niebieska sukienka blog lifestyleniebieska sukienka blog lifestyle

Szeptucha, Katarzyna Berenika Miszczuk

Kobietom na chandrę pomaga gorąca kąpiel. Czekolada. I dobra literatura kobieca. Zabawna, romantyczna, obowiązkowo z dobrym zakończeniem. Przy powieści takiej jak „Szeptucha” można by dodatkowo na okładce przybić stempel „Teraz Polska”.

Katarzyna Berenika Miszczuk stworzyła w niej imponujący alternatywny świat, a raczej Polskę. Taką, w której wszystko jest polskie, łącznie ze słowiańskimi imionami i bogami, którym nawet w XXI wieku wciąż oddaje się cześć.
Taką, w której rzeczywistością są zwyczaje i obrzędy, które kojarzą się raczej z nudnymi lekcjami polskiego.
Taką, w której przed wizytą u lekarza trzeba uzyskać skierowanie od miejscowej szeptuchy. Jednym słowem raj dla zwolenników holistycznego podejścia do zdrowia…

„Szeptucha” to przezabawna powieść dla kobiet i dziewczyn. Lekka, oryginalna, napisana z wyjątkową fantazją i pasją. Trochę jest w niej miłości, trochę magii, trochę szczeniackiego zauroczenia, które wyłącza rozum, a budzi motyle w brzuchu. Jest w niej wspaniała, sielska i wiejska przyroda. Ale jednocześnie to książka zaskakująco współczesna, bliska i codzienna. Są w niej puby, lekcje zumby, piosenki Lady Gagi, mocne drinki, wielkie miasta i popularne galerie handlowe.

Momentami aż bierze zazdrość, że w książce wystarczy wyjechać tylko kilkadziesiąt kilometrów za miasto, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie…
Jak jednak łatwo się domyślić, główna bohaterka wcale nie czerpie z tego aż tak wielkiej przyjemności. Jest zapatrzona na Zachód, ambitna, nowoczesna, marzy się jej praktyka w szpitalu, sama siebie nazywa słowiańską ateistką, a w dodatku już powoli zaczyna nad nią wisieć widmo staropanieństwa, chociaż na razie bliżej jej do singielki. Ale powoli, powolutku na kartach powieści jesteśmy świadkami metamorfozy z nieco zagubionej dziewczyny w wyjątkową kobietę, która w dodatku w końcu spotyka swojego idealnego mężczyznę.

Po „Szeptuchę” sięgnęłam ze względu właśnie na słowiańskość, licząc ze znajdę w niej słowiańskie ciekawostki, których nie wyklikam w sieci. Trochę ich jest, bo Katarzyna Miszczuk zaprasza czytelnika do ogniska z wróżami i szeptuchami, pokazuje słowiańskich bogów i demony, przedstawia tradycje związane z wiosennym przesileniem. Wreszcie odkrywa sekrety słowiańskich wiedźm, z których niektóre mają faktycznie związek z magią, a pozostałe to jedynie nastawiony na komercję słowiański folklor.
Liczyłam na lekcję o Słowianach, a zupełnie przy okazji załapałam się na niezłą, rozrywkową historię, która przypomniała mi jak to jest być roztrzepaną studentką z głową pełną marzeń, zakochać się od pierwszego wejrzenia i robić coś niekoniecznie mądrego i bez zastanowienia.

„Szeptuchę” czyta się z szerokim uśmiechem. I czeka się na ciąg dalszy. To świetna pozycja na koniec zimy. Idealna dla współczesnych „czarownic” i wszystkich, którzy nie lubią traktować życia zbyt poważnie.

Opublikowane: 15.03.2017

  • Kocham Cię moje życie blog

    muszę zapoznać się z książkami tej autorki :)

    • Warto, świetna, lekka, odprężająca pozycja :)

    • To nie wiem na co czekasz, jak u mnie Book Tour z “Szeptuchą”! 😀 Zapraszam… tylko sporo osób jest przed Tobą. Jutro, a w sumie to dziś wysyłam książkę do pierwszej osoby :)

      • Wow, ciekawa inicjatywa z tym book tour, jak będą kolejne edycje, to może się skuszę :)

  • Bardzo mi się podobała, nie jest to może arcydzieło, ale uwielbiam cykl “Kwiat Paproci” :) A 10. maja ma się pojawić 3 tom :) już się nie mogę doczekać 😀

    • To mam zaległości, bo będę dopiero zabierać się za “Noc Kupały” za jakiś czas. Ale w sumie fajnie. Nie lubię długo czekać na kontynuacje, a początek maja to idealny czas na premierę. Już to widzę – majówka, koc, polana w lesie, błękitne niebo i książka… aż się rozmarzyłam 😉 Sama “Szeptucha” jest wspaniała. Świetna, współczesna powieść dla kobiet. Bawi, cieszy i koi jednocześnie. Bardzo lekka i przyjemna książka i dobra odskocznia od znacznie cięższej beletrystyki wchodzącej na trudne tematy :)

      • O właśnie tego mi brakowało “koi”. Ta historia po prostu “koi”. Lubię Ją. Zauroczyła mnie też Wiktorią Biankowską, chociaż trzeci tom to była już przesada… ale w sumie przyjemnie się czytał. Tego cyklu też ma się pojawić tom czwarty :) Ciekawe, co tam wymyśliła dalej 😛 bo początkowo miało już nie być kontynuacji.

  • Dawno o tej książce nie czytałam i nie myślałam :) kiedyś bardzo chciałam ją przeczytać i właściwie dalej chcę :) http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    • To fajnie, że przypomniałam :) Polecam z czystym sercem, bardzo sympatyczna pozycja :)

    • To również i Ciebie zapraszam na Book Tour z “Szeptuchą” u mnie :) wpadaj :)

  • Justyna Jucha

    O już któryś raz widzę tą książkę w blogosferze jako dobra, więc pewnie coś w tym jest :) muszę sprawdzić czy faktycznie warto 😉 Pozdrawiam Justyna z http://wszystkococzytam.blogspot.com/

    • Warto, warto. Bardzo sympatyczna odskocznia od codzienności :)