Prezenty

Sekrety ukryte w prezentach

Robienie prezentów to jedna z bardziej kłopotliwych przedświątecznych czynności. Problematyczne bywa nawet nie tyle ustalenie budżetu na niespodzianki, co znalezienie tego idealnego podarunku.

Setki możliwości i pustka w głowie
W czasach, kiedy praktycznie już wszystko można kupić, coraz trudniej jest odgadnąć, o czym kto marzy i co chciałby dostać. Tyczy się to przy tak samo osób, których nie znamy za dobrze, jak również i tych, które są nam najbliższe. Chcemy dobrze, długo planujemy, szukamy, myślimy, a ostatecznie kupujemy najoczywistszą oczywistość, która się zwyczajnie przyda. Nie raz i nie dwa miewałam taką pustkę w głowie, ale na szczęście człowiek uczy się na błędach. Wcale nie trzeba się frustrować, głowić, wykazywać niesamowitą kreatywnością (no może troszeczkę). Zamiast tego lepiej jest wytężyć słuch i bacznie obserwować osobę, której zamierza się coś sprezentować. Nawet zwyczajna i codzienna rozmowa o zwykłych umilaczach, wakacyjnych planach czy bolączkach może naprowadzić na dobry trop, a stąd już prosta droga do stworzenia tego idealnego, zaskakującego i naprawdę cieszącego prezentu.

Ważna kwestia – kto dostanie upominek?
Jednym z najbardziej powszechnych błędów przy robieniu prezentów jest kupowanie innym tego, co sami chcielibyśmy dostać. Jeśli się dobrze zastanowić, taki pomysł może okazać się źródłem podwójnej frustracji. Nie dość, że obdarowany się nie ucieszy, to zirytuje obdarowującego, bo w końcu nie można nie ucieszyć się z takiego wspaniałego prezentu, prawda?
Hmm, nie kupujmy innym tego, co sami chcemy dostać. Już lepiej wsłuchajmy się w innych i siebie. Róbmy prezenty sobie i innym. Im szybciej staniemy się dobrzy dla siebie, równie szybko otworzymy się na innych. Nauczymy się spontanicznie obdarowywać i spontanicznie cieszyć się nawet z drobiazgów. Ostatecznie przecież nie chodzi o to, by ze wszystkiego rezygnować i wyrzekać się rzeczy, które nam się podobają. Znacznie lepiej jest się skupić na umiejętności dobrego dawania i brania. Reszta to tylko i aż przedmioty, które zawsze można zastąpić innymi, podobnymi.

Robienie prezentów jak sprawdzian
Robienie prezentu ma w sobie coś z trudnego sprawdzianu. Po tym, co wybierzemy, łatwo poznać:

  • na ile kogoś znamy,
  • na ile znamy jego marzenia i potrzeby,
  • na ile potrafimy słuchać, obserwować i rozumieć,
  • na ile potrafimy kochać i akceptować innych.

Kiedy prezent staje się magiczny
Udanym prezentem można w subtelny sposób pomóc wytyczyć kierunek i wybrać cel, do którego obdarowany nieświadomie zmierza. Dobrym prezentem można wyczarować magiczną przyszłość, ale i zachęcić do spojrzenia z nostalgią za siebie, przypomnienia sobie dawnych, dobrych czasów. Beztroskich i szczęśliwych, którym już nikt i nic nie jest w stanie zagrozić.

Podwójna ekscytacja, napięcie i wyczekiwanie
Osobiście coraz bardziej lubię niepokój prezentowy. Jak otrzymując prezent, jesteśmy zwykle bardzo zainteresowani co też kryje się w środku, tak też ja nie mogę się doczekać samej reakcji na prezent. Co ciekawe, właśnie ta żywiołowa reakcja bywa często lepszym prezentem niż sam podarunek. W paczce właściwie jest tylko przedmiot, ale odpowiednio dobrany może wyzwolić mnóstwo emocji, wprawić w dobry nastrój, obudzić ciepłe uczucia, zbliżyć, skrócić dystans, pocieszyć, dopieścić, pokazać, że jest się dla kogoś kimś ważnym.

Jednak nie takie drobiazgi
Prezent to nie tylko drobiazg. Nic nie znaczący upominek, który na chwilę wywoła uśmiech i który zaraz potem odłoży się w kąt. Nie bagatelizujmy prezentów. Nie traktujmy ich tylko jak miłej tradycji. Nauczmy się je robić, by sprawiać prawdziwą przyjemność i sobie i innym. I to nie tylko przy okazji Świąt.

photo credit: Is the best time of the year via photopin (license)