Targowisko czarownic, recenzja

Targowisko czarownic (Fragmenty ubrane, cz. 17)

Halloween. Święto komercji, wampirów i lampionów z dyni. Właściwie nigdy go nie obchodziłam. Nawet nie wiem czy zamierzam. Ale nawet tak upiorny dzień może nastroić do czytania wciągającej książki. A ponieważ data trochę zobowiązuje, to tym razem sięgam po taką o nieco upiornym tytule…

O czarownicach pisze się ostatnio sporo. Modne są wiedźmy, szeptuchy i mroczne opowieści. Jest w czym wybierać. I przede wszystkim dlatego, że pogoda za oknem już wystarczająco mocno straszy, wybrałam dość egzotyczny tytuł – „Targowisko czarownic” Mingmei Yip. Chińskiej autorki, której cały czas nie potrafię zapamiętać.

Targowisko czarownic, recenzja

Książka ma piękną okładkę. Autorka to mieszkająca w Stanach absolwentka Sorbony. A akcja opowieści toczy się na Wyspach Kanaryjskich. Czego więcej oczekiwać od książki w taki dzień jak dziś? Musi być dobrze. Ale trzeba spełnić też jeden warunek – dać się ponieść tej historii. Inaczej powieść może wydać się naiwna, niespójna, infantylna i płaska. Jak kolorowa bajka dla dorosłych.

Targowisko czarownic, recenzja

Klimat złapałam szybko, a reszta sama poszła. Najmniej magiczny jest początek. Główna bohaterka, Eileen właśnie kończy 33 lata (ta liczba według Chińczyków ma wróżyć szczęście). Jest naukowcem, marzy o etacie na uczelni, ale w życiu prywatnym jest zagubiona. Nadarza się jednak okazja, żeby to zmienić. Ponieważ jest wnuczką chińskiej szamanki, znajomi z uczelni namawiają ją, by napisała książkę o czarownicach. Eileen waha się, ale ostatecznie zawiesza swoje życie na rok i wyrusza na Wyspy Kanaryjskie szukać prawdziwych czarownic. I tu zaczyna się podróż. Dosłownie i w przenośni. A przy okazji robi się magicznie.

Targowisko czarownic, recenzja

Yip w ciekawy sposób sięga po przewijające się w literaturze motywy. Podróż w połowie życia to temat znany już od renesansu. Kiedy bohaterka książki trafia na Wyspy Kanaryjskie, Yip dodaje jeszcze motywy typowo baśniowe. Czarownice i ich kolorowe targowisko to dopiero początek. W powieści pojawiają się jeszcze duchy, chiński mędrzec, wyludniająca się kanaryjska wioska i tajemnicze jezioro, które zaczyna straszyć po zmierzchu. To już dość, żeby poczuć dreszczyk, bo przecież nie dreszcz. „Targowisko czarownic” bywa magiczne, ale na pewno nie jest straszne.
To wciąż jednak nie wszystko. Yip dorzuca do pakietu jeszcze jednego bohatera. Europejskiego bogacza, tajemniczego wdowca zamieszkującego samotną posiadłość o wyjątkowo romantycznej nazwie „Zamek zawodu miłosnego”. Skojarzenie nasuwa się od razu – Sinobrody na Kanarach. Ale w całej historii można dopatrzyć się pewnych podobieństw do Disneyowskiej „Pięknej i bestii”…

Targowisko czarownic, recenzja

Opowieść się rozwija. Komplikuje. A Yip zgrabnie dorzuca do niej kolejne przyprawy. Pojawiają się kobiety fatalne – zazdrosna żona, chciwa kochanka, przebiegła czarownica. Sporo tajemnic skrywa sam zamek. Są w nim zamknięte na klucz pokoje, ukryty skarb i imponująca sala balowa, która na jedną noc odzyskuje dawny blask. I, oczywiście, kilku zalotników, którzy dzielnie zabiegają o serce pani profesor o skośnych, ciemnych oczach.

Targowisko czarownic, recenzja

Ta mieszanka zaskakująco dobrze sprawdza się na jesień. Powieść dobrze i szybko się czyta, a co bardziej ambitnych skłoni do przemyśleń. Ciekawie w „Targowisku czarownic” przedstawione jest balansowanie na granicy życia i śmierci, zaglądanie za drzwi wieczności, w której już są ci, których kochamy. U Yip oni nie odchodzą. Ale nie należy też za bardzo ich niepokoić. Lepiej jest cierpliwie czekać, czerpać radość z życia, bo prędzej czy później, wieczność czeka każdego.
W „Targowisku czarownic” spodobało mi się jeszcze coś. Yip, rodowita Chinka, świetnie wplata w swoją opowieść chińskie motywy i baśnie, nawiązuje do chińskich książek, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. I nie zapomina o dobrym zakończeniu. Bo właśnie takie powinna mieć każda bajka. Również ta dla dorosłych.

Czego mi zabrakło? Może trochę samych Kanarów. Nie poczułam wiatru od morza, nie usłyszałam w głowie chrzęszczącego pod stopami piasku, mało było wschodów i zachodów słońca, miejscowe atrakcje są właściwie nieobecne. A szkoda, bo barwne tło mogłoby dodać tej wyjątkowo przyjemnej powieści jeszcze więcej uroku. Jak jednak nie spojrzeć „Targowisko czarownic” to całkiem przyjemna i lekka książka, do której świetnie pasuje metka „literatura kobieca”.

***

Targowisko czarownic, recenzja

W „Targowisku czarownic” pojawia się moda. W „Zamku zawodu miłosnego” jedna z komnat skrywa kolekcję balowych sukien, a czarownice noszą spiczaste kapelusze z szerokim rondem. Inspiracją do stworzenia stylizacji do tej książki była jednak jej okładka.
Czerwień to kolor pełen energii, kobiecy, zmysłowy, symbolizujący siłę i miłość. Przy okazji to również najgorętszy kolor tej jesieni. Właśnie dlatego czerwień w tym zestawie wybija się na pierwszy plan. By nieco złagodzić jej wyraz, do czerwonej bluzki bez rękawów wybrałam spódnicę w zgaszonym jesiennym kolorze. To odcień pomiędzy bordo a śliwką. Całość rozjaśniły beżowe oficerki, a wyrazistości dodał szal z ciekawym wzorem – według mnie niezbędnik rasowej pani-naukowiec, której marzy się etat na prestiżowej uczelni.

  • Magda

    Zapowiada się ciekawie :)

  • Patrycja Czubak

    Interesująca recenzja, która zachęca do sięgnięcia po książkę :)

  • Dzięki Twojemu opisowi, chciałabym sięgnąć po tę książkę :) Właśnie takiej historii szukam, trochę magicznej, ciekawej, zawiłej a jednocześnie nie horroru, także idealna :) Na pewno dałabym się ponieść magii :)

    • Polecam, ja przeczytałam ją w weekend i poprawiła mi nastrój, co nie jest łatwe przy tej aurze 😉

  • Olga Dąbrowska

    Książka wydaje się być idealna, aby odczarować tę paskudną jesienną aurę.

  • Uwielbiam powieści, historie o szamankach, wiedźmach, szeptuchach.

  • malgorzata.rej

    Intrygujące 😉

  • Katarzyna Berska

    Zapowiada się interesująco. Zamkowe tajemnice, kobiety z ikrą i skarb. Co prawda mam jeszcze na półce kilka książek do przeczytania, ale na tę się również skuszę. Będzie świetna na wieczorną lekturę.

  • Twoja recenzja jest zachęcająca. Stylizacja rowniez bardzo ładna. :)