Dlaczego tak naprawdę kochamy muzykę?

Za co tak naprawdę kochamy muzykę?

Nie ma dna. Łagodzi obyczaje. Jednoczy pokolenia.
Uskrzydla. Pociesza. Wzrusza.

Muzyka jak nic innego potrafi oddać każdy nastrój, zaprogramować każdy dzień, okazać się nieocenionym towarzyszem niezależnie od nastroju.

Statystyczny Polak nie czyta książek. Nie zna literackiej klasyki. Ale zawsze potrafi zanucić muzyczną klasykę. Znacie kogoś, kto nie zna „Don’t worry, be happy” albo „What a wonderful world”? To raczej niemożliwe. Chyba, że spotkaliście kosmitów.
Znamy muzykę. Kochamy ponadczasowe hity. Mamy to praktycznie we krwi. Pytanie tylko skąd?

La vie en rose…

Przez cały dzisiejszy dzień chodzi za mną piosenka Edith Piaf „La vie en rose”. Szlagier (bo w latach 40. ubiegłego wieku nie było jeszcze hitów i przebojów, a właśnie szlagiery), który śpiewał najpierw Paryż, a później cały świat. Utwór zgrabnie i pięknie oddający nasze najbardziej intymne, a jednak tak powszechne w zbiorowej wyobraźni uczucia, porywy namiętności, romantyczne nadzieje, które świat potrafią zmienić w najpiękniejszą bajkę.
Ta piosenka regularnie do nas wraca. W coraz to nowych wykonaniach. W kolejnych aranżacjach. Przypomina o sobie, kiedy nagle zaczyna się nam wydawać, że życie jest usłane różami.

Dobra piosenka – małe dzieło sztuki

Im częściej się nad tym zastanawiam, tym częściej dochodzę do wniosku, że muzyka to najlepsza forma sztuki na szybkie czasy, w jakich przyszło nam teraz żyć. Nie mamy czasu, żeby poczytać grubą książkę, zastanowić się nad malarskimi dziełami, obejrzeć długi film. Łatwo jest przeoczyć coś ważnego. Trudno jest skupić uwagę.
Z muzyką jest zupełnie inaczej. Można się w niej nieświadomie pogrążyć, poszybować na jej skrzydłach do świata znacznie subtelniejszych doznań. Od razu. Bez wysiłku. Praktycznie na zawołanie.
Muzyka to sztuka dla niecierpliwych. Tych, którzy dużo wymagają i lubią to otrzymywać natychmiast. Pod tym względem muzyka zawsze była i będzie bezkonkurencyjna.

Jeśli chodzi o mnie, to każda dobra piosenka jest jak małe dzieło sztuki. W ciągu kilku minut potrafi opowiedzieć wyjątkową historię. Subtelną, romantyczną, smutną, ckliwą albo ze szczęśliwym zakończeniem. Taką, do której będzie się z przyjemnością wracać jeszcze wiele razy.

Muzyka to styl życia

Jaka jest statystyczna gwiazda wielkiego formatu? Najczęściej piękna, utalentowana i obrzydliwie bogata. Znana staje się praktycznie z dnia na dzień. To żywy przykład na to, że amerykański sen nie jest nieosiągalnym marzeniem, a zdarza się praktycznie na naszych oczach.
Nie brakuje gwiazd, które nigdy nie uczyły się grać. Nigdy nie pobierały lekcji śpiewu. A jednak potrafią chwycić i wytarmosić ludzkie serca. Nierzadko to nawet nie talent, a iskra, nagły przebłysk i olśnienie, które pokazuje, w którym miejscach wystarczy uderzyć dwie struny gitary. Czasami największe hity rodzą się z przypadku, nieświadomie, bez wysiłku, naturalnie.

Muzykom wiele się wybacza. Toleruje się ich ekscentryzm. Docenia się za to, że potrafią wydobyć z nas uczucia, z których istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy. Zazdrościmy im ich niezależności, wolności, cygańskiego, kolorowego życia. Tego że potrafią żyć w taki sposób, na jaki nam brakuje odwagi i siły.

Nie jesteśmy gwiazdami muzyki. Ale regularnie wkradamy się do ich wyjątkowego świata. Właśnie przez słuchanie niezwykłych piosenek.

Ubieramy słuchawki. Zamykamy oczy i budzimy się w zupełnie innej rzeczywistości.