśmiertelnego księcia z bajki i w dodatku urywa historię w najmniej odpowiednim momencie. Ale i „Noc Kupały” i „Żerca” wcale nie stoją na niższym poziomie. Wciąż są ci sami bohaterowie, historia staje się bardziej epicka, napięcie rośnie, a Miszczuk zgrabnie wprowadza słowiańskie akcenty między cięte dialogi i intrygujące wydarzenia. Na wskroś współczesne, a jednak tak sielskie, że można się tylko rozmarzyć i puścić wodze wyobraźni.

Żerca, Cykl Kwiat Paproci

Czytania „Żercy” trochę się obawiałam. Książka jest niepokojąco gruba, a sama historia rozkręca się na nowo po mocnym finale w „Nocy Kupały”. Miszczuk nie jest jednak nowicjuszką, a wyczerpaną na pierwszy rzut oka opowieść z wyjątkową energią rozbujała od nowa. Sympatyczni bohaterowie zyskują nowe rysy charakteru, dodatkową głębię, a na ich drodze co jakiś czas znów pojawia się kłoda albo zakręt, który nie tak łatwo pokonać. Niektórzy, jak Baba Jaga czy Mieszko znikają na jakiś czas, ale scena wcale nie zostaje pusta, bo pojawiają się nowe postaci, z pozoru sympatyczne, a jednak niebezpieczne.
Czas też nie stoi w miejscu, a Miszczuk tym razem malowniczo pokazuje nowoczesne słowiańskie lato. Z sezonowymi obrzędami, słowiańskim weselichem i wieczorem panieńskim. Jest tradycyjnie, ale i zabawnie, a chociaż momentami można odnieść wrażenie, że akcja jest za bardzo rozciągnięta, to nawet tym dodatkowym, z pozoru niepotrzebnym scenom nie można odmówić uroku. Całość jak zawsze czyta się z wyjątkową przyjemnością, a nieprzyzwoicie gruba książka kończy się znacznie szybciej niż powinna.

Żerca, Cykl Kwiat Paproci

„Szeptucha” urzekła mnie swoją świeżością. To historia inna niż wszystkie. Lekka, przezabawna i przyjemna. Z każdą kolejną książką mam jednak wrażenie, że ten cykl coraz bardziej dojrzewa. Ma nie tylko słowiańską duszę. Miszczuk zgrabnie przemyca w nim uniwersalne motywy kojarzone raczej z „ambitną” literaturą. Nie ma w nim już bohaterów jednoznacznie dobrych i złych. Te zabawne i sympatyczne postaci też błądzą, mają swoje mroczne sekrety, a nawet ci z pozoru płytcy i stereotypowi bohaterowie przestają być przewidywalni. Chociaż „Żerca” nie wciągnął mnie tak gwałtownie jak właśnie „Szeptucha”, to trzyma poziom i świetnie broni go właśnie ten nowy, pogłębiony rys.

Żerca, Cykl Kwiat Paproci

Moja słowiańska stylizacja miała być ilustracją właśnie do „Szeptuchy”. Ponieważ jednak w „Żercy” tyle miejsca zajmują przygotowania do wesela i słowiański ślub, to właśnie najnowsza powieść z cyklu pojawia się w moich „Fragmentach ubranych”. Wszystkie ślubne atrakcje wymyślałam na wiele miesięcy wcześniej, sukienka długo czekała w szafie, jedynie wianek i bukiet z czerwcowych ziół i kwiatów odbierałam na parę dni przed ceremonią. Całkiem zgrabnie wszystko jednak wpisało się w klimat. Było sielsko, swojsko i kameralnie.

Żerca, Cykl Kwiat Paproci

Jak zawsze przy takich okazjach problematyczny jest wybór sukienki. Ominęłam jednak ten problem i praktycznie od samego początku wiedziałam, że nie chcę mieć strojnej sukni za ciężkie pieniądze, którą ubiorę tylko ten jeden raz. Zamiast tego wybrałam minimalistyczną sukienkę koktajlową w kolorze écru. Ma rozkloszowany dół, sięga do połowy łydki, nie ma rękawów. Do zestawu dodałam szeroki szal z frędzlami, kilka dodatków, a resztę zrobiły żywe kwiaty.

Żerca, Cykl Kwiat Paproci

Z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że to był bardzo dobry wybór, a sama sukienka idealnie wpisała się w świętojański klimat i sprawdziła się na kameralnej zabawie dla kilkunastu osób. Zawsze się uśmiecham, kiedy od czasu do czasu przemyka mi w szafie. Nigdy się nie zakurzy. Nie zszarzeje. Nikt nie będzie jej licytował na serwisach aukcyjnych. A ja na pewno ubiorę ją więcej niż tylko ten jeden raz.

Zdjęcia: Ewelina Włoch

  • Mam wszystkie książki z tej “sagi”, bo uwielbiam tą autorkę, natomiast Szeptuchę przeczytałam, za resztę jakoś nie mogę się zabrać… Trochę jestem zniesmaczona, że tak fajna autorka zaczęła pisać w typowy, dla wielu autorów sposób, czyli mnóstwo tomów kontynuacji. “Druga Szansa” jest książką, która absolutnie mną zawładnęła :)

    • “Drugiej szansy” akurat nie znam, z Miszczuk po raz pierwszy zetknęłam się właśnie przy okazji “Szeptuchy”. Kontynuacje bywają problematyczne, ale Miszczuk trzyma poziom. Z przyjemnością przeczytałam wszystkie trzy książki i na pewno sięgnę po kolejną :)

  • Moje klimaty czytelnicze. I boska sesja foto

  • Piękna sesja i ta sukienka… Bardzo bliskie mi klimaty, też raczej wolałabym prostą sukienkę, choć może jeszcze mi się odmieni :-) A książkę dorzucam do listy, nie znam w ogóle autorki – czas ją poznać :-)

    • Kiedy wybierałam swoją sukienkę, trochę się bałam, że będę żałować i myśleć, że mogłam wziąć coś bardziej efektownego. Im dalej jednak od ślubu, tym częściej dochodzę do wniosku, że dobrze zrobiłam :)

      • Mnie zachwyciła, bardzo podobają mi się takie proste i eleganckie suknie ☺

  • Podoba mi się takie nawiązanie do słowiańskości – zarówno w literaturze, jak i życiu codziennym. A już ślub to rzeczywiście cudowna okazja, aby przyodziać się zgodnie z klimatem :)

    Miszczuk znam tylko z cyklu o piekle/niebie i był w porządku, teraz będę czytać jej “Obsesję”. Może potem zabiorę się za “Szeptuchę” i resztę :)

    • Już mi gdzieś mignęła “Obsesja”, ale jeśli chodzi o Miszczuk, to zdecydowanie bardziej czekam na kontynuację “Kwiatu paproci”.

  • Co prawda książki nie czytałam, ale słyszałam o niej wiele dobrego. Sesja bardzo klimatyczna i wpisująca sie w książkę.

  • Twój blog jest jedyny w swoim rodzaju. Książki i moda razem – wow. To wymaga naprawdę mnóstwo pracy.

  • Renata Pawlowska

    Przepiekny klimat :-)

    Pozdrawiam serdecznie

    Renata