pisma kobiece

Prasa kobieca pod lupą – cz. I

Prasa kobieca to temat rzeka i to rozpisany na dziesiątki tytułów. W dodatku zagadką jest to, na jakiej zasadzie wybiera się gazetę, po którą sięga się co miesiąc. Po samej okładce ciężko jest ocenić, co znajdzie się wewnątrz, a chociaż tematyka i działy wszystkich kobiecych pism są podobne, to jednak bardzo różne są proporcje, jakie się im przydziela.

Od dawna już przymierzałam się z zebraniem tych najpopularniejszych tytułów prasowych z jednego miesiąca i porównaniem ich, żeby zdecydować czy fakt, że od ponad roku z uporem maniaka sięgam po jedną gazetę i unikam niektórych tytułów jest przypadkiem czy jednak intuicyjnym wyborem. Padło w końcu na grudzień i to z kilku powodów. Świąteczny miesiąc pozwala nie tylko nakreślić rys kobiety, która sięga po każdą z gazet, ale również i ocenić, jakie propaguje się w nich wartości. W dodatku grudzień to miesiąc, w którym ciężko jest zdobyć się na oryginalność, bo o ile w innych miesiącach można wynajdować ciekawe problemy i tematy, to w grudniu wręcz nie wypada nie skupić się na świętach, prezentach i wielkich przygotowaniach do Nowego Roku.

Pod lupę wzięłam 17 pism. Wybrałam tytuły, które pojawiają się tylko w Polsce oraz te, które mają też wydania w innych krajach. Zebrałam również tytuły ze średniej i wysokiej półki, zróżnicowane pod względem objętości i ceny, zerknęłam w statystyki, sprawdziłam, co o pismach piszą sami wydawcy i już podczas przeglądania i czytania (grubo ponad 2000 stron) zaczęły mi się nasuwać pierwsze wnioski. Materiału jest tak dużo, że najprościej było podzielić go na kilka części. Na pierwszy rzut pójdą pisma popularne, ale określane jako „luksusowe” (Joy, Glamour, Cosmopolitan, Hot Moda, Avanti, InStyle i Uroda). Na drugą turę zostaną pisma poradnikowe (Świat kobiety, Olivia, Poradnik domowy i Claudia) a na deser – pisma już faktycznie z wyższej półki (Twój Styl, Pani, Zwierciadło, Sens, Elle, Harper’s Bazaar). Wnioski postaram się przejrzyście sklecić w podsumowaniu i przy okazji obalić kilka prasowych mitów.

jos cosmopolitan glamour

Cosmopolitan

Jak do tej pory ukazało się 199 numerów (pismo wydawane od ponad 16 lat). Na początek roku przypada więc numer 200. Hasło reklamowe? “Mocne strony kobiety”. Konkretne i pozytywne. Cosmo wydawane jest w 48 krajach (w tym również w Azerbejdżanie i Malezji) i Polsce (w cenie 3,99).

Cosmopolitan tworzone jest z myślą o konkretnej grupie kobiet. Czytelniczki mają być pewne siebie i swojej wartości, mieć określone cele, dbać o karierę i rozwój osobisty. Kobieta sięgająca po Comopolitan z założenia jest aktywna i nowoczesna. W piśmie poczytać można o kobiecych marzeniach, uczuciach i nadziejach. Cosmo ma też być swego rodzaju przewodnikiem, jak korzystać z życia, a przy okazji zachęca kobiety, żeby uwierzyły w siebie i zaczęły darzyć siebie większą sympatią.

Tyle od twórców. Teraz 5 groszy ode mnie. Grudniowy numer ma 144 strony, z czego 24 przypadają na reklamy (nie, nie czepiam się). Gwiazdą numeru jest Małgorzata Socha, której poświęcono 5 stron. Aktorka opowiada o życiu i sobie jako debiutującej mamie. I to chyba jedyny akcent w tym numerze na dziecko i rodzinę. Reszta działów związanych jest już z modą, urodą i relacjami damsko-męskimi, natomiast pod kategorią Ty i tylko Ty kryje się kilka artykułów o tematyce psychologicznej. W grudniowym Cosmopolitan można przeczytać trochę o konfliktach (jak sobie z nimi radzić i skąd się biorą), podążaniu własną drogą oraz o tym, że warto zadawać sobie ważne pytania: o sens życia, wartości, cele i marzenia. Łącznie na psychologię przypada 10 stron ciekawej, przystępnie napisanej, lekkiej lektury. Na plus wypada też reportaż o znanych siostrach w show-biznesie. Jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, poczytać można o sztuce zapominania o byłych, jak również i o sypialnianych zabawkach czy tantrze. Znaczna część numeru przypada na informacje o modzie i urodzie. Zwykle krótkie notki informacyjne, zestawy kosmetyków, stylizacje na randkę, makijażowe instrukcje itp. itd. Tematem popularnym w grudniu są makijaże z Fashion Week w Łodzi. Plusik za całą stronę poświęconą masłu Shea (o produkcji, a nie jedynie o kosmetykach). Twórcy nie zapomnieli też o ćwiczeniach dla aktywnych kobiet i krótkiej notce kulturalnej o filmach, książkach, płytach, które dopiero co ukazały się na rynku. Czytelniczka Cosmopolitan raczej nie gotuje – w tym numerze jest tylko jeden przepis, a raczej krótka notka, jak zrobić szybkie spaghetti (nawet na instrukcjach sosów instant są dłuższe), a na absolutne zakończenie przypada test „Jesteś dziewczynką czy kobietą?”. Po przeczytaniu pisma odpowiedziałabym, że kimś pośrodku i dopiero zaczyna się dookreślać. Cosmopolitan czasami wpada mi w ręce, ale zazwyczaj na przejrzeniu się kończy i nie czekam z wytęsknieniem na kolejny numer. Z drugiej strony jednak pismo jest właściwie uniwersalne, skoro doczekało się blisko 50. edycji i najpewniej w jego przypadku jest skupiać się właśnie na popularnych tematach.

Glamour

Trochę młodsze od Cosmopolitan (doczekało się 129 numerów, na polskim rynku jest więc od dekady). Teoretycznie grubsze (bo grudniowy numer ma 170 stron), ale na reklamy przypada aż 45 stron, czyli wychodzi właściwie na jedno. Cena ta sama – 3,99.
Glamour przedstawiane jest jako międzynarodowy luksusowy przewodnik po życiu dla młodej i dynamicznej kobiety. Pismo ma dostarczyć czytelniczce mnóstwo informacji o urodzie, modzie i innych ważnych sferach życia. Dobrze brzmi, a jak jest w praktyce?

Na dzień dobry zniechęcił mnie nagłówek z okładki. W grudniu nie ma Świąt, tylko jest Christmas, a na koniec miesiąca najlepiej jest opracować strategię przetrwania, jakby w Polsce unikało się Świąt jak ognia. W środku właściwie zachodni klasyk – przyjaciele to druga rodzina i to właśnie z nimi spędza się drugi dzień Świąt. Z felietonów uwagę przyciąga przede wszystkim Prokop. Jest też dłuższy tekst z podsumowaniem całego mijającego roku, ale również bez szału. Już po samej okładce można się spodziewać, że w środku znajdzie się coś o Diane Kruger (i faktycznie jest kilka stron). Na plus są treści związane z turystyką: o nartach w Austrii i wycieczkach jednodniowych do największych miast Europy, na zakupy, na zwiedzanie, na przespacerowanie się wzdłuż słynnych ulic. Psychologia jest prawie nieobecna. Na grudzień przypada tylko tekst o zarażonym wirusem HIV. Znaleźć można krótką notkę kulturalną o książkach, filmach i muzyce na topie. Reszta to kolaże poświęcone zakupom, urodzie, modzie (bardziej do oglądania niż czytania). Z przepisami, podobnie jak w Cosmopolitan, nie wysilili się – jest tylko jeden, na babeczki weselne według Nigelli. Hmmm, kobieta Glamour też nie ma czasu na gotowanie.

Joy

Joy jest z tej trójki pismem najmłodszym. Do tej pory ukazały się 93 numery. Samo już motto „Ciesz się życiem” zapowiada, że będzie miło, lekko i przyjemnie. Joy również jest przedstawiany jako magazyn luksusowy dla kobiet szukających rozrywki, humoru i przede wszystkim zadowolonych z siebie.

I co by tu napisać. Plusem jest atrakcyjna cena (2,99) i poręczny format (pismo bez trudu zmieści się w średniej wielkości torbie). Objętościowo wypada podobnie jak Glamour i Cosmopolitan – liczy 152 strony, z czego 26 przypada na reklamy.

A sama treść to hmmmm… Faktycznie jest miło, lekko i przyjemnie, o modzie, nowych serialach, sezonowych i faktycznych gwiazdach. Sporo o makijażu (również z Fashion Week), fryzurach, urodzie, dużo plotek, trochę o nowościach muzycznych, książkowych i filmowych. Temat świąteczny sprowadza się jedynie do prezentów. Dłuższych tekstów jest zdecydowanie mniej. Gdzieś już się czytało o uzależnieniu od Facebooka czy o tym, za co mężczyźni kochają kobiety. Można łyknąć na poprawę nastroju, ale to wszystko. Ciekawszy jest już artykuł o wspólnocie mieszkaniowej, młodych kobietach, które żyją lub żyły w nietypowych miejscach. Jedna przemieszcza się z cyrkiem, druga wyjeżdża na misje na Daleki Wschód, jeszcze inna znalazła szczęście w ośrodku jeździeckim. I jeszcze dwa plusiki za przepisy (tym razem na imprezę, ale aż na 2 strony) i notkę o modnych perfumach (chociaż to właściwie temat wspólny wszystkim grudniowym wydaniom prasy kobiecej). Joy jest zdecydowanie bardziej do oglądania niż czytania, a najdłuższym tekstem jest jak na ironię horoskop.

Może i Joy jest luksusowy, ale jakoś zdecydowanie bardziej kojarzy mi się z pismem dla nastolatki niż kobiety. Nawet jeśli po gazetę sięga się głównie dla rozrywki, Joy to jednak dla mnie zdecydowanie za mało. Starość, nie radość, więc Joya już raczej nie poczytam.

hot moda avanti

Jeśli nie szuka się plotek, to warto sięgnąć po tzw. prasę shoppingową. W Polsce reprezentują ją właściwie 2 pisma: Avanti i Hot Moda.

Avanti

Ma już prawie dziesięć lat, a kiedy wchodziło na rynek, reklamowała je Maja Ostaszewska z wielką torbą zakupową. Hasło “Idziemy na zakupy” jest dalej aktualne, a w piśmie znaleźć można głównie informacje o modzie i urodzie. W każdym numerze prezentuje się modne fasony butów, ubrań, dodatków i nowości kosmetyczne. Avanti stale się zmienia, a w grudniowym numerze można znaleźć inspiracje z wybiegów i notkę, co ciekawego związanego z modą wydarzy się w najbliższym miesiącu.
Gdy szukałam czegoś konkretnego albo po prostu chciałam zorientować się w trendach, zazwyczaj sięgałam właśnie po Avanti. Nowa formuła również jest ciekawa, chociaż akurat propozycje z grudniowego wydania średnio mi podpasowały. Numer zdominował sylwester i ostatnie nowości z wybiegów, które może i są w sam raz, ale jedynie na karnawał.
Avanti w liczbach: cena 4,99, stron 162, z czego na reklamy przypada 25 stron.

Hot Moda

Do Hot Moda zajrzałam właściwie w tym miesiącu po raz pierwszy. Pismo jest młodsze, ukazuje się w Polsce od siedmiu lat i nie jest typowo shoppingowym miesięcznikiem. Chociaż najwięcej miejsca zajmują trendy, stylizacje i nowości, to znalazło się też miejsce na nowości kosmetyczne. Jest też kilka dłuższych artykułów, m.in. o Marcu Jacobsie i piękna sesja z Agnieszką Więdłochą.
Pismo Hot Moda jest droższe od Avanti (kosztuje 5,50) i trochę cieńsze (136 stron, z czego na reklamy przypada, podobnie jak w Avanti, 25 stron). Jednak akurat w grudniowym numerze to właśnie tu znalazłam o wiele więcej ciekawych pomysłów na strój i modę na co dzień i od święta. Mottem pisma jest hasło „Nasi styliści pracują dla Ciebie”. Faktycznie z Hot Moda raczej się nie polegnie, jeśli chodzi o wygląd.

uroda instyle

I na zakończenie pierwszego zestawienia o prasie kobiecej InStyle oraz Uroda.

Uroda

Z założenia pismo ma być atrakcyjnym i inspirującym przewodnikiem po świecie urody. Znaleźć tu jednak można nie tylko informacje o nowościach kosmetycznych, ale również o stylach gwiazd, ciekawych obiektach SPA na weekend i wakacje. Jest też co poczytać. W numerze grudniowym znalazł się wywiad z Ewą Chodakowską i sporo informacji o zabiegach upiększających. Dobrym pomysłem są też testy. W piśmie zestawia się kilkanaście różnych kosmetyków czy zabiegów, szuka się ich mocnych i słabych stron (takie teksty kosmetyków od lat świetnie też sprawdzają się w Avanti). Jest też trochę stron o modzie i to w dodatku z wyższej półki. W sesji królują czerń i biel, a modelka stroje znanych projektantów prezentuje w Mediolanie. Uroda przechyla się już raczej w kierunku pisma specjalistycznego i skupia się właśnie wokół wyglądu i dbania o siebie. Wiele mówi już samo hasło pisma – „Czytasz…Wyglądasz”. Warto sięgnąć, żeby rozeznać się w nowościach kosmetycznych, chociaż i tak wyciąg tych najważniejszych i najciekawszych można znaleźć w innych kolorowych pismach dla kobiet. Po Urodę może jeszcze sięgnę, ale jak przekona mnie do tego ciekawy spis treści.
Uroda w liczbach: cena 4,99, 114 stron, z czego 17 przypada na reklamy.

InStyle

To pismo ma 12 edycji, ukazuje się już 14 lat. W Polsce istnieje od prawie 6 lat (pierwszy numer w 2008 roku). Sama już reklama brzmi zachęcająco: w InStyle można znaleźć jedynie autoryzowane wywiady, sprawdzone treści i promuje się kosmetyki i ubrania dostępne w Polsce. I faktycznie numer grudniowy jest ciekawy, skupiony wokół mody i znanych osób. Z okładki uśmiecha się Marta Żmuda-Trzebiatowska, w środku można znaleźć wywiad z nią, Łukaszem Jemiołem czy Damianem Lewisem. Są stylizacje (świąteczne i nie tylko), propozycje prezentów (w tym również sporo o perfumach), sesja z aktorami młodego pokolenia w strojach młodych projektantów. Zaprezentowana jest też modna ostatnio polska marka biżuteryjna Mokobelle. Z przepisów są łakocie: pieczone orzechy, bezy i maślane ciasteczka. Numer ogólnie ciekawy, chociaż z drugiej strony też tego i owego mi w nim zabrakło.
Na koniec cyferki. Cena – 4,90, stron 158 i aż 34 strony reklam.

cdn…