zegarek

Szukając straconego czasu

Gdyby wiele wieków temu nie nauczono się mierzyć czasu, nigdy nie powstałby kapitalizm. Bez czasu nie sposób obliczyć wydajność. Trudno jest też funkcjonować na co dzień bez zegarka. Czas nie tylko pomaga zorganizować życie, ale powoli zaczyna się stawać dobrem konsumpcyjnym. Co więcej, jeśli nie wyciągnie się z niego tyle, ile tylko się da, rodzą się wyrzuty sumienia, bo przecież czasu marnować nie można i nie wypada.

Wycisnąć z czasu jak najwięcej

Właśnie dlatego skrupulatnie planuje się to, co się robi w pracy, w szkole, na uczelni, ale również w czasie wolnym, podczas urlopu, długich weekendów, świąt. Najbardziej przy tym ciąży czas wolny, kiedy chce się zrobić możliwie najwięcej i coraz częściej sięga się po rozrywki ekstremalne, robiące wrażenie, męczące, poprawiające nastrój i przede wszystkim ciekawe. Wolny czas często organizuje się na pokaz, żeby zaimponować nietypowymi pasjami czy znaleźć oryginalnych znajomych. A zorganizowany czas wolny, to już przecież nie jest czas wolny. To tylko kolejny obowiązek, choćby przynosił nie wiadomo jak dużo przyjemności i satysfakcji.

Kurcząca się czasoprzestrzeń

Czas bardzo często funkcjonuje z pojęciem przestrzeni. Ta przestrzeń dzięki nowoczesnym technologiom, samochodom, samolotom kurczy się coraz bardziej. Podobnie jest z czasem, którego chociaż niby jest coraz więcej, to jednak jest coraz mniej. I nie chodzi o to, że robi się mniej czy źle się planuje dzień czy tydzień. Jeśli czas zamienić by z przestrzenią, to w końcu dojdzie się do takiego momentu, że igły się nie wetknie. Nie pomoże dobra organizacja, nie pomogą chęci i ambicje. Trzeba zaakceptować to, że w końcu jednak dobrze jest powiedzieć stop. I po tym stop wcale nie trzeba jechać na odpoczynek do ciepłych krajów, bo to też nowe zbieranie wrażeń, nowy wysiłek, nowe zajęcie, chociaż niewątpliwie przyjemne.

Dobra organizacja i gotowość zmiany planów

Nie da się perfekcyjnie zorganizować czasu, bo zawsze można zrobić więcej, szybciej, czy poświęcić się czemuś innemu. Zawsze w końcu ma się wyrzuty sumienia, płacze się nad straconym czasem, który jednak każdy stara się organizować tak jak potrafi. Te wyrzuty sumienia są tym silniejsze, kiedy widzi się poradniki typu 5 minut dziennie, pół godziny dziennie, godzina dziennie, a nauczysz się języka obcego, robienia na drutach, tańca. Książek, które uczą wydajności, planowania i organizowania czasu jest coraz więcej i faktycznie można dzięki nim zorganizować dzień co do minuty. Tylko, że taka perfekcyjna organizacja odbiera też prawo do niespodzianek, spontaniczności, cieszenia się chwilą, bo przecież nie ma na nie czasu. Co ciekawe jednak, właśnie to, co przychodzi mimochodem i co robi się w międzyczasie, jest zawsze najpiękniejsze. Bo w życiu piękne są tylko chwile, a nie rutyna i planowanie. Dobrze jest je docenić i mimo wszystko pod ich wpływem zmienić plany.

Poza czasem

Nie trzeba zawsze chodzić punktualnie i precyzyjnie jak szwajcarski zegarek. Szczytem wyrafinowania jest umiejętność patrzenia się w sufit i słuchania samego tykania. A czas niech mierzy i konsumuje się sam. Chociaż od czasu do czasu.

opublikowano: 7.11.2013 r.