czerwona róża

Walc pożegnalny (prowadzi Kundera)

Sam tytuł jest sentymentalny i godny taniego romansu ze smutnym zakończeniem. Nazwisko Kundery awansuje go do rangi nostalgicznej opowieści o życiu i zapewne też o miłości. Tymczasem tej książce znacznie bliżej do kryminału niż do filozoficznych refleksji o kondycji człowieka.

Niepokojąca fabuła

Jest tajemnicze sanatorium w małym mieście. Jest niechciane dziecko. Jest zazdrosna żona i zaborczy kochanek. Pojawia się też tabletka z trucizną i morderstwo właściwie doskonałe. Bez motywu, bez winnych i bez świadków. Są też męsko-damskie duety a raczej niepokojące trójkąty.

Tajemnicze sanatorium

Ale od początku. Wszystko rozpoczyna się wyjątkowo spokojnie. Jest jesień i sanatorium, do którego tłumnie przyjeżdżają kobiety, żeby leczyć bezpłodność. Kuracje są bardzo skuteczne, chociaż mało kto zdaje sobie sprawę, że miejscowy lekarz stosuje w leczeniu co najmniej niekonwencjonalne metody.

Marzenie o praskim muzyku

W sanatorium pracuje Róża – ładna i młoda blondynka, która ma raczej marne szanse na wyrwanie się z prowincji i znalezienie księcia z bajki. Los się jednak do niej uśmiecha, kiedy do sanatorium przyjeżdża na koncert znany i uwielbiany przez kobiety (i oczywiście żonaty) trębacz z Pragi. Róża nie marnuje czasu. Po kilku tygodniach trębacz otrzymuje telefon – Róża spodziewa się jego dziecka.

Nieoczekiwana zamiana ról

Scenariusz idealny dla niej: ślub, założenie rodziny i przeprowadzka do Pragi. Dla niego – wyperswadowanie Róży myśli o dziecku. Właśnie z tym zamiarem trębacz jedzie do sanatorium i po cichu liczy na pomoc ekscentrycznego kuracjusza Bertlefa. W planach przeszkodzą mu jednak na pewno 2 osoby: zaborczy kochanek samej Róży oraz chorobliwie zazdrosna żona trębacza, która wyruszy w ślad za mężem, żeby złapać go na gorącym uczynku i udowodnić zdradę. Oczywiście wszystko w imię miłości, która najczęściej spada jak grom z jasnego nieba. Nie wiadomo dlaczego, kiedy i na jak długo. W „Walcu pożegnalnym” życie wyprowadza bohaterów zupełnie nie tam, gdzie planowali trafić i zmusza ich do obrócenia życia o 180 stopni.

Najlepsza powieść Kundery

Po przeczytaniu „Walca pożegnalnego” tak samo „Żart”, jak i „Nieznośna lekkość bytu” zaczęły mi się wydawać zwyczajnie przynudnawe. Z trywialnej historii, na której podstawie śmiało można nakręcić film klasy B robi się jednocześnie kryminał i dojrzała opowieść o miłości. W dodatku co rusz pojawiają się genialne refleksje – trafne i krótkie zdania-spostrzeżenia, w których Kundera potrafi jak nikt inny zakląć uczucia i emocje znane każdemu. Pojawiają się trudne pytania (etyczne, moralne, metafizyczne), genialna ironia i przede wszystkim element zaskoczenia. Zwykle już podczas czytania można się powoli domyślać, co się wydarzy. W „Walcu pożegnalnym” tak się nie dzieje, a nawet jeśli, to można mieć pewność, że akcja potoczy się zupełnie inaczej, niż się tego spodziewamy. Spójna, świetnie napisana, nieskomplikowana i prosta historia z drugim dnem. Na chwilę obecną mój numer jeden, jeśli chodzi o Kunderę.

Opublikowano: 12.12.2013