u2

U2, Innocence + Experience Tour, Amsterdam, 12.09.2015

W muzycznej czołówce U2 utrzymuje się już od przeszło 30 lat. A chociaż nieco obniżyli ostatnio tor lotu, to wciąż przyciągają na koncerty tłumy fanów, którzy są gotowi zapłacić bardzo dużo, by usłyszeć największe hity grupy.

Innocence + Experience Tour

Tym razem U2 nie zahaczyli o Polskę, ale dla chcącego nic trudnego. W dobie internetu na klik można znaleźć i zamówić bilet, zarezerwować przejazd i wyruszyć za Bono i spółką w szeroki świat. I tak oto zaserwowałam sobie wyjątkową sobotę z U2 w Amsterdamie.

Zaskoczenie na dzień dobry

Na dobry początek czekało mnie zaskoczenie, bo z pierwszymi dźwiękami na scenę zaczął maszerować w najlepsze blondyn w ciemnych okularach. Do dziś zachodzę w głowę, dlaczego Bono postanowił tak radykalnie zmienić swój wygląd. Ale pewnie nie tylko ja jestem zdania, że ta zmiana wizerunku nie wyszła mu do końca na dobre.

Show na światowym poziomie

Pomijając już jednak to, jak łatwo można się domyślić, U2 odstawili show z prawdziwego zdarzenia – z mnóstwem wizualnych i dźwiękowych efektów, dopracowane w najdrobniejszym szczególe, choć momentami niestety nieco zbyt dramatyczne, polityczne i odrobinę przynudnawe. U2 jednak wiele można wybaczyć, tym bardziej, że po patetycznych wstawkach od razu pojawiały się największe hity grupy, które już na dobre wpisały się do historii muzyki.

Stare dobre U2

Było więc Pride (in the name of love), City of blinding lights, Vertigo, Beautiful day, One, Elevation, Where the streets have no name, Sunday Bloody Sunday i, jakże by inaczej, With or without you. Łącznie 26 piosenek i dobrze ponad 2 godziny głośnej muzyki z bardzo przyjemnie pulsującym basem.

Imponujące efekty wizualne

W Ziggo Dom perfekcyjnie było jednak nie tylko pod względem akustycznym. U2 zadbali nie tylko o to, by było ich dobrze słychać. Równie dobrze było ich też widać, bo muzycy niemal bez przerwy się przemieszczali. Najpierw pojawili się na scenie, potem grali na rozbiegu, później na unoszącym się nad tłumem okręgu w drugim końcu sali. W dodatku ich twarze co rusz można było zobaczyć na gigantycznym telebimie. Efekt – fantastyczny przez podwójnie duże F.

Amsterdam

A po koncercie? Amsterdam nocą. Z kanałami, imprezami, drogimi butikami, rowerami i skuterami na każdym rogu. Klimatyczny, światowy, nieobliczalny, zaskakujący, wibrujący życiem mimo późnych godzin nocnych, przepiękny ale jednak mimo wszystko trochę obcy. Fantastyczny na wrześniowy city break.

Koncertowa setlista:
1. The Miracle (Of Joey Ramone)
2. The Electric Co.
(with “Send In the Clowns”, “I… more )
3. Vertigo
(with “God Save the Queen” snippet)
4. I Will Follow
5. Iris (Hold Me Close)
6. Cedarwood Road
7. Song for Someone
8. Sunday Bloody Sunday
(acoustic, without final verse)
9. Raised by Wolves
(with “Psalm 23” snippet)
10. Until the End of the World
(with “Love and Peace or Else” and “Words” snippets)
11. The Fly
(Remix)
12. Invisible
13. Even Better Than the Real Thing
(Fish Out of Water Remix)
14. Mysterious Ways
(with “Burning Down the House” snippet)
15. Elevation
16. Volcano
17. Every Breaking Wave
(acoustic)
18. October
19. Bullet the Blue Sky
(with “Ode to Joy” and “19” snippets)
20. Zooropa
(second part of song, with synthesizers)
21. Where the Streets Have No Name
(with “California (There Is No… more )
22. Pride (In the Name of Love)
23. With or Without You
Encore:
24. City of Blinding Lights
(with Stephen Hawking speech intro)
25. Beautiful Day
26. One
(with “Mother and Child… more )