Lykke Li

Świat według Lykke Li…

…jest przesiąknięty smutkiem. Jednak ten smutek prowokuje do śpiewania całkiem niezłych piosenek, które trudno dopisać do konkretnego gatunku, a najłatwiej wrzucić do pojemnego worka z metką „indie”.

Lykke Li – nowe, szwedzkie odkrycie

Lykke Li debiutowała nie tak dawno, w 2008 roku, płytą „Youth Novel”, trzy lata później ukazała się kolejna płyta „Wounded Rhymes”, a najświeższą pozycją jest tegoroczny album „I never learn” z zestawem dziewięciu równie smutnych czy raczej nostalgicznych piosenek. Na szczęście jednak melancholijnym tekstom towarzyszy mająca mnóstwo energii muzyka, a melodie rozpisane są na różne instrumenty: gitary, klawisze, bębny, trąbki i inne mniej i bardziej znajome dźwięki, by razem złożyć się na oryginalną i ciekawą całość. Typowe są tu chórki, spokojne zwrotki i bardziej wyraziste, odcinające się od reszty piosenki refreny, czasami melodie brzmieniem przypominają hity z lat 80., czasami są akustyczne, czasami wręcz hipnotyzujące. Raz jest wolniej, a raz szybciej.

3 albumy i 3 porcje hitów

Chociaż każda z płyt jest na swój sposób spójna, harmonijna i miła dla ucha, to jednak niektóre piosenki mimo wszystko jakoś lubi się bardziej. „I never learn” ciekawie i dynamicznie się zaczyna. Interesująca jest tytułowa piosenka, która gładko przechodzi w następne „No rest for the wicked” i „Just like a dream”. Później wyróżnia się jeszcze „Gunshot”, a reszta to już te przesiąknięte smutkiem kawałki. I właśnie te niekoniecznie hitowe melodie to dobry argument, żeby przejść do starszych płyt wokalistki ze Szwecji. Na „Youth Novel” wyróżniają się „Dance dance dance” i „A little bit”, na „Wounded rhymes” – „Youth knows no pain”, „Get some”, „Jerome”, „Sadness is a blessing” i „I know places”, początkowa akustyczna piosenka o obłędnym i wciągającym zakończeniu. Lykke Li ma więc z czego wybierać, kiedy będzie tworzyła setlistę, by pokazać się na tegorocznym Open’er Festival.

Już nie tylko ABBA

Przy okazji można odnieść wrażenie, że Wielka Brytania nie ma już monopolu na muzyczne gwiazdy. Szwecja i Skandynawia to już nie tylko ABBA czy a-ha. Tych nowszych, intrygujących i alternatywnych zespołów i wokalistów jest coraz więcej, a wyliczanka dopiero rozpoczyna się na Lykke Li, The knife, Karin Dreijer Andersson czy Björk.

photo credit: kDamo via photopin cc