Warkocz, Laetitia Colombani recenzja

Warkocz (Fragmenty ubrane, cz. 19)

Czasami lubię zaplatać sobie warkocz. Taki klasyczny. Dzielę włosy na trzy pasma, a potem przekładam jedno przez drugie. Być może dlatego przyciągnął mnie też tytuł książki Leatitii Colombani. Taki prawdziwy warkocz, i to w dodatku niejeden, pojawia się w tej książce wiele razy, ale to również wspaniała metafora. Tak jak warkocz ma trzy pasma, tak i sama książka ma trzy główne bohaterki, z których każda żyje w zupełnie innym świecie. Jak zauważyli krytycy, ich losy przeplatają się jak pasma w warkoczu, a w finale tworzą wyjątkową całość.

Warkocz to bardzo kobieca powieść. O wolności. Wierze w lepszy świat i jutro. Wewnętrznej kobiecej sile, która każe działać, tworzyć, a nie tylko poddawać się losowi, który nie zawsze jest łaskawy. Ale spodobało mi się w niej jeszcze coś. Pierwszy raz spotykam się z powieścią, w której przedstawione są tak różne światy (jak nie spojrzeć między Indiami, Włochami i Kanadą jest przepaść), ale zgrabnie uchwycony jest pewien istotny szczegół. Problemy są wszędzie, niezależnie od tego, pod jaką szerokością geograficzną się mieszka. To od jednostki niemal zawsze zależy, czy podejmie wyzwanie, zacznie działać, zechce zmienić swoje życie na lepsze.

Warkocz, Laetitia Colombani recenzja

Właśnie tak jest w „Warkoczu”. Świetna prawniczka z renomowanej, kanadyjskiej kancelarii na początku powieści znalazła się na krawędzi. Nieoczekiwana wiadomość o chorobie wywraca jej ułożone życie do góry nogami. Może albo się poddać, albo znaleźć w sobie siłę, żeby żyć.

Inny problem ma Smita z Indii, której los był właściwie przesądzony jeszcze przed jej narodzinami. Tylko główna zainteresowana nie godzi się na życie na marginesie społeczeństwa i postanawia walczyć o siebie i lepszą przyszłość dla swojej córki.

Najbliższa z perspektywy polskiego czytelnika wydawać się może Giulia – bohaterka z Włoch. Ale z tych biedniejszych, bardziej konserwatywnych. Jej ojciec od lat prowadzi zakład perukarski w Palermo przekazywany z pokolenia na pokolenie. Giulia ma go po nim przejąć. Coś się jednak komplikuje. Jej ojciec ulega wypadkowi i w ciężkim stanie trafia do szpitala. Szybko okazuje się, że w takim samym stanie albo nawet jeszcze gorszym jest jego firma. Giulia może zerwać z przeszłością. Zacząć życie na nowo, po swojemu, ale wcale nie tak łatwo jest zgodzić się na to, żeby los bezczelnie zabrał jej to, co się jej należy. W przypadku tej bohaterki szekspirowskie imię również zobowiązuje. Miłość za nic ma sobie chwilowe kłopoty. A samo uczucie jest trochę jak z rasowego dramatu. Zakazane, niebezpieczne, słabo rokujące na przyszłość. Ale dlaczego nie wierzyć w rzeczy niemożliwe?

Warkocz, Laetitia Colombani recenzja

W „Warkoczu” zdecydowanie najważniejsza jest optymistyczna warstwa, wyjątkowa energia, która napędza do działania. To jednak w zasadzie skutek, a nie ma przecież skutku bez przyczyny. W każdej z opowiedzianych historii nie jest ona na pewno optymistyczna. Właściwie tematem każdej z tych opowieści jest dyskryminacja, która przyjmuje różne oblicza.
Najbardziej oczywista jest ona w przypadku Smity i jej córki, którym społeczeństwo odmawia lepszego życia i równych praw. Nie tylko zresztą im. W nie lepszej sytuacji są również indyjskie kobiety, które zauważa się jedynie wtedy, kiedy mają mężczyznę u boku.

Warkocz, Laetitia Colombani recenzja

Dyskryminowana jest również Sara. Ambitna Kanadyjka, która wzorowo odrobiła swoje zadanie domowe z niezależności. Przebiła szklany sufit, odniosła sukces, ale jej przełożeni i współpracownicy nie potrafili już sobie poradzić z jej chorobą. Z dnia na dzień zupełnie straciła w ich oczach jakąkolwiek wartość.

Dyskryminacja pojawia się również w wątku z Giulią. Ale tym razem dotyka nie kobietę, a mężczyznę. Innego, przybysza, obcego, który chciał poukładać sobie życie na nowo na Sycylii.

„Warkocz” ma w sobie coś szczególnego. Nie jest książką łatwą ani lekką, a jednak potrafi dodać otuchy, wyzwala pozytywną energię i nieprzyzwoicie wręcz wciąga. Nie sposób się od tej książki oderwać, właściwie sama się czyta. “Warkocz” pozwala też uwierzyć, że chociaż w życiu nie zawsze jest dobrze, to nie będzie to trwało długo, a przy odrobinie zaparcia los może się odmienić. I właśnie dlatego ta powieść tak dobrze pokazuje esencję życia. Różnorodnego, pięknego, w którym trzeba mieć czasami pod górę, żeby docenić szczęśliwe chwile, wbrew pozorom wcale nie tak rzadkie.

Warkocz, Laetitia Colombani recenzja

Tym razem nie chciałam tworzyć stylizacji, która będzie pasować do jednej tylko bohaterki, bo polubiłam je wszystkie. Zdecydowałam się więc stworzyć taki zestaw, który będzie miał w sobie coś z każdej z nich. Fasony ubrań wybierałam z myślą o Sarze. Golf, dwurzędowy żakiet, jeansowe spodnie, buty na obcasie i duża torba to zestaw w sam raz dla aktywnej kobiety. Wygodny, nowoczesny, wyrazisty. Najmocniejszym punktem są tu jednak dla mnie nie czerwone buty, a żakiet. Właściwie męski, militarny model, który jest wręcz idealny, żeby szturmem podbijać męski świat, rozbijać w drobny pył szklany sufit i robić karierę.

Warkocz, Laetitia Colombani recenzja

Ta stylizacja dobrze wyglądałaby w odcieniach bieli, czerni i szarości. Ale indyjską i włoską nutę wprowadzają do niej soczyste kolory. Golf fajnie łączy się z czerwonymi butami. Ciekawie na ich tle wypadają śliwkowe spodnie. Całość trochę uspokajają zielony żakiet i szara torba.
Ta stylizacja zamyka w sobie prawie wszystkie jesienne barwy. I może też dlatego tak bardzo ją polubiłam.

  • Jak ja lubię takie mocne, czerwone akcenty w stylizacji :) Bardzo ładnie wyglądasz!

  • Magdalena Owczarek

    Książka zapowiada się ciekawie. Może kiedyś po nią sięgnę.

  • Książka to nie moja bajka, ale stylizacja bardzo stylowa. 😉