Trzeci klucz, Jo Nesbo

Trzeci klucz (Fragmenty ubrane, cz. 12)

To prawda, że kraje skandynawskie są najdalej wysunięte na północ w Europie. To prawda, że przez pół roku noce trwają tam wyjątkowo długo. Naprawdę ponure stały się jednak dopiero dzięki kryminałom.

Kryminały skandynawskie to już właściwie symbol. Taki sam jak łosie, trolle i święty Mikołaj, chociaż tego ostatniego chyba lepiej nie wrzucać do tego samego wora…
Na pewno jednak to najlepszy moment, żeby na scenę wkroczył król kryminału.
Jo Nesbø.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

Jak każda gwiazda tego gatunku, Nesbø ma imponujący dorobek i, jak nie spojrzeć, na rynku wydawniczym jest już obecny od 20 lat. Teoretycznie mogłabym sięgnąć po nowość, ale do mojego cyklu wybrałam klasyk – „Trzeci klucz” z komisarzem Harrym Hole i Oslo w tle.

To w zasadzie druga część „Trylogii z Oslo”, ale z powodzeniem może uchodzić za samodzielną historię, w której pojawiają się nawiązania do poprzedniej i kolejnej opowieści. Nie skłamię, jeśli napiszę, że spodziewałam się po tej historii czegoś trochę innego. Liczyłam na ciekawą zagadkę, zwroty akcji i typowo skandynawski klimat z psychologiczną nutą.
Dostałam 2 zagadki, mocne, psychologiczne tło, a opis wydarzeń przypomina jazdę rozpędzonym rollercoasterem. Właściwie do samego końca nie wiadomo kto zabił, komisarz Hole wiele razy wraca do punktu wyjścia, a w pewnym momencie sam staje się głównym podejrzanym i musi ukrywać się przed depczącymi mu po piętach kolegami po fachu.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

Tradycyjnie jak w większości dobrych kryminałów wracają klasyczne motywy – zemsta, zdrada, romanse, jest seria skoków na bank. Pojawiają się też silne, norweskie kobiety. Jedna walczy o prawa do opieki nad dzieckiem, druga idzie w ślady ojca i zostaje policjantką, trzecia to cygańska artystka, która wszystkich, których kocha, postanawia wciągnąć w realizację dzieła swojego życia. Ta ostatnia to cień, wspomnienie. Funkcjonariuszka zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach, której śmierć nie daje spokoju komisarzowi Hole i skłania go, by zaglądał do coraz głębszych kieliszków.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

I wreszcie jest on. Harry Hole. Jeden z najlepszych gliniarzy w Oslo, który nie potrafi uporać się ze swoimi słabościami. Sprytny, odważny, szorstki, ale na swój sposób wzbudzający sympatię. Nie mam pojęcia dlaczego, ale aż za bardzo kojarzy mi się z Bondem znanym z kreacji Daniela Craiga. Ma ludzką twarz, zdarza mu się oberwać, jest wyjątkowo skuteczny, a przestępców tropi na różnych kontynentach. Taka postać musiała się przyjąć w kulturze popularnej.

Katarzyna Bonda zwykła mawiać, że każdy człowiek na swoją ciemną stronę i potrzebuje krwawych historii. Właśnie po to są kryminały. Mają oczyszczać z tych ciemnych emocji, wciągać, zapewniać rozrywkę, dreszczyk, ale zawsze na bezpiecznym poziomie. Bo jakkolwiek mroczne kryminały by nie były, zwykle miewają pozytywne zakończenie, czarny charakter trafia za kratki, a słońce znowu wschodzi.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

„Trzeci klucz” Nesbø to właśnie taka historia. Wielowątkowa, fajnie napisana, momentami zabawna, do samego końca nieprzewidywalna. I rzeczywiście ma niepowtarzalny, skandynawski klimat. Wprowadziłoby go już samo Oslo. Ale u Nesbø znów są bonusy. Są zimna jesień, deszcze, pierwsze opady śniegu, ostatnie słoneczne dni roku, pobliskie Oslofjord i rozkrzyczane mewy, które wróżą nieszczęście jak ptaki w filmie Hitchcocka.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

Zawsze bałam się horrorów i nigdy chyba nie będę ich oglądać w czasie wolnym. Ale dzięki Nesbø chyba zacznę czytać kryminały. W nienormowanych ilościach.

Skandynawia i Skandynawskie kryminały mają charakterystyczny nastrój. To jednak nie tylko zasługa mrocznych miejsc i opisywanych zbrodni. Oddać mogą go też same stroje. Komisarz Hole co rusz pojawia się w płaszczu, kolejnym niezbędnikiem są szale i wysokie kołnierze, chociaż pojawiają się też ciemne charaktery poubierane w ciuchy z metką.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

Jak dla mnie jednak każdy z bohaterów Nesbø mógłby być ambasadorem skandynawskiego stylu w ubieraniu. Minimalistycznego, wyrafinowanego, stonowanego, jeśli chodzi o kolory. Właśnie taki zestaw chciałam stworzyć, kiedy śladami komisarza Hole i jego partnerki Beate Lønn chodziłam po Oslo.

Trzeci klucz, Jo Nesbo

Za bazę posłużyły mi jeansy i T-shirt – obowiązkowo w czarnym kolorze. Do zestawu dodałam dużą torbę, kobaltowe baleriny i oczywiście długi płaszcz w karmelowym kolorze, wiązanym w pasie, z dużymi klapami. Klasyk, który nigdy się nie zestarzeje i jak dla mnie jest znacznie bardziej efektowny niż aż do znudzenia promowany przez projektantów trencz. W odróżnieniu od komisarza Hole, w Oslo tropiłam jednak nie przestępców, a największe turystyczne atrakcje. I wcale nie padał deszcz, tylko był wyjątkowo słoneczny dzień, bo takie w Oslo też się zdarzają.

  • Patrycja Czubak

    Też nie lubię oglądać horrorów, ale czytać za to tak. Nie czytałam jeszcze tego autora, ale na pewno po niego sięgnę, aby sama się przekonać, czy warto. Na razie przebrnęłam przez Kinga i czeka na mnie właśnie Bonda :)

    • Bonda to już nasze dobro narodowe :) Świetnie pisze i przy okazji przesympatyczna z niej babeczka :)

  • Holly Lu

    Śliczny płaszczyk, lubię ten kolor.