Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

Pożegnanie z Afryką (Fragmenty ubrane, cz. 15)

Kiedy kończy się lato, jak bumerang wraca do mnie zawsze jedno dziwne marzenie.
Mam ochotę spakować się i wyjechać tam, gdzie właśnie zaczyna się wiosna albo jeszcze lepiej – w miejsce, gdzie ciepłe dni nigdy się nie kończą.
To marzenie towarzyszy mi aż do wiosny.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

Z szafy wyciągam coraz cieplejsze swetry i płaszcze, a jednocześnie wiodę życie równoległe, gdzieś daleko w Afryce. Tam, gdzie gwiaździste niebo nie musi wróżyć siarczystych mrozów, a dzikie zwierzęta o świcie zakradają się na werandę mojego domu.

Właśnie taki afrykański klimat ma pewna książka. „Pożegnanie z Afryką” – wciąż najpopularniejsza książka duńska, mimo że od tego czasu wyszło wiele kryminałów, a sama Dania od dawna kojarzy się z poradnikami z hygge w tytule.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

„Pożegnanie z Afryką” kojarzyło mi się romansem. Takim epickim, z opisami zachodów słońca na sawannie, pocztówkowych krajobrazów i egzotycznych zwyczajów rdzennych mieszkańców Afryki w tle. Im dalej jednak brnęłam w fabułę, tym bardziej nabierałam pewności, że „Pożegnanie z Afryką” z całą pewnością romansem nie jest. To znowu filmowcy z Hollywood dorobili rzewną historię do i tak już epickich wspomnień Karen Blixen. O czym więc jest ta książka?

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

„Pożegnanie z Afryką” to przede wszystkim wspomnienia niezwykłej kobiety. Mimo arystokratycznego tytułu Blixen była zaskakująco nowoczesna jak na swoje czasy. To mniej więcej ten okres w historii, kiedy w Paryżu zaczęła karierę robić Coco Chanel, kobiety zrzucały krynoliny, a świat zbroił się do wojny. Blixen była jeszcze odważniejsza. Rzuciła cywilizowaną Danię i wyruszyła do Afryki, doglądać swojej plantacji kawy. Do Europy zaglądała od czasu do czasu, ale to Afryka stała się jej nowym, wyjątkowym domem. Miejscem, gdzie świat jest piękniejszy, lepszy, a szczerość, dobroć i prawdziwa przyjaźń wciąż są w cenie.
Jak to jednak w takich epickich historiach bywa, również u Blixen ten rajski świat odchodzi do przeszłości. Kończy się, a na jego miejsce przychodzi nowy. Wcale nie lepszy, nie piękniejszy, a na pewno zdecydowanie bardziej niebezpieczny.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

Blixen do ostatniej chwili walczy o swoją farmę, żegna drogie swemu sercu osoby, chłonie afrykańskie widoki, a kiedy nie ma już wyjścia sprzedaje swój dom, a raczej afrykańskie marzenie i odchodzi.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

U Blixen zdecydowanie najpiękniejsza jest jednak Afryka. To nic, że czarny ląd zawłaszczyli sobie Europejczycy, a rdzennych mieszkańców zakuli w kajdany i wywozili na pozostałe kontynenty.
U Blixen Afryka jest inna. Dumna, dzika i potężna.
Według Blixen Afryki się po prostu nie wspomina. Ona sama zawłaszcza sobie szuflady pamięci, nie daje o sobie zapomnieć.
Afryki się nie opuszcza, to ona może co najwyżej do siebie przyciągać i odpychać podróżujących i dryfujących przez życie rozbitków.
Na każdym kroku właśnie to można w prozie Blixen poczuć. Tacy są opisani przez nią ludzie, zwierzęta, miejsca, góry, żywioły, z którymi trzeba nauczyć się żyć, żeby przetrwać.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

Trudno mi sobie wyobrazić, żeby dziś taka książka jak „Pożegnanie z Afryką” odniosła sukces. To już nie te czasy. Jak nie spojrzeć sto lat temu Blixen była pionierką. Zrzucała spódnicę, ubierała spodnie, wiodła typowo męskie życie i spełniała nieśmiałe marzenia setek kobiet, które chciały zmienić coś w swoim życiu.
Dziś ten kobiecy rys traci na sile, ale wciąż pozostaje opisana w książce Afryka. Nie jest łatwo przestawić się na język Blixen – jej opowieść jest przesiąknięta opisami, wydarzenia są bardzo rozciągnięte w czasie. Kiedy jednak już przekroczy się ten punkt graniczny, można się w „Pożegnaniu z Afryką” zapomnieć i to wiele razy.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

Niektórzy bajarze twierdzą, że Afryka ma swoje wielkie czarne serce, które bije w jedynym w swoim rodzaju rytmie. Nigdy w te opowieści za bardzo nie wierzyłam. Już nie muszę. Wiem, że to prawda, bo w „Pożegnaniu z Afryką” to radosne bicie słyszałam niemal cały czas.

***

Stworzenie stylizacji na afrykański klimat nie jest zadaniem łatwym. Powinna być wygodna, przewiewna i lekka, ale musi mieć też swój urok. Teoretycznie mogłam ubrać coś w stylu safari i założyć kapelusz na głowę, ale do tak zacnych wspomnień pani Blixen wolałam wybrać coś zdecydowanie bardziej kobiecego.

Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen recenzja

Zamiast po kurtkę z kieszeniami i lniane spodnie sięgnęłam więc po białą sukienkę z nietypowym, kwadratowym dekoltem, rękawami 3/4 i dołem w formie tzw. bombki. Do bieli dodałam beż, a do sukienki długi sweter o grubym splocie i z szalowym kołnierzem, którym można się opatulić jak kocem albo narzucić go sobie na ramiona w chłodne poranki i wieczory. Do tego zestawu nie trzeba wiele dodatków. Wybrałam jeszcze dwukolorowe sandały na grubym obcasie, wielką szarą torbę i brązowy szal przeplatany złotą nicią, a do ręki wzięłam książkę i poszłam chwytać ostatnie promienie letniego słońca.

  • Ewa

    Strasznie podoba mi się ta sukienka 😉

  • Ajga Pisze

    Wcześniej nawet nie słyszałam o tej książce. Jednak chętnie po nią sięgnę i postaram się bezstronnie ją ocenić :)

  • Karolina Jusińska

    Afryka bedzie moiom niedoscignionym marzeniem, a Pożegnanie z Afryka chetnie przeczytam :-)

  • Nie lubię romansów, film tez mnie nie urzekł. Zimna jestem, ale takiej zimnej osobie przydałby się taki sweter o grubym splocie. Mógłby mnie nawet opleść.

    • Filmu akurat nie widziałam, a książka to zdecydowanie nie romans, Afryka wybija się w niej na pierwszy plan. A sweter daje radę 😉

  • Chętnie bym przeczytała 😉

  • Haniu, czytałaś książkę “Podróżniczki. W gorcecie i krynolinie przez dzikie odstępy”? Od razu mi się skojarzyła z Twoim postem i myślę, że przypadłaby Ci do gustu. Jeśli czytałaś, to jestem ciekawa Twojej opinii :)

  • Anita

    urocza sukienka ! Nie czytałam tej książki ani nie znam filmu, najchętniej sama pojechałbym do Afryki zobaczyć ją na własne oczy