szukanie pracy krok po kroku

Szukam pracy i co dalej? Szukanie pracy krok po kroku

„Jakiego koloru jest twój spadochron? Praktyczny podręcznik dla poszukujących pracy i zmieniających zawód” – właśnie tak brzmi pełny tytuł jednej z książek, którą przy odrobinie cierpliwości można dojrzeć na półce niemal każdej dużej księgarni. Tego poradnika raczej nie znajdzie się przy wejściu czy wśród stosów nowości i polecanych książek, które są jak znalazł na weekend, popołudnie albo na plażę. A szkoda, ponieważ właśnie tę książkę warto nie tylko spopularyzować, ale nawet wciągnąć na listę polecanych lektur w szkołach.

Nie tylko dla tych, co nie wiedzą ze sobą zrobić

Nieco infantylny rysunek na okładce, przedstawiający przypiętego do żółtego spadochronu łysiejącego i siwego, ale też uśmiechniętego pana w garniturku może mylić. To nie jest kolejny poradnik z cyklu jak stać się pięknym i bogatym w 30 dni, a cenne porady jednego z najlepszych doradców zawodowych na świecie.
Jak można dowiedzieć się już z samej okładki, książka rozeszła się na świecie w nakładzie 10 milionów egzemplarzy. Mnie przekonał do niej spis treści i szybkie przejrzenie treści poszczególnych rozdziałów. Bo co jak co, ale książka Richarda N. Bollesa jest niczym cenny kompas, który pokazuje nam jak poruszać się po rynku pracy i to niezależnie czy jest się absolwentem, osobą bez doświadczenia czy kimś z grupy 50+.
Mawia się, że nie ma książki, która spodoba się wszystkim. Ta jest wyjątkiem, a napisana została z myślą o wszystkich tych, którzy chcą być czynni zawodowo. Autor obala w niej popularne mity o poszukiwaniu pracy, doradza jak przygotować CV, rozpoznać swoje umiejętności, przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej.
Może i wszystkie te informacje można znaleźć w sieci, ale w tej książce są świetnie uporządkowane, dobrze uzasadnione, poparte licznymi przykładami.

Szukanie pracy – praktyczne porady

Pustka w głowie, niemoc, poczucie straconego czasu. Właśnie takie są najczęściej pierwsze skojarzenia, kiedy przegląda się oferty pracy. Potencjalny szef wymaga najczęściej wieloletniego doświadczenia, rozległej wiedzy, zapału do pracy, posiadania specyficznych umiejętności. Tymczasem to tylko ogłoszenie, które wcale nie musi okazać się tą naszą wymarzoną ofertą pracy. Przeciwnie, to co chce zaoferować nasz potencjalny pracodawca może znacznie różnić się od tego, co obiecuje w swojej ofercie.
Zanim wysyłamy swoje aplikacje, często dochodzimy do wniosku, że umiemy za mało, musimy się dokształcić, przekwalifikować, zdobyć doświadczenie w nowej dla nas dziedzinie. To prawda, w wielu zawodach potrzebujemy specjalistycznej wiedzy, ale Bolles uświadamia nam, że posiadamy znacznie więcej cennych z punktu widzenia pracodawcy umiejętności, niż nam się wydaje.
Bo każdy z nas planuje, zarządza swoim czasem, pracuje w zespole, radzi sobie ze stresem. Wystarczy dobrze pogrzebać w swojej pamięci, by przedstawić siebie jako atrakcyjnego kandydata do pracy.

Masz już swoje idealne CV?

„Jakiego koloru jest twój spadochron” nie jest jednak typową książką motywacyjną, która tylko zachęca do działania. Można w niej znaleźć cenne porady, z cyklu jak i od czego zacząć. Przy poszukiwaniu pracy może nie pierwszym, ale tym już pierwszym formalnym krokiem jest przygotowanie profesjonalnego CV. Z dokładnie zarysowaną ścieżką rozwoju kariery zawodowej oraz ładnie rozpisanym wykształceniem. Bolles nie pozostawia nam złudzeń – uświadamia nam, że zaledwie 10% osób, spośród tych, które znajdują pracę, aplikowało po zobaczeniu ogłoszenia. Daje jednak też nadzieję. To prawda, liczą się znajomości i kontakty, ale to my sami możemy je nawiązywać. Bolles daje nam wiele przykładów na to, jak można dotrzeć do wpływowych ludzi. Wbrew pozorom wcale nie jest tak trudno, jak nam się wydaje.
Bolles podpowiada nie tylko, co warto zamieścić w CV, ale i doradza, w jaki sposób dostarczyć dokumenty – przesłać mailowo czy może przynieść do siedziby firmy? Przypomina też o jednej ważnej rzeczy, o której bardzo często się zapomina. Chociaż warto mieć swoje wzorcowe CV, to jednak przed wysłaniem aplikacji, zarówno treść maila oraz samo CV warto chociaż trochę spersonalizować, by sprawiało wrażenie, że tworzone było specjalnie z myślą o konkretnej ofercie pracy.

Rozmowa kwalifikacyjna – przed, w trakcie i po

Niektórzy twierdzą, że samo już otrzymanie zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną jest już wyróżnieniem. W pewnym sensie jest to pozytyw, znak, że jakoś się wyróżniamy. Ale niczego to jeszcze w naszym losie nie zmienia. Warto też pamiętać, że „Jakiego koloru jest twój spadochron” nie jest poradnikiem o szukaniu jakiejkolwiek pracy. Nie jesteśmy petentami. Potencjalny pracodawca też nie wyświadcza nam przysługi, dając nam pracę, która wcale nam nie odpowiada. Zdarzają się co prawda przedsiębiorcy, którym wydaje się, że dają propozycję nie do odrzucenia, zadają niewygodne pytania, chcą wycisnąć potencjalnego pracownika niczym cytrynę, ale w rzeczywistości wcale nie pracują dla nich kreatywni, pewni siebie i świetni pracownicy. Raczej przyciągną tych zdesperowanych, zestresowanych, zrezygnowanych, których zapał do pracy spada z każdym dniem.
Bolles uczula, że w pracy i na linii szef pracownik również muszą zadziałać „chemia” i pozytywne przyciąganie. I właśnie dlatego pokazuje, jak dobrze przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej. Bo to spotkanie jest wbrew pozorom nie tylko dla potencjalnego pracodawcy, ale również potencjalnego pracownika. Pytania powinny zadawać obie strony. Inaczej nie sposób ustalić, czy jest to praca dla nas czy nie. Potencjalnym szefem nie trzeba się w tym przypadku aż tak przejmować. On ma doświadczenie w przeprowadzaniu rozmów, wie czego i kogo szuka. My także powinniśmy to wiedzieć, bo szkoda nawet tych kilku miesięcy czy tygodni okresu próbnego, by dojść do wniosku, że to jednak nie to.
Bolles doradza jeszcze w jednej, dość istotnej kwestii. Jak rozmawiać o oczekiwaniach finansowych. Bo akurat w tej kwestii nie mamy zbytnio co liczyć na hojność pracodawców, jeśli sami siebie nie cenimy. Przeciwnie, im wyższe podajemy stawki, tym bardziej rośniemy w oczach potencjalnego szefa, a dodatkowo zyskujemy pole manewru przy negocjacjach.

Szukam pracy, szukam sensu i misji życia

Od zawsze mam mieszane uczucia co do wszelkich list poszukiwanych zawodów. Mawia się, że osoby znające języki, z wykształceniem technicznym i informatycznym mają większą szansę na zatrudnienie. Teoretycznie jest sporo racji w obieraniu takiego kierunku kształcenia, żeby mieć większe szanse na zrobienie kariery. Ale z drugiej strony czy faktycznie warto?
Rynek pracy zmienia się tak szybko, że nie jesteśmy nawet w stanie przewidzieć, co wydarzy się za kilka lat. Nie mówiąc o najbliższych dekadach, bo zazwyczaj to taki czas trzeba przepracować, by doczekać się emerytury. W stałej pracy spędzamy trzecią część doby. By być na bieżąco, nie wystarczy raz skończyć szkołę. Trzeba się stale dokształcać. Czy naprawdę tego chcemy?
Bolles wielokrotnie podkreśla w swojej książce, że samo znalezienie pracy to mało. Żeby mieć satysfakcjonujące życie, trzeba samodzielnie dokonywać wyborów, zamiast zdawać się na to, co zaoferują nam inni. Tym, którzy nie mają doprecyzowanych planów na przyszłość oraz tym, którzy na pytanie „kim chcieliby zostać?” odpowiadają słynne „nie wiem”, Bolles proponuje wykonanie ćwiczenia kwiatowego.
Kilkuetapowe zadanie pomaga znaleźć nasze mocne i słabe strony, określić zainteresowania, oczekiwania i miejsce na świecie, idealne dla siebie stanowisko, a nawet wskazać, gdzie szukać wsparcia i inspiracji. To naprawdę działa!

Szukanie pracy warto dobrze zaplanować

Kiedy jest się czynnym na rynku pracy, każdy moment jest dobry, by zawalczyć o siebie. A warto wyjść ze strefy komfortu, by być bliżej realizacji swoich zawodowych i nie tylko marzeń.
Przy czym wyjść ze strefy komfortu nie jest równoznaczne z paleniem za sobą mostów. By być zadowolonym, wszystko trzeba dobrze zaplanować, obadać teren, dotrzeć do osób, które pracują w interesującym nas miejscu, dowiedzieć się od nich możliwie jak najwięcej. To akurat cenią pracodawcy. Poszukującym z kolei pozwala zaoszczędzić frustracji, nerwów i niepotrzebnych stresów.

Bardzo żałuję, że nie trafiłam na tę książkę kilka lat temu, kiedy byłam jeszcze na studiach. Zapewne wtedy z większą rozwagą dobrałabym miejsca, w których odbywałam praktyki, pojawiłabym się na kilku więcej branżowych imprezach, starałabym się nawiązywać więcej cennych znajomości… Ale chociaż kilka lat minęło, to i tak wciąż to tylko ułamek tego, co mnie czeka. Nie jest więc za późno na poszukanie innej drogi, innej pasji, innego zawodu, innego sposobu na życie. Z wiekiem zyskuje się też zazwyczaj jedno – z większą rozwagą i bardziej świadomie podejmuje się decyzje, a marzenia potrafi się ubrać w bardziej rzeczywistą formę.