prasa kobieca

Prasa kobieca pod lupą – cz. IV

Pisma kobiece wybiera się często na podstawie impulsu, pomocna może okazać się intuicja, czasami decydująca okazuje się okładka z zapowiedziami ciekawych artykułów. Jednocześnie na gazetach zwykle się oszczędza. Nierzadko też zakupione raz pisma od razu lądują nieczytane w kącie.

Prasa nie odchodzi do lamusa

Na prasę patrzy się czasami jak na materiał drugiej kategorii, który nie ma takiej samej wartości jak książki. Wrogiem pism jest też sieć www, z której zasobów można korzystać za darmo. Mimo to nawet najwięksi przeciwnicy gazet nie są aż takimi sceptykami, żeby przygotowywać prasie rychły pogrzeb. Bo mimo konkurencji, pisma mają mnóstwo zalet i pod wieloma względami biją na głowę inne środki masowego przekazu.

Mocna pozycja prasy kobiecej

Kobiece pisma przy tym trzymają się wyjątkowo mocno i jakoś nic nie zapowiada, że zainteresowanie nimi zacznie gwałtownie spadać. Miło jest czasami poszeleścić kartkami, poprzewracać strony, pooglądać obrazki, poczytać aktualności, dowiedzieć się czegoś nowego, a z lektury pisma wynieść dodatkowe wiadomości.

Darmowe treści online?

Z analizowanych tytułów prasowych w grudniu przypadło mi do gustu kilka pism (ich okładki nad postem), a przyjemna lektura tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto zapłacić tych kilka złotych za wartościową i ciekawą treść, zamiast przeglądać artykuły o niczym i nie wiadomo czym, które serwują, w prawdzie za darmo, popularne serwisy www. Zastanowiłabym się przy tym nad tą „darmowością”, bo przecież z sieci nie korzysta się za darmo – płaci się za prąd, łącze, a przy tym traci się mnóstwo jakże cennego, jeśli nie bezcennego czasu na czytanie często jałowych treści.

Mity na temat kobiecej prasy

Prasę traktuje się trochę z nieufnością i uznaje za zbędną, a w dodatku urosły wokół niej dziwne mity, łatwe do obalenia i nasuwające wnioski, jak wybierać i czytać pisma, żeby faktycznie na tym zyskać.
Pora zatem się z nimi rozprawić.

1. Mit stron i reklam w kolorowych pismach

Strony poświęcone na reklamę w poszczególnych pismach liczyłam nieprzypadkowo. Zazwyczaj to głównie pismom z wyższej półki zarzuca się, że reklam jest w nich zdecydowanie za dużo. Faktycznie, jest ich sporo, ale pisma te są też zdecydowanie grubsze od innych magazynów dla kobiet. W dodatku, jeśli tylko wyliczyć proporcje, okaże się, że procentowo właściwie we wszystkich pismach na reklamę poświęca się mniej więcej tyle samo miejsca. Warto też sobie uświadomić, że namolna i wszędobylska reklama wdarła się nie tylko do samej prasy i niestety trzeba się z tym pogodzić. W prasie jest o tyle lepiej, że reklamuje się w niej wszystko to, co może zainteresować potencjalną czytelniczkę, a w pismach z wyższej półki materiał promocyjny to najczęściej majstersztyk dopieszczony przez grafików i specjalistów od reklamy. Nie trafia do mniej jedynie przekonywanie do zakupu gazety ilością stron. W grudniu ich rekordową liczbą kusił „Twój Styl”. Łatwo się domyślić, że automatycznie w numerze znalazło się też znacznie więcej reklam, a samego czytania było już niekoniecznie znacznie więcej.

2. Pisma z najwyższej półki tylko pozornie są najdroższe

Przede wszystkim są znacznie grubsze, a w dodatku znaleźć w nich można zróżnicowane i wartościowe treści. W najdroższych gazetach najczęściej poczytać można o tym, co w pismach poradnikowych, a w dodatku można liczyć na konkretne wkładki o kulturze, modzie, psychologii. Wysokiej jakości treści jest na tyle dużo, że pismo z powodzeniem wystarczy na cały miesiąc czytania i bez żalu będzie można zrezygnować z dokupienia innych tytułów.

3. Luksusowe pisma kobiece czy tylko kobiece?

„Pani”, „Twój styl”, „ELLE” – już same tytuły skupione są na kobietach, ale wystarczy zajrzeć kilka stron dalej, do listów od czytelników, żeby przekonać się, że po te pisma sięgają również i panowie. Bo wartościowa treść nie ma płci i zainteresuje tak samo kobietę, jak również i mężczyznę, zwłaszcza jeśli podana jest w dopracowanej szacie graficznej.

4. Prasa = makulatura

Czasami z zakupu gazet rezygnuje się, bo i tak uznaje się, że za jakiś czas zostaną zwyczajnie wyrzucone. Nierzadko pisma kupuje się i bez czytania rzuca się w kąt. W takich przypadkach faktycznie wyrzuca się pieniądze w błoto, a najciekawsze pismo rzeczywiście okazać się może zwykłą makulaturą. Z drugiej strony jednak to właśnie w prasie można znaleźć świeże informacje na temat kultury czy mody, których próżno szukać w książkach. I czy faktycznie prasa jest gorsza od książek? A jeśli tak to od jakich? Bo jak na moje oko, lepiej jest kupić raz w miesiącu wartościowe pismo niż średniej klasy książkę, którą połknie się w całości w ciągu kilku godzin i rzuci w kąt. Nie tylko więcej się wyniesie z jego lektury, ale też przy okazji się zaoszczędzi (bo książkowe nowości czy nawet wydania kieszonkowe kosztują zazwyczaj więcej niż nawet pisma z wyższej półki).

5. Po co kupować gazety, jeśli wszystko można znaleźć w sieci?

Może i faktycznie można, tylko kto ma czas, żeby tego wszystkiego szukać i potrafi oddzielić przysłowiowe ziarna od plew? Dla sieci zazwyczaj typowy jest zalew informacji, w tym całym zamieszaniu można się łatwo pogubić, a zamiast jakiejkolwiek wiedzy, mieć coraz większy mętlik w głowie. Nie warto. Dla pism kobiecych pracują osoby, które jednak znają się na tym, co robią, mają swój gust i przede wszystkim czas, żeby wyszukiwać dobrej jakości treści. Warto się na nie zdać, tym bardziej, że tytułów prasy kobiecej jest już tak dużo, że w miarę szybko znaleźć można pismo, które okaże się dla nas idealne.

6. Magia okładki

Pierwsze wrażenie liczy się nie tylko w relacjach międzyludzkich, ale również i w prasowym świecie. To okładka ma zwrócić uwagę, a zapowiedzi treści mają sprzyjać temu, żeby pismo wślizgnęło się do koszyka z zakupami. Nagłówki jednak mogą okazać się mylące, dlatego na wszelki wypadek warto zajrzeć do spisu treści, a na zakup zdecydować się wtedy, kiedy zainteresuje nas więcej niż tylko kilka tematów z okładki. Czasami wybór gazety wydaje się oczywisty i zawsze sięga się po to samo pismo. Z drugiej strony warto pamiętać, że każdemu zdarzyć się mogą wpadki, a w niektórych miesiącach ciekawsze mogą wydać się tytuły, po które się raczej nie sięga. Kupić w takim wypadku oba pisma i zapłacić podwójnie? Jeśli faktycznie znajdzie się czas na przeczytanie obu – czemu nie. W przeciwnym wypadku może jednak warto złamać swoje zasady i zdecydować się na inną gazetę, bo po co gromadzić w domu makulaturę.
Ale jest jeszcze inna opcja. Prasą przecież można się wymieniać z siostrą, mamą, przyjaciółką i, płacąc za jedną gazetę, zyskać dostęp do kilku tytułów. Fakt, że na swoją kolej w czytaniu trzeba poczekać, ale jednak gra jest warta świeczki, a oszczędność jednak jest widoczna w skali roku.

7. Powtarzalność treści

To problem głównie pism poradnikowych (na które jednak można odżałować tych 2-3 zł), w których praktycznie co miesiąc pojawiają się dyżurne tematy, ale ujęte w nieco inny sposób. W dodatku treści te można nierzadko znaleźć za darmo w sieci, tylko trzeba docenić wielkiego brata Google. Akurat tego problemu nie mają zazwyczaj pisma z wyższej półki, bo chociaż i tu pojawiają się tematy, które wracają niczym bumerang, to jednak lwia część numeru poświęcona jest tematom i osobom, o których się jeszcze nie czytało.

8. Identyfikacja i prestiż pisma

Czytając już same opisy gazet, można znaleźć w nich siebie, a raczej osobę, jaką chce się być. Kobiece pisma tworzone są z myślą o paniach aktywnych, nowoczesnych, modnych, pewnych siebie, wrażliwych, inteligentnych, spełnionych w życiu prywatnym i zawodowym. Nic dziwnego, że ta magia pisma działa, zachęca do kupna, dołączenia do grupy czytelniczek, w jakiś sposób nobilituje i kształtuje sposób postrzegania rzeczywistości. „Twój styl” to już marka sama w sobie, podobnie jak „Pani” czy „Zwierciadło”, które nie tylko przekazują interesujące treści, ale też i uchylają drzwi do lepszego i ciekawszego świata. Niektóre czytelniczki jedynie zaglądają do niego przy kawie podczas przerwy w pracy, inne faktycznie zainspirowane pomysłami pisma same dostają skrzydeł i zaczynają zmieniać swoje życie. W dodatku to, co czytamy,wpływa nie tylko na to, jak postrzegamy siebie, ale również jak postrzegają nas inni (można przypiąć nam łatkę gospodyni domowej, przebojowej singielki lub stylowej kobiety). Pod warunkiem oczywiście, że rzeczywiście czytamy.