Whiplash recenzja

Whiplash czyli krew, pot i łzy

Właśnie taki jest ten film. Ambitny, wciągający, przesiąknięty muzyką, która tylko pozornie wydaje się spontaniczna.

Kiedyś gra na instrumencie wydawała mi się prosta. Trzeba tylko było dać się jej ponieść. To jednak minęło. Dokładnie w momencie, kiedy sama nie tyle zaczęłam grać, co zaczęłam się uczyć grać. Tak sympatyczna na pierwszy rzut oka gitara okazała się nagle surowym nauczycielem i oprawcą. Trzeba było liczyć, stroić i ciągle na nowo ustawiać nieposłuszną rękę na gryfie.

I taki jest też Whiplash. Pokazuje jak wygląda tworzenie muzyki i muzykowanie od kuchni. Bez upiększeń. Bohaterami tego wyjątkowego filmu są muzycy, którzy szkolą się pod okiem czy raczej uchem świetnego, ekscentrycznego i wybuchowego nauczyciela muzyki. Nie tyle zresztą szkolą się, co uczą się, jak każdego dnia pokonywać samego siebie i przekraczać kolejne granice. Bo muzyka, a zwłaszcza jazz to nie jest zabawa dla mięczaków, lecz ciężka praca, setki godzin treningów, za których zapłatą może być tylko występ na scenie i gorący apluaz publiczności.

Właśnie do tego dąży główny bohater – młody, szalenie ambitny perkusista. Gotowy jest zrezygnować ze wszystkiego, sporo poświęcić, a nawet zadrzeć ze swoim nauczycielem, by tylko dostać swoją szansę. Charakterny młodzieniec nie ma łatwo, ale z każdego kolejnego starcia wychodzi coraz mocniejszy i dojrzalszy. Nie szuka już usprawiedliwień. Nie szuka wrogów. Zaczyna się skupiać na tym, by pokonywać już tylko siebie i w końcu zaczyna mu się to udawać.

Bohaterem tego filmu jest muzyka, ale film jest przeznaczony nie tylko dla samych muzyków i jej miłosników. To przede wszystkim film dla ludzi ambitnych, którzy mają swojego konika i chcą z każdym dniem być coraz lepsi w tym, co robią. Obraz jak mało który film pokazuje, że w dążeniu do perfekcji nie ma dróg na skróty, nie można iść na łatwiznę, trzeba poradzić sobie z potem, krwią i łzami, pokonać słabości, by stawać się coraz lepszym.

Warto też zastanowić się co tak naprawdę jest nagrodą dla takiej ambitnej jednostki. Czy podziw innych, czy jednak satysfakcja, że zaszło się tak daleko. Bo z całą pewnością warto walczyć o sukces, ale nie dla innych, lecz przede wszystkim dla siebie. I nauczyć się nim naprawdę cieszyć.

Gorąco polecam ten film! Naprawdę warto go obejrzeć. Idealny na weekendowy seans.

***

Whiplash (2014)

dramat muzyczny
1 godz. 45 minut
reż. Damien Chazelle
wyst. Miles Teller, J.K. Simmons, Paul Reiser, Melissa Benoist

Opublikowano: 1.04.2016