Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki (Fragmenty Ubrane, cz. 22)

Grzeczne dziewczynki podobno idą do nieba. O tych niegrzecznych powstają książki właśnie takie jak „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”, przy których nawet niebo traci swój cały urok.

Llosę pokochałam właśnie za tę książkę. I szczerze się ucieszyłam, kiedy na jego konto kilka lat temu powędrowała literacka Nagroda Nobla. „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” cenię za coś jeszcze. Od dawna uważam, że naprawdę dobra książka to taka, którą przeczytałam więcej niż raz. Mało mam takich pozycji na swojej liście, a jedną z nich są właśnie „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”.

O czym właściwie jest ta powieść? Skoro już w tytule pojawia się niegrzeczna dziewczynka, to od razu wiadomo, że dla równowagi w przyrodzie powinna spotkać ona grzecznego chłopca i rozkochać go w sobie do szaleństwa. Llosa oczywiście trzyma się tego scenariusza. Grzeczny chłopiec u niego nie jest jednak w żadnym razie nudny. Raczej poukładany, wierny, zdolny, na swój sposób bardzo interesujący. I od zawsze marzy, żeby zamieszkać w Paryżu. Dla niegrzecznej dziewczynki to jednak zdecydowanie za mało.

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Żeby tego było mało, Llosa tę niedopasowaną do siebie pod żadnym względem parę rzuca jeszcze w zupełnie nowe, fascynujące miejsca jak Paryż, Londyn, Tokio czy Madryt, a niegrzeczna dziewczynka wielokrotnie zdaje się wymykać mu spod kontroli. Raz pojawia się, raz znika, łamie serca i na nowo każe się w sobie zakochiwać. Każde jej pojawienie się jest jak święto, prezent, na którego rozpakowanie bardzo długo się czeka, a z każdą chwilą zachwyt nim coraz bardziej rośnie.

„Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” czytałam na razie dwa razy. Za każdym razem wydały mi się inne, ale sama niegrzeczna dziewczynka pozostaje dla mnie jedną wielką zagadką. Trochę jest w niej z rasowej femme fatale i uwodzicielki, doskonale radzi sobie w świecie, podejmuje decyzje, nie daje sobą kierować, ale nie można jednocześnie oprzeć się wrażeniu, że gdzieś głęboko jest małą kruchą dziewczynką, o którą trzeba nieustannie dbać i otaczać troską jak najdelikatniejszy kwiat.

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Właśnie tak za każdym razem postrzega ją książkowy Ricardo i wbrew rozsądkowi pozwala na wieczne powroty, kolejne spotkania, zaskoczenia i zranienia, które nadają w jakimś sensie znaczenie jego życiu. Być może to naiwność, być może dojrzała miłość, a być może bardzo epicka mieszanka jednego z drugim, która doskonale nadaje się do stworzenia świetnej opowieści z akcją rozpisaną na wiele lat.
Niewiele jest takich powieści o mężczyźnie i kobiecie, których drogi na przemian to się splatają, to znów rozchodzą. „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” mają w sobie jednak coś magicznego, nie ocierają się o banał, raz ociekają zmysłowością i erotyzmem, innym razem stawiają na romantyczne nuty, a chociaż nietypowa miłość gra w nich pierwsze skrzypce, to Llosa nie zapomina o szerszym tle. Spotkania swoich bohaterów aranżuje w ciekawych miejscach, w których akurat ważą się losy świata, zaprasza ich na salony, zapoznaje z bogaczami, a w międzyczasie sięga po wcale nie mniej ciekawe motywy, z których od stuleci czerpie literatura. Są zdrady, wystawione na próbę przyjaźnie, przestępstwa, sztuka i służba wyższej idei, a nawet i moda, bo Llosa za każdym razem skrupulatnie odnotowuje, co niegrzeczna dziewczynka ma na sobie, a co akurat idealnie wpisuje się w obowiązujące trendy, odzwierciedla ducha epoki, a jednocześnie dziś uznawane jest już za ponadczasową klasykę.

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Co jak co, ale Llosa doskonale wie, co zrobić, żeby ciekawą historię miłosną uchronić przed zaszufladkowaniem jej jako romans. Ale Nobla w końcu też nie dostał przez przypadek.

Książkowa niegrzeczna dziewczynka, chilijeczka jak pieszczotliwe nazywa ją Ricardo, ma co najmniej tysiąc twarzy. Za każdym razem jest inna, zmienia się jak kameleon, przechodzi ciekawą metamorfozę od prowincjonalnej, biednej nastolatki z Ameryki Południowej do zjawiskowej, niezależnej kobiety, u której boku zawsze jest wpływowy mężczyzna z zasobnym portfelem. Ona nigdy nie jest tylko tylko ozdobą ani dodatkiem, a raczej przyćmiewa każdego, nawet najbardziej wyjątkowego mężczyznę.

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Llosa za każdym razem z kronikarską dokładnością przedstawia swoją bohaterkę, kiedy akurat pojawia się na balu, w restauracji, na spotkaniu w kawiarni. Zawsze jest nienagannie ubrana, perfekcyjnie uczesana, przywiązuje wyjątkową wagę do gustownych dodatków. Do „Fragmentów ubranych” mogłabym właściwie odtworzyć każdą jedną z opisanych przez Llosę stylizacji. Ale tego nie zrobię. Pokażę niegrzeczną dziewczynkę dokładnie taką, jak widzę ją w swojej wyobraźni. Dla tak wyrazistej postaci idealne są równie wyraziste kolory. Tym razem stawiam na duet czerni z czerwienią. Eleganckie, czerwone cygaretki zestawiłam z czarnym szpilkami. Do zestawu dodałam ciekawą bluzkę bez rękawów, z plisowaną baskinką, która świetnie podkreśla talię. Żeby było bardziej zadziornie, do kompletu dorzuciłam jeszcze długie rękawiczki, którymi wiele lat temu w złotej erze kina potrafiły uwodzić aktorki. Do czerwieni spodni nawiązuje tylko jeden detal – ale wystarczająco wyrazisty – czerwona pomadka, której czasami nie potrafię sobie odmówić, a która w kilka sekund potrafi zmienić charakter całej stylizacji.

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

  • Lubię czytać o niezależnych kobietach, a nie tych “pokrzywdzonych” przez los :)

  • Ewa Wróblewska

    Intrygująca powieść. Gdyby tak mieć więcej czasu na lekturę dla dorosłych.

  • Takie historie po prostu chce się czytać. Nijakie, zbyt grzeczne postaci nie wciągają 😉