Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

Słowik (Fragmenty Ubrane, cz. 24)

Polskie książki i filmy o wojnie są patetyczne. Francuzi w opowieści o wojnie wplatają zwykle rzewny romans. Amerykanie z rozmachem kręcą rasowe wyciskacze łez. „Słowika” napisała Amerykanka, a w swoją opowieść wplotła francuską nutkę. Wyszło całkiem nieźle, bo książka odniosła spory sukces, załapała się na miano książki roku w plebiscycie serwisu Lubimy Czytać i zebrała mnóstwo recenzji – tak samo pozytywnych jak i negatywnych. Według mnie to dobrze, bo daje świetne pole do dyskusji.

W bardzo dużym skrócie można powiedzieć, że „Słowik” to opowieść o siostrach, które muszą odnaleźć swój sposób na przetrwanie w ciężkich wojennych czasach. Ciekawiej robi się, kiedy nieco rozwinie się ten wątek. Isabelle i Vianne nie są bratnimi duszami, mają raczej mnóstwo nieprzegadanych i bolesnych tematów z przeszłości i ojca, który nie udźwignął doświadczeń poprzedniej wojny i śmierci ich matki. Tę trójkę łączą wspomnienia, żal za przeszłością, rozczarowanie i gorycz przykryte zasłoną milczenia. Odblokować może je tylko kolejny wstrząs, który coraz bardziej oddalającą się od siebie trójkę może albo zbliżyć albo jeszcze bardziej od siebie oddalić.Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

Kristin Hannah postawiła na to pierwsze, zagłębiła się nieco w psychikę bohaterów, a przy okazji rzuciła im kilka wyzwań, które pokazały ich z zupełnie innej strony. Zamknięty w sobie i cierpki ojciec zaczyna działać, trochę lękliwa Vianne, która do tej pory kierowała się jedynie dobrem córki odnajduje w sobie siłę do stawiania oporu i opowiedzenia się po stronie tego, co dla niej ważne, a początkowo romantyczna i naiwna Isabelle wdaje się w coraz bardziej niebezpieczne akcje, wielokrotnie narażając własne życie.

Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

Hannah w to wszystko wplotła jeszcze kilka motywów, które zawsze w takich historiach się sprawdzają i świetnie grają na emocjach. Pojawia się kwestia żydowska, motyw osieroconych dzieci, wywózek do obozów, spektakularne ucieczki pod ostrzałem wroga, aresztowania. Jest też dumny Paryż, który bezczelnie zawłaszczyli sobie niemieccy okupanci i – dla równowagi – szlachetny Niemiec, który wprowadza się pod dach Vianne. Wreszcie jest też i miłość, która w „Słowiku” ma mnóstwo odcieni. Czasami jest przyjacielska, czasami siostrzana, czasami matczyna i ojcowska, romantyczna, dojrzała, a nawet zakazana, która nie powinna mieć miejsca.

Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

Czytałam już różne recenzje „Słowika”. Niektóre są dobre, inne złe. Mi powieść się spodobała i dałam się jej ponieść, a dobre wrażenie zostało nawet w kilka tygodni po zamknięciu książki. Hannah nie zostawia właściwie pola dla wyobraźni. Niczego w tej powieści nie trzeba się domyślać, powtarzają się znane motywy, bohaterowie nie są rozdarci wewnętrznie, wiedzą co mają robić i tego się trzymają, a autorka prowadzi swoich czytelników za rękę i po prostu opowiada. To w sumie dobrze, bo zostawia pole dla emocji, przemyśleń, wzruszeń. W pewnym sensie wojna wpływa na bohaterów oczyszczająco, pozwala im wiele zrozumieć, odkryć w sobie nieznane wcześniej pokłady energii, przebudować system wartości, a przede wszystkim zbliżyć się na nowo do siebie i wzajemnie docenić.

Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

To dobre wrażenie, jakie zostawia po sobie „Słowik” mogą chwilowo psuć nieco zbyt naciągane sceny, które mają jeszcze bardziej zagrać na i tak już rozbudzonych emocjach. Średnio wiarygodne są romantyczne spotkanie bohaterów już po wojnie, ukrywanie się o kilka minut za krótko, żeby uratować życie kochanych osób czy wreszcie nieoczekiwane spotkania w obozach, kiedy nie liczyło się już na zobaczenie znajomych twarzy. Ale nawet z tymi wszystkimi podkoloryzowanymi scenami, które jeszcze bardziej budują napięcie, „Słowik” to niezła wojenna książka, którą można szybko wciągnąć, zamyślić się nad nią, a potem odłożyć na półkę z uczuciem, że czas na lekturę nie był czasem zmarnowanym.

Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane
„Słowika” otwiera i promuje jedno bardzo mocne stwierdzenie: „Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy.” Chociaż nie znalazłam w całej powieści innego, równie mocnego tekstu, to już te dwa zdania same w sobie zachęcają do czytania, nie dają o sobie zapomnieć, a książce stawiają wysoko poprzeczkę. Znam różne książki, które kończą się właściwie po takim pierwszym, mocnym stwierdzeniu i niczego nowego nie wnoszą. „Słowik” zdecydowanie do nich nie należy.

Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

***

Lata wojenne mają w sobie coś szczególnego. Chociaż to niewątpliwie trudne czasy, a codzienna walka o przetrwanie to rzeczywistość, to jednak w wojennych fotografiach znaleźć można coś jeszcze. Twarze przedstawianych na nich ludzi mają w sobie jakiś wyjątkowy blask, spojrzenia jasność, a ubrania zadziwiającą szlachetność i elegancję. To te czasy, kiedy moda nie była jeszcze udziwniona przez sezonowe trendy, ubrania miały służyć możliwie najdłużej, kobiety nosiły sukienki, a mężczyźni wojskowe płaszcze, długie oficerki i mundury. To wreszcie dokładnie te czasy, kiedy hitlerowcy nie przestraszyli Coco Chanel, a wciąż najsłynniejsza dziś projektantka mody nadal mieszkała w Paryżu i projektowała dziś już kultowe i ponadczasowe ubrania.

Słowik, Kristin Hannah, recenzja, cykl fragmenty ubrane

Zestaw, który przygotowałam z myślą o „Słowiku” ma w sobie właśnie coś z tych klimatów. Bazą jest delikatna, pastelowa koszula ze stójką zestawiona ze spodniami w kolorze dojrzałej śliwki. Militarnego charakteru stylizacji dodają granatowy płaszcz z pagonami na ramionach i torba w odcieniu wojskowej zieleni. Do kompletu dodałam buty na szpilce, które sprawdzają się zawsze i wszędzie. Klasyka gatunku, ale w trochę unowocześnionym wydaniu.

  • Agata Maj

    Nietuzinkowy, interesujący wpis będący recenzją mody i książki.

  • Piękna stylizacja! Ja czytałam “Słowika” kilka lat temu i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Teraz jednak nie jestem pewna, czy odebrałabym go tak dobrze, jak wtedy.

  • Czytałam “Słowika” 2 miesiące temu – doskonała powieść. A Coco Chanel się nie bała, bo miała nazistowskiego kochanka, więc była kryta :)

  • “Słowika” nie czytałam, ale mnie zachęciłaś :) Podoba mi się formuła Twojego wpisu – połączenie mody z książkami :) SUPER!

    • Dziękuję, zapraszam do poprzednich i kolejnych wpisów z mojego cyklu, które jeszcze nie raz pojawią się na stronie :)

  • Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Napisałaś świetną recenzję :) Natomiast trudno mi się zgodzić z tym, że twarze ludzi w czasach wojennych mają jakiś wyjątkowy blask. Mam w tej kwestii odmienne wrażenie.

    • Blask, szlachetność, moc – wiele razy widziałam takie zdjęcia w albumach, książkach o powstańcach, pamiętnikach wojennych. Za każdym razem miałam wrażenie, że ci ludzie mimo ciężkich czasów mieli w sobie wyjątkową siłę.

  • Anna Anna

    Książko nie znałam ale po recenzji i opiniach innych chętnie przeczytam.

  • Nie czytałam Słowika, ba! nawet o nim nie słyszałam. Książka trochę nie w moich gustach czytelniczych, więc pewnie z tego to wynika. Jednakże Twoje recenzja jest bardzo zachęcająca :)

  • Fantastyczny pomysł na połączenie literatury i mody! Twoja stylizacja pięknie wpasowała nas w czasy, w których dzieje się akcja książki. Dzięki za tą obszerną recenzję, przyznaję, że bardzo mnie zaciekawiła i mam nadzieję, że uda mi się sięgnąć po tą pozycję w najbliższym czasie. Uwielbiam takie wielowątkowe historię, które mają bogate tło

    • W “Słowiku” tym bardziej zachęcające jest to, że jest to powieść oparta częściowo na faktach. Autorka tylko trochę zmieniła historię i dodała do niej ciekawe wątki. I zachęcam do śledzenia całego cyklu “Fragmenty ubrane”. Bardzo się cieszę, że się podoba :)

  • Danuta Brzezińska

    Nie czytałam, ale po tej recenzji poszukam w bibliotece. Stylizacja tez urocza.

  • Mam odmienne zdanie odnosnie patetycznosci polskich książek o wojnie :) Polecam Ci “Dziewczyny Wojenne” – dla mnie to wyciskacz łez :)

  • Nie lubię książek z wojną nawet w dalekim tle, nie chcę takiej energii…

    • Kiedyś wojenne książki wpędzały mnie w ponury nastrój, ale z czasem zaczęłam na nie patrzeć trochę inaczej. Od czasu do czasu lubię śledzić losy bohaterów, którzy nie łamią się i pozostają sobą pomimo wojny.

  • Ciekawe połączenie literatury z modą. Twoje stylizacje idealnie się do tego nadają.

  • Agata

    Bardzo fajna stylizacja, idealnie dobrałaś ją do recenzji książki. Sama recenzja jest napisana bardzo dobrze, ale raczej nie sięgnę po “Słowika”, nie mój gust.

  • Masz przepiękne włosy ♥. Bardzo podoba mi się odcień spodni – jest nietypowy, ale nie krzykliwy. Ciekawa recenzja i wspaniała stylizacja!

  • Piękne zdjęcia :) ja osobiście bardzo lubię polskie książki o wojnie :)

  • fajnie wszystko do siebie pasuje tworząc niebanalny look