walentynkowe wypieki

Sztuka bycia singlem

Chyba nic prostszego ani wygodnieszego niż bycie singlem nie wymyślono. To jednak wciąż pozory, bo singlowania wiele osób wcale nie łączy ze szczęściem, a stan ten najczęściej się zwyczajnie akceptuje i traktuje jako przejściowy etap życia albo konsekwencję własnych wyborów.

Singiel z wyboru

Singiel może czekać na miłość, która spadnie na niego niczym grom z jasnego nieba, może też być nią porażony tak mocno, że przed kolejnymi gromami ucieknie. Równie dobrze też może skupiać się na czymś zupełnie innym – pracy, zdobywaniu nowych umiejętności, kolekcjonowaniu ekscytujących doświadczeń, uznając, że na żywsze bicie serca wciąż ma jeszcze czas, a bardziej sprzyjające do tego okazje dopiero nadejdą.

Czy na pewno spełnienie?

Życie w pojedynkę określa się najczęściej jako naturalny skutek jakiegoś wydarzenia czy decyzji. Na przeszkodzie do budowania udanego związku stanąć może tak samo miłosny zawód, brak środków do życia, jak również i wielka pasja, której człowiek gotowy jest poświęcić swoją każdą wolną chwilę. Chcąc czy nie chcąc, żyjąc w pojedynkę ma się czas dla siebie, albo planuje się go głównie z myślą o własnych korzyściach. Tylko czy faktycznie wykorzystuje się go najlepiej jak to możliwe? Czy stawia się na rozwój w różnych sferach życia, czy raczej na bezrefleksyjną konsumpcję i kolekcjonowania wrażeń, które z czasem raczej ciążą, mimo początkowej satysfakcji?

Błogosławieństwo bycia singlem

Może i bycie singlem to i etap, może skutek uboczny, ale na pewno warto go docenić i wykorzystać ten czas, żeby dobrze poznać siebie, poczuć się pewnie ze sobą i dobrze się czuć w swoim towarzystwie bez względu na otoczenie, ponieważ tylko takie osoby są nie tylko życzliwsze dla innych, pogodniejsze, rozliczone z tym co było, ale też z o wiele większą ufnością wchodzą w nowe relacje. Nie są ciężarem dla innych, nie robią z siebie ofiary, a jednocześnie nie są też roszczeniowe, bo same doskonale potrafią zapewnić sobie dobre samopoczucie i tak robią, bez oglądania się na innych. Ilu singli tak potrafi? Ile osób w związkach to potrafi?

Razem i osobno jednocześnie

Platon wieki temu stworzył filozoficzną opowiastkę o drugiej połówce, obecnie coraz częściej przeczytać i usłyszeć można, że ludzie są jednak kompletni i sami potrafią zapewnić sobie szczęście. Właściwie są to dwa skrajne podejścia, z których żadne według mnie nie jest słuszne. Bo zarówno życie w pojedynkę, jak i życie z kimś rozwijają, pozwalają poznać siebie i zdobyć cenne umiejętności. Singlowanie jest potrzebne, ale na pewno nie naturalne, bo przecież nie żyje się na pustyni, ale wśród ludzi. Z kolei zbytnie uzależnianie się od ludzi i zbytnie oglądanie się na nich również nie jest naturalne, bo jednak człowiek to samodzielna jednostka, która może decydować o sobie i dążyć do własnego szczęścia.

Single samotni i single w parach

Zostawmy jednak romantyzm i indywidualizm. Skupmy się raczej na powiedzeniu, że szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli. Ma ono przełożenie na życie. Osoba szczęśliwa i spełniona nie ma raczej oporów z okazywaniem innym sympatii, robieniem pierwszego kroku, chętnie daje i potrafi czerpać z tego przyjemność, sama jest w stanie zadbać o siebie, nie narzuca się, przez co jest też miłym, jeśli nawet nie pożądanym gościem i towarzyszem życia. Paradoksalnie więc, wychodzi na to, że najlepsze związki są w stanie stworzyć tylko spełnieni i szczęśliwi single, którzy w jakimś stopniu, nawet będąc w związku, tymi singlami pozostają.

Sukcesy na równi z relacjami

Czy jest to możliwe do wykonania? Z pewnością, tylko trzeba zdać sobie z tego sprawę i uzmysłowić, że satysfakcję i przyjemność przynoszą nie tylko kolejny dyplom, nowa pasja czy ekscytujące doświadczenie, ale też i kontakt z drugą osobą. A drugie połówki? Tych idealnych zapewne nie ma, a jeśli nawet są, to trzeba ich długo szukać i nigdy nie ma się stuprocentowej pewności, że to już one. Aż strach pomyśleć też, co się stanie, jeśli taką drugą połówkę się straci – dramat w pełnym tego słowa znaczeniu.

Pasujące elementy życiowej układanki

O wiele bezpieczniej jest się chwycić przekonania, że ludzie są do siebie podobni i jest ich sporo. Jeśli nie znajduje się ich w najbliższym otoczeniu, można poszukać kawałek dalej, a na pewno trafi się na te pokrewne dusze, które nie są wcale mityczne, lecz jak najbardziej realne. Kiedy tylko już się znajdzie, można zacząć czerpać z tych relacji przyjemność i satysfakcję, dając coś od siebie i biorąc coś dla siebie jednocześnie. A miłość pewnie znajdzie się sama, mimochodem i przy okazji. Ani roszczeniowa, ani wyżebrana, tylko dokładnie taka, jaka powinna być.