Prada

Włosi robią to najlepiej…

Buty, płaszcze, sukienki, marynarki. Czego się nie tkną, zamienią to od razu w złoto. Dodadzą detal. Wzbogacą. Odejmą. Narysują na nowo. Lekko i z fantazją. Zawsze.

Mawia się, że to Francuzi mają modę we krwi. Ale Włosi projektują lepiej. Z większą fantazją. Z emocjami. Efektownie i gustownie jednocześnie. W końcu nie przez przypadek wśród najbardziej luksusowych marek dominują włoskie nazwiska. Valentino. Gucci. Ferragamo. Ricci. Prada. Dolce. Gabbana. Pucci… A ta lista stale i bardzo systematycznie uzupełniana jest o kolejne nazwiska.

Sporo już pisałam na blogu o modzie. Powstała właściwie cała seria wpisów, która dekada po dekadzie przedstawiała trendy i kolejnych projektantów (linki do wpisów tutaj: historia mody). Zabrakło tylko Włochów. Może to i lepiej.

Bo warto na nich poczekać.
Bo wpis o włoskich projektantach to czasami dobry początek, żeby bardziej zainteresować się modą.

To startujemy. Zapraszam do modnego włoskiego Dolce Vita.

Gucci

Marka symbol. Uwielbiana przez celebrytów. Kontrowersyjna. Wyrazista. Bardzo luksusowa. Ale nie zawsze taka była. Początki marki Gucci, jak w przypadku wielu modowych marek, były skromne. Bardzo skromne. A przy okazji też burzliwe.

Zresztą posłuchajcie. Dawno, dawno temu, u schyłku XIX stulecia, w słonecznej Florencji żył sobie syn kapelusznika o imieniu Guccio i nazwisku Gucci.
Zafascynowany pięknymi przedmiotami.
Mający niebywały zmysł estetyczny.
Zauroczony światem luksusu, który choć daleki, był na wyciągnięcie ręki.
Guccio długo nie zagrzał miejsca w słonecznej Florencji. Wolał zostać tułaczem, emigrantem i szukać swojej szczęśliwej gwiazdy. W wielu 17 lat wyruszył więc w świat. Poznał Londyn, pracował na zmywaku i dorabiał jako pucybut. Z czasem poznał Paryż. Sankt Petersburg. A po dwóch latach wrócił do Florencji.
Ożenił się. Doczekał się piątki dzieci. I zamieszkał ze swoją wybranką i jej przybranym synem w 20-metrowym mieszkanku. Potem przyszła wojna. Ale tuż po niej, rodzina Guccich zaczęła odnosić sukcesy.
W 1921 roku powstał butik z galanterią skórzaną. A w zaledwie rok później Guccio zatrudniał już 60 osób. W równie szybkim tempie rozrastała się jego rodzina. I powstały kolejne produkty. Torby. Walizy. Nowy gatunek skóry. Słynny beżowy materiał zadrukowany w charakterystyczne logo. Kultowa torebka Bamboo z bambusową rączką, którą wylansowała Ingrid Bergman i po którą po dziś dzień w kolejce czekają celebrytki.

Gucci otwierał kolejne butiki. W kolejnych miastach. Sprzedawał w Rzymie. Dotarł do Nowego Jorku. Ale jak to we włoskich rodzinach bywa, domowy spokój był rzadkością. Tym bardziej, że latorośle niegdyś biednego Guccia miały dziedziczyć wielką fortunę. Nie obeszło się bez sporów, wydziedziczeń, intryg, a nawet aresztowań. Rodzinne spory, które wielokrotnie trafiały na łamy gazet o dziwo nie zaszkodziły jednak samej marce. Kto wie, czy nie nakręciły dodatkowo promocji. W latach 60. marka Gucci miała już swoją kolekcję prêt-á-porter, a buty i torebki sprzedawała w tysiącach egzemplarzy.
Ponad pół wieku później nadal ma się dobrze. Przyciąga talenty. Budzi kontrowersje. Zachwyca. Błyszczy. A przede wszystkim budzi pożądanie.

Ferragamo

O tej marce mawia się, że jest najsolidniejsza i najbardziej luksusowa wśród marek luksusowych. Jej początki były jeszcze skromniejsze niż w przypadku rodziny Guccich.
Salvatore – twórca marki – przyszedł na świat jako 11. dziecko w rodzinie Ferragamo. Bieda była ich chlebem powszednim. Ale chęć wyrwania się z tego zaklętego kręgu była znacznie silniejsza. Salvatore od zawsze zafascynowany był ludzkimi stopami i butami. W wieku 9 lat zaczął uczyć się na szewca. Potem była podróż do Ameryki i pierwsze sukcesy. Buty jego projektu pokochały gwiazdy Hollywood, a młodziutki Salvatore bardzo szybko rozkręcił interes na 2 kontynenty. Sukcesy odnosił w Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Dobra passa pewnego dnia jednak musiała się skończyć. W niespokojnych czasach, kiedy we Włoszech rodził się faszyzm, Salvatore miał coraz większe kłopoty, a mając 35 lat, ogłosił bankructwo.

Nie był jednak typem, który się poddaje i zraża niepowodzeniami. Na odbicie się od dna potrzebował zaledwie 4 lat. Znowu robił i naprawiał buty i odziewał stopy arystokratek. Wkrótce w jego atelier pracowało 400 osób, a dziennie produkowano 200 par butów. Szczęśliwie zadziało się też w życiu prywatnym Salvatore – ożenił się i doczekał spadkobierców swojej fortuny i talentu.

Pod ich kierownictwem atelier Salvatore Ferragamo stało się globalną marką, która ubiera kobiety od stóp do głów. A przy okazji zajmuje się wnętrzarstwem. Są też kolejni spadkobiercy. Ponad 20 wnucząt słynnego Salvatore.

Prada

Miuccia Prada. Jedna z najbardziej wpływowych kobiet świata. Politolog. Miłośniczka teatru. Kolekcjonerka dzieł sztuki. Fanka nowoczesnej architektury. Projektantka. Bardzo kreatywna. O wysmakowanym guście i wielkim talencie. To jednak nie ona założyła słynną na cały świat markę. Biznes odziedziczyła po dziadku, który wraz ze swoim bratem prowadził w Mediolanie butik Prada Fratelli specjalizujący się w galanterii skórzanej.

Pod skrzydłami Miucci, marka zaczęła kojarzyć się z fantastycznymi torbami, a z czasem z odzieżą. Wyrafinowaną, cenioną, bardzo elegancką. Miuccię do ciągłego rozwoju marki zachęcał mąż, Patrizio Bertelli. Wziął na siebie prowadzenie interesów, a Miucchia zajęła się projektowaniem. Najpierw były kolekcje prêt-á-porter. Potem powstała tańsza marka Miu Miu dla młodych i wymagających kobiet. Wreszcie pod szyldem Prady zaczęły pojawiać się męskie kolekcje.
Prada to dziś nie tylko dom mody. To już styl życia. Na bogato. Z zamiłowaniem do sztuki i architektury. Prada ma chyba najpiękniejsze butiki, które są wspaniałą oprawą dla jeszcze ciekawszych ubrań i dodatków.

***

To tylko złota trójka włoskich nazwisk.
A jest ich jeszcze wiele.

Dolce&Gabbana kojarzący się ostatnio z bizantyjskim przepychem.
Valentino, którego projekty systematycznie pojawiają się na czerwonych dywanach, a którego flagowym produktem jest bajeczna czerwona suknia.
Kontrowersyjny Gianni Versace, po którym stery przejęła jeszcze bardziej wyrazista Donatella.
Giorgio Armani. Kojarzący się z perfekcyjnie skrojonymi garniturami.
Emilio Pucci. Co sezon wypuszczający coraz to lepsze kolekcje.
Anthony Vaccarello. Rocznik 82. Tak młody, a już od kilku lat na modowym szczycie.

To tylko ci najbardziej znani. Bo włoskich rodów zajmujących się modą jest znacznie więcej. A cała Italia roi się od małych manufaktur, w których starannie, z wyjątkową pieczołowitością produkowane są szlachetne materiały, gustowne garnitury, stylowe buty i przepiękne damskie ubrania.

Jednym słowem dolce vita. La bella dolce vita.

photo credit: Meet Me in Marfa via photopin (license)