Z archiwum X nowy sezon

Widzieliście już najnowsze odcinki “Z archiwum X”?

Bardzo dobrze pamiętam te czasy. Głębokie lata 90. Czwartkowy wieczór z polską telewizją. I kolejny odcinek “Z archiwum X”. Z charakterystyczną melodią na początku i nieprawdopodobną zagadką do rozwiązania. Nawet nie wiadomo kiedy mijał cały odcinek i kolejny tydzień trzeba było czekać na następny.

Później przyszła pora na książki i filmy. Ale jak praktycznie każdy serial, również i “Z archiwum X” przeszło przez wszystkie fazy popularności i w końcu musiało też wejść w fazę stagnacji. Kolejne odcinki już tak nie wciągały, historie wydawały się naciągane, a oglądalność spadała. Co więcej, zaczęli pojawiać się poważni serialowi konkurenci.

Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że “Z archiwum X” powraca. Twórcy nakręcili po latach krótki, składający się z sześciu odcinków sezon. Początkowo wydawało mi się, że to bardzo mało. Ale wystarczy spojrzeć w statystyki oglądalności, by przekonać że choć serial był tak lubiany, to jednak jest już częścią przeszłości. Nowy sezon obejrzałam z sentymentu. Wciągnęły mnie odcinki 1 i 2. Kolejny był raczej parodią, a twórcy nie tylko bawili się konwencją horroru, ale i puścili oko do widza, przedstawiając w krzywym zwierciadle samo “Z archiwum X”.

Później zaczęło robić się już zbyt patetycznie, a finał bardziej przypominał średniej klasy film katastroficzny niż kultowy serial lat 90.

Jak podaje Wikipedia, te ostatnie odcinki obejrzało w Stanach Zjednoczonych o połowę mniej osób niż odcinek pierwszy dziesiątego sezonu. Ciekawe czy serial pojawi się również w polskiej ramówce i czy powtórzy swój sukces czy może przejdzie niezauważony.

Ja bardzo czekałam na ten pierwszy po latach odcinek. Na pierwszy kadr z Mulderem i Scully. Fajnie, że o sobie przypomnieli. Jednak tym razem to chyba już faktycznie koniec.

***

P.S. Ten tekst już wcześniej publikowałam na moim innym blogu. Nowy “mini” sezon “Z archiwum X” obejrzałam właściwie od razu, jeszcze na przełomie stycznia i lutego 2016. Mimo wszystko uznałam, że warto go przypomnieć. Akurat przed długim weekendem. Jeśli ktoś ma sentyment do niepojącego motywu muzycznego, Davida Duchovnego, dla którego mottem w serialu było hasło z pamiętnego plakatu “I want to believe” i rudowłosej Gillian Anderson, która zapewne nie tylko w moich oczach na zawsze pozostanie Daną Scully, nowa seria “Z archiwum X” będzie jak znalazł.