Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubrane

Pragnienie (Fragmenty ubrane, cz. 7)

Bardzo dobrą wizytówką tej dość szczupłej książki jest już samo nazwisko autora. Richard Flanagan jest literacką gwiazdą z Nagrodą Bookera na koncie. Jeszcze bardziej zadziałała na mnie tematyka. Antypody, Aborygeni, zderzenie kultur. A efekt poprawiła niesamowita okładka.

Tym większe było więc moje zdziwienie, kiedy zaczęłam czytać. Pierwsze rozdziały klimatem skojarzyły mi się z „Lalką”, pozytywizmem i prozą Bolesława Prusa… Naukowe eksperymenty, debaty o wychowaniu i dyskusje o wyższości rozumu nad zwierzęcymi popędami to główne tematy, które przewijają się w dialogach i opisach. Przez moment miałam nieodparte wrażenie, że cofnęłam się w czasie do liceum, a potem odetchnęłam z ulgą, że na szczęście żyję już w lepszych i jaśniejszych czasach.
Bo, za przeproszeniem, XIX-wieczny pozytywizm to z naszej perspektywy mocno zakurzona idea. Skostniała, konserwatywna do bólu i pod wieloma względami zacofana. Zaledwie 2 stulecia, a tak inny świat. Bardziej wyzwolony, szerszy, głębszy, większy i mniejszy jednocześnie. Inny, a ludzkie bolączki wciąż te same.

Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubrane

Akcja „Pragnienia” przypada mniej więcej na połowę XIX stulecia i rozgrywa się w dwóch, jakże różnych miejscach. W Anglii i hen hen daleko, na antypodach, gdzie Anglicy niosą kaganek oświaty i chcą pokazać Aborygenom nowy, wspaniały świat. Pech tylko chce, że wraz z tym nowym światem, przychodzi też totalna zagłada, a Aborygeni pod nowymi rządami padają jak muchy. Anglicy czego się nie chwycą, to mimo dobrych (czytaj: pozytywistycznych i rozumowych) intencji, wszystko psują.

Małżeństwo Franklinów, jedni z głównych bohaterów „Pragnienia”, na Ziemię van Diemena przyjeżdżają żądni sławy, władzy i podziwu. To oni mają nadawać ton kolonii, a po powrocie do Anglii budzić uznanie i szacunek za niewątpliwe zasługi dla kraju. Właśnie dlatego wydają uczone wieczorki z dyskusjami, adoptują aborygeńską dziewczynkę i skrupulatnie piszą raporty z dalekiej kolonii. Śmiertelnie poważni Anglicy we wszystkim co robią wywołują jednak bardziej politowanie niż podziw, a zamiast wzbudzać szacunek zwyczajnie są śmieszni. I tak reformatorzy niszczą to, co zastali, ale sami wkrótce muszą zwijać manatki i wracać do starej, poczciwej Anglii albo nieść cywilizację dalej, aż po Australię.

W cywilizowanej Anglii wcale nie dzieje się lepiej, bo nawet szczytne i wychwalane pod niebiosa idee jak dobroczynność, rozum i rodzina są jedynie szlachetną przykrywką dla pragnień, sentymentów i resentymentów dobrze ukrytych w dusznych i ciasnych mieszczańskich domach.
Nawet ikona pozytywizmu, jaką niewątpliwie jest Charles Dickens, pozostaje jedynie wątłą marionetką sterowaną przez kapryśnie emocje i apodyktyczne serce.

Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubrane

Zawsze, kiedy czytam powieść, prędzej czy później stawiam sobie pytanie, czy jej bohaterowie są szczęśliwi. W „Pragnieniu” wcale nie tak łatwo jest na nie odpowiedzieć.
Bohaterowie książki są przede wszystkim niestabilni. Targani jak chorągiewki na wietrze, raz posłuszni argumentom rozumu, innym razem znów ściągani na bok przez mocne porywy serca. Niby samodzielni, wykształceni i wolni, a jednak tacy jacyś słabi.
W dodatku do pewnego momentu są jak bezrefleksyjne marionetki, wrzucone w XIX wiek i wszystko, co ze sobą niesie. Dopiero wraz z rozwojem całej opowieści Flanagan mistrzowsko budzi swoich bohaterów ze snu każe im oddychać, żyć, kochać, płakać i przede wszystkim myśleć za siebie i dokonywać własnych wyborów.
Czy szczęśliwych i dobrych? Sami oceńcie.

Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubrane

W „Pragnieniu” najbardziej poruszającą postacią jest jednak dziewczynka w czerwonej sukience. Piękna aborygeńska księżniczka. Pełna życia, spontaniczna i urocza. Na początku powieści jest jak zjawiskowy, czerwony kwiat, który czeka by rozkwitnąć. Tylko jakoś gleba słaba, wazon z wodą lichy, a ogrodnik nie ten, co trzeba. Wszyscy wiemy jak to się kończy. Uschnięty badyl w końcu ląduje w koszu i nikt nie pamięta o jego pięciu minutach blasku.
Równie smutny los spotyka powieściową Mathinnę. Odebrana Aborygenom, nie odnajduje się wśród Anglików. Jest zbyt wyrazista, zbyt dzika, zbyt inna. W swoim nowym świecie nie może zostać, nie może wrócić też do starego. Co jej zostaje? Samotność, wegetacja na marginesie dwóch światów i marny koniec…

Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubrane

„Pragnienie” niewątpliwie coś w sobie ma. Dla mnie to przede wszystkim opowieść o ludzkich tęsknotach, emocjach i marzeniach, które na wszelkie możliwe sposoby hamują chłodny rozum i zimna kalkulacja. W tym wszystkim jest zaś ukryty człowiek, który nie może znaleźć złotego środka między prawami serca a zdrowym rozsądkiem.
Flanagan wcale mu w tym nie pomaga. Raczej tylko pokazuje, że i opanowany rozum i niespokojne serce tak samo potrafią wyprowadzić na manowce. Bohaterowie „Pragnienia” wybierają różnie. Jedni stawiają na rozum. Inni idą drogą miłości. Spełnienie i szczęście przychodzą na moment. Czasami niezauważone albo docenione dopiero po fakcie.

Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubrane

Jeśli miałabym stworzyć na podstawie „Pragnienia” modową pocztówkę, teoretycznie mogłabym wykreować egzotyczną stylizację na miarę aborygeńskiej księżniczki. Nic jednak nie odda jej dramatyzmu bardziej niż czerwona sukienka. Zwiewna, kobieca, w namiętnym, żywym i pełnym energii kolorze. Kojarząca się jednocześnie z czerwoną skałą Aborygenów i czerwoną różą symbolizującą namiętną miłość, kobiecość, ale i delikatność.
Mam taką jedną sukienkę. Typowo letnią, z lekko ażurowej bawełny. Ma piękny czerwony kolor, jest prosta, ale wyróżnia się też niecodziennymi detalami. Trójkątny dekolt optycznie wydłuża szyję, dół jest lekko asymetryczny, bardzo nietypowo podkreślony zamkiem. Drugi zamek jest na ramieniu, a talię subtelnie podkreśla delikatny pasek. Minimalistyczna, prosta do bólu, a jednak ta sukienka zawsze przykuwa wzrok.

Pragnienie Richard Flanagan Fragmenty ubranePowieściowa Mathinna wszędzie chadzała boso. Jak ognia unikała butów. W powieści jej bose stopy symbolizują właśnie dzikość i nieskrępowaną niczym wolność. Też sprawdziłam jak to jest chadzać boso, ale buty jednak do tej sukienki mam. To welurowe czółenka na grubym obcasie, w rudym kolorze, z szerokim, brązowym paskiem i wyrazistą klamrą. Czasami mam wrażenie, że ich kolor stapia się z kolorem mojej skóry, a jednak też się wyróżniają. Ładnie wyglądają z sukienką, ale bez trudu dopasują się też do codziennych jeansów, koszulowej bluzki, podkręcą nawet zestaw z najzwyklejszym, bawełnianym T-shirtem. Nie sposób ich nie lubić. Tym razem jednak poszłam za głosem natury. Zdjęłam buty, położyłam się w piasku, narysowałam na nim patykiem serce, zanurzyłam nogi w ciepłej, letniej wodzie jeziora, a kiedy wszystko to robiłam, poczułam, jak równo i pięknie gdzieś tam pode mną bije serce Ziemi.

Zobacz również inne wpisy z cyklu “Fragmenty ubrane”:

Fragmenty ubrane, cz. 1
Fragmenty ubrane, cz. 1
hygge
Fragmenty ubrane, cz. 2 – “Hygge”
Mam na imię Lucy fragmenty ubrane
Fragmenty ubrane, cz. 3 – “Mam na imię Lucy”
Dziki Zachód
Fragmenty ubrane, cz. 4 – “Dziki Zachód”
fragmenty ubrane, cz. 5 - "Igły"
fragmenty ubrane, cz. 5 – “Igły”
Euforia, Fragmenty ubrane cz. 6
Euforia, Fragmenty ubrane cz. 6

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Andżelika Kwiecień

    Nawet nie słyszałam o tym autorze, a jak się okazuje powinnam była słyszeć. Po Twojej recenzji muszę przyznać, że wydaje się być mega ciekawa. Na pewno niedługo po nią sięgnę. :)
    Pozdrawiam!
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

  • Dużo słyszałam o Flanaganie, muszę wreszcie sięgnąć po którąś z jego książek. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją i to chyba będzie tytuł tego autora, który przeczytam jako pierwszy.

  • Joanna Baranowska

    Świetny pomysł na recenzję, gratuluję :) Poszukam “Pragnienia” w wersji e-bookowej, z ciekawością przeczytam.