robociki

Nasz romantyczny ideał

Na miłość często się biernie czeka, ale już mało kto gotowy jest przyjąć bez zastanowienia to, co daje los. Bywa nawet gorzej, bo nie tylko się zazwyczaj długo myśli i analizuje, ale i grymasi, przeprowadza bilans zysków i strat.

Romantyczna kampania i zagrożone “ja”

Choćby każdy temu przeczył, z góry ma ustalony romantyczny wzorzec, który przyłoży się do nowo poznanej osoby za każdym razem, kiedy poczuje się trzepot skrzydełek pierwszego motylka w brzuchu. Niestety bardzo często też motylek ten dostaje z miejsca serię z karabinu maszynowego, bo wkracza na niepożądane terytorium i zostaje rozpoznany jako wróg, zagrożenie przyszłości i pełnej autonomii. Własne oczekiwania i potrzeby biorą górę, a motylkowi, nawet jeśli jakimś cudem przeżyje nieoczekiwany atak, pozostaje tylko bezradnie zamachać białą chorągiewką i się wycofać.

Od iluzji do rzeczywistości

Podchody, mylące pierwsze wrażenie, blokada wewnętrzna, nieśmiałość, udawanie kogoś, kim się nie jest to typowe kłody, które ludzie rzucają sobie regularnie pod nogi. Kolejne głaski mogą również skutecznie mydlić oczy. Nawet jeśli nie są udawane, to z czasem można przez nie zacząć dostrzegać całą resztę cech rozanielonego absztyfikanta czy adoratorki i niestety często nie jest już tak kolorowo. Jak początkowo zarzuca się motyle sieci na ciekawy okaz, tak później zaczyna się walczyć o swoje racje, miny rzedną, chęci do starania się odchodzą w siną dal i koło się zamyka.

Zbawienne spojrzenie z dystansu

O ile prościej jest przystanąć i poobserwować nie tyle relację, nie tyle adorację, co wzdychający do nas obiekt w neutralnym dla niego środowisku, bo właśnie to powiedzieć może nam o nim najwięcej. Równie dobrze można być przecież naturalnie miłym i się starać albo tylko się starać. Jeśli chęci do starania wyparują, zostanie reszta i oby nasz wybranek lub wybranka należeli do pierwszej grupy.

Oczekiwania to nasz sprzymierzeniec

Oczekiwania bywają kłopotliwe, ale, jeśli tylko zostaną dobrze sformułowane, są też pomocne, bo bez nich błądzi się przez życie. Zamiast jednak pod lupę brać przypadkowe osoby, które wpadną w oko i się w nim zaklinują na dłużej, przyda się dobry mikroskop, żeby poznać siebie. Warto wiedzieć, na co ma się “alergię”, co działa na nas uskrzydlająco, o czym marzymy.

Gdy robi się za ciasno

W relacjach ważna jest nie tylko chemia, ale i temperamenty, emocjonalne potrzeby, bagaż doświadczeń i proza życia. Bo jaki sens jest pięknie prawić o miłości, skoro kłopotliwe bywa zgranie grafiku dnia czy tygodnia? Bo ona tęskni cały tydzień, a on tylko 2 dni? Albo na odwrót? Wypracowanie kompromisu nie zawsze się sprawdza, nawet jeśli jest „chemia”. Tam jednak gdzie sztywny gorset emocji i oczekiwań robi się zbyt ciasny, na szczęście zawsze pozostaje tęczowa furtka do przyjaźni, w której “chemia” również jest istotnym składnikiem. I chociaż pozornie się rezygnuje, to na dłuższą metę się wygrywa ciepłą relację, która może trwać, trwać i trwać w najlepsze, zamiast gasnąć zanim rozpali się na dobre.

Mieć ciastko i zjeść ciastko

Przyjaźń jest bezcenna, kto wie czy nie bardziej niż przereklamowana czasami romantyczna miłość. Również cieszy, również rozwija, uzbraja w cierpliwość, dodaje otuchy, pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy. Jednocześnie to świetny amortyzator. Jeśli ktoś przyjaźnią pogardzi – trudno, jeśli się nie sprawdzi w tej relacji – również trudno. Może trochę zaboli, ale serce zostawi w jednym kawałku.