Praga

Praga. Za co można ją pokochać?

Czechy. Zagranica, ale tak bliska, że aż swojska. Kraj Krecika, knedliczków, piwa i mojego ukochanego Milana Kundery, chociaż wcale blado nie wypadają przy nim ani Hrabal, ani Hašek. Żeby na dobre zadurzyć się w Czechach, można by poświęcić kilka miesięcy. Praga już znacznie szybciej kradnie serce. Za co można ją pokochać?

Starówka, Hradczany, Most Karola

W tym punkcie nie będę oryginalna. Praga nie bez powodu jest uznawana za jedną z bardziej urokliwych stolic Europy. Zabytkowa architektura, górujące nad miastem Hradczany, tajemnicze uliczki magicznego Józefowa potrafią szybko zrobić wrażenie. I te mosty (nie tylko najbardziej znany, wiecznie zatłoczony Most Karola) – mogłabym się po nich włóczyć godzinami, od zmierzchu do świtu i świtu do zmierzchu.

Praga Wełtawa

Wełtawa

Warszawa ma Wisłę, Budapeszt – Dunaj, Wrocław – Odrę, a Praga – wcale nie mniej majestatyczną Wełtawę. Lokalizacja dużych miast nad rzeką w przeszłości miała wiele zalet. Dziś na pierwszy plan wysuwa się estetyka. Zabytki położone po obu stronach rzeki, pięknie zagospodarowane bulwary i promenady, czy wreszcie rejs małym wycieczkowym statkiem czy rowerkiem wodnym to niewątpliwie atrakcje. W tak dużym mieście jak Praga, rześkie powietrze znad Wełtawy docenia się podwójnie, zwłaszcza w upalne dni. A czeskie, porządnie schłodzone piwo wypite na pokładzie statku smakuje ponoć wyjątkowo dobrze :)

Praga Wełtawa

Złota Uliczka (Marzycieli)

W zabytkowych miastach najbardziej lubię szukać magicznych uliczek. W Pradze takiego miejsca nie trzeba szukać. Jest wyjątkowo znane i bardzo popularne. To złota uliczka, która jak dla mnie ma w sobie magiczny urok. Dziś tętni życiem głównie dzięki turystom, ale wystarczy zajrzeć do jednego z domków i pokoików złotników i alchemików, żeby uruchomić wyobraźnię. Przez szybę spojrzałam na jeden pokoik. Niewielki, z drewnianym łóżkiem, dużym biurkiem i mnóstwem przyrządów o nieznanym dla mnie sposobie działania. Wyglądał bardzo skromnie, tuż przy łóżku ustawione były znoszone papcie, a po całym pomieszczeniu rozsiane były liczne przedmioty codziennego użytku, tylko z zupełnie innej epoki. Dla kogoś to było jego miejsce na ziemi. Kącik na eksperymenty, pokoik, w którym ktoś dążył do realizacji odwiecznego marzenia o przemienieniu taniego metalu w czyste złoto.

Krecik

Jak byłam mała, uwielbiałam bajkę o Kreciku. Kiedy po moim domu rozbiegają się wreszcie małe stópki, podejrzewam, że Krecik znów stanie się w nim miłym i pożądanym gościem. Jadąc więc do Pragi, z tyłu głowy miałam myśl, żeby jako pamiątkę przywieźć ze sobą rasowego Krecika. Nie doszło jednak do tego z kilku względów. W dużej mierze zaważyła cena. Nawet niewielka maskotka potrafi kosztować majątek, a w sklepach z pamiątkami nie brakuje przesympatycznych przytulanek, które dosłownie uśmiechają się do turystów z wystaw i patrzą na nich wzrokiem z wymalowaną w oczach prośbą „zabierz mnie ze sobą do domu”. Warto wiedzieć jednak jeszcze o jednym. Krecik, dobro narodowe Czechów, nie jest już właściwie czeski. Licencję na niego mają od jakiegoś czasu Chińczycy. Na dobrą więc sprawę, znane „Ahoj!” w jego wykonaniu, powinno się raczej zastąpić nie mniej przyjaznym „Ni Hao!”.

Praga Krecik Złota Uliczka

Ahoj!

Optymistów spotkać można pod każdą szerokością geograficzną. W Pradze można jednak podskórnie wyczuć wyjątkowo pozytywne wibracje, które kryją się za każdym „Ahoj!” i „Dobrý den!”. Wystarczy trochę pospacerować po centrum albo starówce, żeby się doładować dobrą energią, na sercu robi się jakoś cieplej, a nawet pochmurny dzień staje się wyjątkowo pogodny.

Milan Kundera

Kiedy myślałam o wyjeździe do Czech. Wycieczkę do Pragi koniecznie chciałam połączyć z wypadem do Brna – miasta mojego ulubionego czeskiego pisarza, Milana Kundery. Tak się jednak złożyło, że Brno będzie musiało poczekać na lepsze czasy, ale moje literacki głód z powodzeniem zaspokoiła również Praga, która wielokrotnie pojawiała się na kartach kolejnych książek Kundery. Wystarczy na chwilę się skoncentrować, zamknąć oczy, a potem je otworzyć, żeby oczami wyobraźni zobaczyć niesamowitą Pragę z „Nieznośnej lekkości bytu”.

Praga Starówka

Knedliczki, piwo i czekolada

Geograficznie bliskie Praga i Czechy różnią się od Polski, jeśli idzie o kulinarne smaki. Nie wiem, czy byłabym w stanie funkcjonować na typowo czeskim wikcie, ale od czasu do czasu czemu nie. Smażonym serem i knedliczkami na obiad nie pogardzę. A i łakocie na później są niczego sobie. Czekolada studencka dostępna jest już chyba we wszystkich możliwych smakach, a z kolei przy największych atrakcjach turystycznych aż się prosi, żeby skusić się na charakterystyczne ciasto znane pod wieloma nazwami. Na Węgrzech to kurtosz. Z uwagi na kształt nazywa się je ciastem kominowych. W Pradze i Czechach to po prostu tredelnik. Jakkolwiek go nie nazwać, zawsze jest pyszne i za szybko się kończy.Praga Tredelnik
Co do piwa – Czechy browarami stoją. I o ile o ich jakości nie trzeba zapewniać, to warto zastanowić się nad sposobem ich spożycia. Ponoć prawdziwy mężczyzna piwo pije zawsze w barze z kufla. Pantoflarz wybiera piwo z butelki i wypija je w domu, a degeneraci zadowalają się złocistym trunkiem z puszki. Prawda to, czy tylko miejska legenda? 😉

***

Praga

Każde z wyjątkowych miast ma swoją legendę, która każe coś zrobić, żeby do tego miasta kiedyś powrócić. Nie inaczej jest w przypadku Pragi. Magiczną moc ma podobno pies na jednej z płaskorzeźb na Moście Karola. Wystarczy go pogłaskać, a na pewno Pragę jeszcze się odwiedzi. Pieska pogłaskałam, ale do ponownej wizyty motywuje mnie coś jeszcze – zobaczenie Zegara Astronomicznego, który akurat w czasie mojego pobytu musiał być w konserwacji…Można by powiedzieć, że to pech, ale w przypadku takich wycieczek, akurat lubię, kiedy zostaje mi po nich lekki niedosyt, bo wiem, że właśnie to uczucie za jakiś czas znowu sprawi, że zacznę się pakować, żeby znów wyruszyć w drogę, w kolejne niezwykłe miejsce o pozytywnych wibracjach.

  • Agnieszka D.

    Chyba najbardziej kojarzy mi się właśnie z Krecikiem i czekoladą :)