reportaże na lato

Reportaże czyli wielka mała podróż za grosze

Lubię podróżować. Fascynują mnie świat i odmienne kultury. Ciekawią mnie nowe miejsca. Nie mam jednak mentalności typowego nomady, który częściej jest w drodze, a kiedy siedzi dłużej w jednym miejscu, to tylko dlatego, że planuje nową podróż. Może i stabilizacja bywa nudna, a codzienność za mało barwna, ale ma też mnóstwo zalet, których nie zapewni bycie w ciągłej podróży.

Stabilizacja to leniwe weekendy. Kochany zwierzak, który wszędzie pakuje swój pyszczek. Własne cztery kąty, w których można się zaszyć w deszczowy dzień. Strefa komfortu, w której można wygodnie wypocząć. Rodzina. Spokój. Pełny relaks, gdy wszystko jest znajome, swojskie i kochane. A podróż w takim stabilnym życiu zawsze jest jak święto, a nawet przygoda, za którą każdy w jakiś sposób co jakiś czas mocno tęskni.

Mam bardzo długą listę miejsc, które chciałabym zobaczyć, ale jestem też świadoma, że piękny i fascynujący świat ma zbyt wiele niesamowitych miejsc, żeby móc obejrzeć je w jednym albo nawet w kilku życiach. Na szczęście jednak zawsze można sięgnąć po reportaże, które coraz częściej traktuję właśnie jako wirtualną podróż. Prawdziwą, autentyczną, fascynującą, głęboką, taką która rzeczywiście rozwija, a nie jest jedynie zbiorem ładnych pocztówek i encyklopedycznych notek jak w folderach i przewodnikach turystycznych.

Latem lubię czytać książki lżejsze, wciągające, których akcja dzieje się w odległych miejscach. Ale równie chętnie sięgam też właśnie po reportaże, które nie tylko są wspaniałą lekturą, ale też w niesamowity sposób potrafią wzbogacić mój mały wewnętrzny świat. To właśnie dzięki reportażom w ciągu kilku miesięcy jestem w stanie dowiedzieć się o różnych miejscach znacznie więcej, niż przemieszczając się z miejsca na miejsca i odhaczając w pośpiechu kolejne atrakcje. Bo prawdziwa podróż nie powinna być zanadto pośpieszna, a przemieszczaniu się z punktu A do punktu B powinno też towarzyszyć wędrowanie wgłąb siebie, żeby więcej poczuć, zrozumieć i docenić.

I właśnie taki zastrzyk inspiracji dają mi zawsze reportaże. Zawsze dostępne w bibliotekach, do kupienia w księgarniach za niewielkie pieniądze. Doskonałe na letnie dni, kiedy tęskni się za podróżami, wolnością i przygodą. Napisane z wyjątkową pasją, okraszone wspaniałymi zdjęciami, pokazujące na każdym kroku, że świat i życie są znacznie bardziej skomplikowane, niż na pierwszy rzut oka może się wydawać, a stereotypy, chociaż zabawne i pomagają chociaż trochę uporządkować punkt widzenia, są raczej jak zaproszenie do poznawania tego, co odmienne, ciekawym punktem wyjścia, który pozwala wejść na nieprawdopodobnie zawiłe ścieżki.

Tego lata sięgam więc po powieści, ale zapraszam też do małego maratonu z reportażami ze wszystkich kontynentów :) Bo udana podróż wbrew pozorom wcale nie musi rozpoczynać się akurat za progiem własnego domu…

  • Anna Anna

    Też lubię czytać. Bardzo lubię książki o miejscach, w któryś kiedyś byłam 😊.

  • i jak tam ksiązka o Kanadzie? też się zabierałam do jej przeczytania

    • Sama książka fajna, ciekawie napisana, trochę zmieniła moje zdanie o Kanadzie. Niebawem na blogu ukaże się recenzja :) Zapraszam :)