Richard Rohr, Tożsamość mężczyzny

Richard Rohr, Tożsamość mężczyzny. Pięć kroków męskiej inicjacji

Kobiety mają „Biegnącą z wilkami”. A panowie? Hmmm. Już jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać i szukać pozycji z pogranicza psychologii, antropologii, filozofii i religii, która dałaby odpowiedź, na czym polega prawdziwa męskość i jak stawać się mądrym mężczyzną. I chyba znalazłam pierwszą z takich książek, którą z czystym sercem mogę polecić.

To „Tożsamość mężczyzny” Richarda Rohra. Jednego z największych myślicieli, a przy okazji pustelnika i franciszkanina. Trochę bałam się tej lektury. Że będzie zbyt religijna. I zbyt katolicka. Ale jednak nie jest. A Rohr nie tylko o mężczyźnie, ale i o Kościele potrafi napisać. Mądrze. Dojrzale. Ale i krytycznie. I to się chwali.

Wcześniej dokładnie za to doceniłam Anthony’ego de Mello. Że potrafił dobrze tłumaczyć, jak szukać swojej duchowej drogi, zadbać o własny rozwój i nie wpaść w pułapkę moralizatorstwa czy bezkrytycznego i bezrefleksyjnego przyjmowania wszystkiego, co narzuca kościelna instytucja.

Rohr robi dokładnie to samo. Pomaga się odnaleźć we współczesnym świecie. Zbudować zdrowe poczucie własnej wartości. Odkryć w religii oparcie, a nie kolejne zasady do przestrzegania. Ani trochę się nie wymądrza. Ani nie próbuje na siłę nikogo nawracać. Bo jak się okazuje, wielkie religie, ale i pierwotne wierzenia, mają z sobą wiele wspólnego, zwłaszcza jeśli chodzi o duchowy rozwój. A różnią je teorie i otoczka, które narosły wokół nich przez lata. Według Rohra „Prawdziwa religia polega na tym, by dotykać życia teraz, w każdej chwili, i samemu poznać jego doniosłość”.
I właśnie to mi się u niego podoba.

Ale to nie wszystko. W niewielkiej, bo liczącej niespełna 200 stron książeczce, Rohr pokazuje czym jest inicjacja, co się z nią wiąże i co tak naprawdę składa się na męską duszę. I niestety jest trochę pesymistycznie, ale tylko pozornie. Według Rohra sekretem prawdziwej inicjacji jest rozumienie pięciu prawd.
1 Życie jest ciężkie.
2 Nie jesteś tak ważny, jak ci się wydaje.
3 Twoje życie nie należy do ciebie.
4 Nie masz władzy.
5 Umrzesz.

Ego dostaje mocno po głowie, ale potem jest już tylko lepiej. A w smutnych prawdach obok cierpienia szybko można też znaleźć ukojenie i skupić się na tym, co naprawdę ważne – tym, co tu i teraz.

Ciekawe jest też podejście do zła i wszystkiego, co spotyka się ze społecznym potępieniem. U Rohra jest inaczej. On nie potępia. Pozwala dojść do głosu ciemnej stronie. Nie neguje jej, bo rozumienie podwójną naturę świata i człowieka – żeby istniało dobro, musi też istnieć zło, a rolą człowieka, uważnego człowieka, jest rozwój i umiejętne oddzielanie ziarna od plew. Małe przyjemności nie są złe. Też pełnią ważną funkcję. Mają rozbudzać apetyt i zachęcać do szukania czegoś jeszcze doskonalszego. Są niczym drabina do duchowego rozwoju.

Bo, jak przekonuje Rohr, prawdziwy, mądry i dojrzały mężczyzna powinien mieć w sobie w odpowiednich proporcjach wojownika, kochanka, mędrca i króla. Powinien się wzruszać, zachwycać światem, kochać, umieć walczyć, ale i umieć odpuścić. Działać i żyć. Pięknie i mądrze.

***

I jeszcze garść inspirujących cytatów:

„Zbawienie polega na wybaczeniu grzechów, a nie na wystrzeganiu się ich.”

„Człowiek, który dostrzega swoje ograniczenia i ubolewa nad swoim grzechem, może osiągnąć więcej niż ten, kto jest przekonany o własnej doskonałości.”

„Mędrzec potrafi zarówno twórczo korzystać z aktywności umysłowej, jak również stawiać jej niezbędne wyzwania.”

„Drobne przyjemności stają się ścieżką i zaproszeniem do większych, ukazując jednocześnie zarówno swoją wspaniałość, jak i nieuchronne ograniczenia. Oferują przedsmak, dzięki czemu budzą pragnienie czegoś większego i doskonalszego.”

„Jak długo pozostajemy zamknięci w bezpiecznej fortecy, jaką wznieśliśmy wokół siebie, nie możemy zaznać niczego świeżego ani twórczego, a co najwyżej powielać te same doświadczenia. Normalny tok spraw nie rodzi niczego oryginalnego. Najwyraźniej potrzeba nam swoistej antystruktury, dzięki której nasza codzienna struktura zyska kierunek, głębię i cel.”

„Najsilniej kształtuje nas to, na co nie mamy wpływu, oraz to, co jest nam nieprzydatne. Tylko w takich momentach nie stoimy przy sterze i ktoś inny może nas uczyć i prowadzić.”

„Zamiast afirmować nasze ego, progowość utrzymuje nas w stanie ciągłej czujności, celowego życia na krawędzi, zmagania z ciemną stroną rzeczywistości, weryfikacji wzorców i norm oraz otwartości wobec wybranych trudności.”

„Poddanie się Bożemu działaniu nie jest równoznaczne z kapitulacją ani przyjęciem roli marionetki, nie jest oznaką naiwności ani nieodpowiedzialności, nie każe nam zaprzestać planowania lub myślenia. To raczej wewnętrzne otwarcie i udrożnienie kanału, którym płynie żywa woda; cicha gotowość na rolę narzędzia w Bożych dłoniach.”