Przeczucie Tetsuya Honda recenzja

Przeczucie, Tetsuya Honda

„Przeczucie” miało przede wszystkim świetny start na polskim rynku wydawniczym. Po fali popularności autorów skandynawskich i narodzinach polskich gwiazd, kryminał stoi wyjątkowo wysoko na liście najbardziej popularnych gatunków książkowych. „Przeczucie” genialnie wpisało się więc w modę, ale jednocześnie serwuje czytelnikom coś zupełnie nowego. Bo w końcu kryminał japoński znacznie różni się od tych skandynawskich – jest bardziej egzotyczny i napisany w zupełnie innym stylu.

Tetsuya Honda nazywany bywa cesarzem japońskiego kryminału, jednak zasługa w tym przede wszystkim specjalistów od marketingu. Bo chociaż „Przeczucie” naprawdę dobrze się czyta, to jednak nie rzuca na kolana i nie zostawia za sobą daleko w tyle kryminałów z europejskiego podwórka.

Nie jestem wytrawną znawczynią kryminałów, ale od czasu do czasu po nie sięgam. Długo zastanawiałam się nad różnicami, o których tak chętnie pisali wydawcy, ale wbrew pozorom nie są one aż tak widoczne. W „Przeczuciu” faktycznie wszystko wydaje się nieco prostsze, akcja jest bardziej dynamiczna, wydarzenie goni wydarzenie, a rys psychologiczny schodzi na dalszy plan. Nie oznacza to jednak, że jest nieobecny. Przeciwnie, główna bohaterka, młoda i atrakcyjna pani komisarz Reiko Himekawa ma pogmatwaną przeszłość, nie bez powodu wybrała karierę w policji, a w dodatku posiada niezawodną intuicję i potrafi myśleć w podobny sposób jak przestępcy. Nie mniej ciekawą postacią jest jej rywal Kensaku Katsumata, chłodny w obejściu, nieprzyjemny i niesympatyczny, przebiegły, a jednocześnie diabelnie skuteczny. W tym co robi nie ma skrupułów, nie sposób go polubić, chociaż im lepiej się go poznaje, tym ocena jego postaci staje się coraz trudniejsza.

W „Przeczuciu” intrygująca jest sama zagadka. Sposób, w jaki się rozwija, staje się coraz bardziej mroczna i niebezpieczna. Jedno ciało prowadzi do kolejnych, a potem do ich wypalonych w środku ofiar, które szukają sposobu na odkrycie na nowo energii i zapału do życia, i pokaleczonych przez życie oprawców. Momentami akcja staje się aż za bardzo brutalna, nic nie jest czarne albo białe, ale przyjmuje zaskakująco wiele odcieni szarości. W tej książce nie ma oczywistych winnych i ofiar, a Honda serwuje swoim czytelnikom zaskakujące zakończenie. Na głównego inicjatora przestępstw miałam kilka typów, za każdym razem jednak pudłowałam i zabawa zaczynała się na nowo.

Na pewno największą zaletą „Przeczucia” jest osadzenie akcji w dość egzotycznym z naszego punktu widzenia miejscu. Japonia i stołeczne Tokio mają w sobie coś elektryzującego i fascynującego, są wyjątkowo odległe, a przez to jeszcze bardziej interesujące. Honda świetnie pokazuje to nowoczesne Tokio. Jego bohaterowie na piechotę przemierzają tokijskie dzielnice, wsiadają do pociągów, pojawiają się w zatłoczonych miejscach i raczej unikają prowadzenia śledztwa zza biurka, a zamiast tego wybierają pracę w terenie. Powstaje przez to jeszcze większe napięcie i ostry kontrast – tętniące życiem Tokio staje się niemym świadkiem zbrodni, a nikt z pędzących ulicami miasta mieszkańców nie może czuć się w pełni bezpieczny.

Historia o bystrej policjantce o twarzy dziecka ponoć skradła serca Japończyków, doczekała się ekranizacji i cieszy się ogromną popularnością. Na mnie zrobiła niezłe wrażenie, ale chyba jednak nie na tyle dobre, żeby z niecierpliwością czekać na kolejne tomy i śledzić losy policjantów z Tokio. Z jednej strony ciekawy wątek z doskonałą intuicją Himekawy wydał mi się jednym z najmniej przekonujących elementów całej książki. Bo chociaż cała akcja powieści została całkiem dobrze rozpisana, to zainicjowały je niczym nieuzasadnione przeczucia, które Himekawa niczym magik wyciąga z kapelusza i przedstawia swoim przełożonym i współpracownikom. Zupełnie jakby autor nie miał pomysłu, co zrobić, żeby akcję pchnąć do przodu w inny sposób…To chyba jednak tak naprawdę jedyna dość mocna rysa na tym, jak nie spojrzeć całkiem zgrabnie napisanym, kryminale.

  • Anna Kozakiewicz

    Ciekawa pozycja, muszę przeczytać

  • Holly Lu

    No proszę, japoński kryminał. Popłynęli na fali mody.

  • Monika Górecka

    Jestem ciekawa tej pozycji, na pewno sięgnę po nią jesienią.

  • Chyba jednak wolę chińskich autorów… Ale dam szansę “Przeczuciu”. Zobaczymy.

  • Japoński kryminał? Ciekawa jestem głównie stylu i tła obyczajowego, bo jeśli czytam kryminaly to tylko z tych powodów, a tutaj aspekt kulturowy może być interesujący :)

  • lilylife.pl

    Sprawdzę na pewno, tym bardziej, że teraz w ciąży zalecają mi odpoczynek 😀

    • Książki są najlepsze na taki odpoczynek, wiem, bo sama się tak obecnie relaksuję 😉