Pełnia życia, Agnieszka Maciąg recenzja

Pełnia życia, Agnieszka Maciąg

Przy czytaniu takich książek doświadcza się radości. Poznanie każdej strony sprawia przyjemność. Kolejne zdania przynoszą pocieszenie i ciepło.
Podoba mi się świat Agnieszki Maciąg. Spokojny, harmonijny, piękny. W którym lęki, obawy i niszczące emocje zostają gdzieś daleko w tyle. Praktycznie bezgłośne, mgliste, niemal niewidzialne.

„Pełnia życia” to kolejna z książek Agnieszki Maciąg, po którą sięgnęłam z wyjątkową ciekawością i przyjemnością. I te uczucia ani trochę nie gasły. Po lekturze została mi wyjątkowa przyjemność, spokój, ale i ciekawość, co takiego przyniesie przyszłość.

O ile wcześniejszy „Smak szczęścia” skupiał się na karmie dla ciała i duszy, tak „Pełnia życia” jest już bardziej duchową podróżą, wspomnieniem, relacją, a może nawet świadectwem. Gdyby nie ta duchowa podbudowa, odnowa, wewnętrzne poszukiwania, ta sama historia byłaby zapewne kolejnym pamiętnikiem rozczarowanej wielkim światem byłej modelki. Na szczęście jednak tak nie jest. W dodatku Agnieszka Maciąg robi coś, co bardzo lubię. Nie skupia się na jednej religii, nie powołuje się na jedyne słuszne prawdy wiary, tylko czerpie z duchowej skarbnicy całej ludzkości. Odwołuje się do starożytnych, Słowian, chrześcijańskich i dalekowschodnich wartości. Spina je w spójną całość i zgrabnie pokazuje, że trzonem każdej religii zawsze są radość, miłość, dobro i rozwój.

„Pełnia życia” emanuje wyjątkowym ciepłem. Dla wielu osób będzie jak otucha i pocieszenie. Ten ciepły podmuch wiatru, który mimo wszystko każe iść do przodu i zawalczyć o własne szczęście i marzenia. Ale będzie też bardzo sympatycznym przewodnikiem dla tych, którzy już rozpoczęli swoje duchowe poszukiwania i chcą jeszcze bardziej rozniecić swój wewnętrzny ogień.

„Pełnia życia” jest jak medytacja. Głębokie rozmyślanie nad pięknem życia. To taki podręcznik uważności w praktyce, który w dodatku pokazuje jak ważne są w życiu wdzięczność, radość, pozytywne nastawienie, spokój i akceptacja. Agnieszka Maciąg zachęca, żeby mieć marzenie, ale żeby marzyć ostrożnie. Wybierać szczęście, nie dawać się zwodzić zewnętrznej otoczce.

I wreszcie bardzo przekonująco pokazuje, że życie jednak jest idealne. Ma dla nas mnóstwo pięknych niespodzianek. Wszystko dzieje się w nim w odpowiednim czasie. Trzeba tylko dać się wciągnąć w jego nurt i płynąć.

„Pełnię życia” czyta się z wyjątkową przyjemnością. Ale zresztą nie tylko czyta. Ta książka jest jak edytorskie dzieło sztuki. Pięknie wydana, przejrzysta, minimalistyczna, wzbogacona pięknymi zdjęciami, które wzbudzają radość, ale i skłaniają do zadumy i refleksji. Wiele stron to kolorowe kartki ze zdjęciem, na których jest jedno tylko zdanie. I właśnie na tych stronach można się długo zadumać, zamyślić i odprężyć.

„Pełnia życia” to piękna książka. Idealna dla kobiet, które szukają, które dopiero chcą coś zmienić, ale i tych, które na swoją drogę szczęścia i piękna wkroczyły już jakiś czas temu. Ta książka jest jak wiosna. Budzi do życia, zachęca do dobrych zmian. Wprowadza nowe kolory, pokazuje nowe smaki i zapachy. Które otumaniają swoją intensywnością, ale w codziennym pośpiechu pozostają właściwie bezbarwne i niezauważone. Jak to jest, że tak bardzo chcemy znaleźć szczęście, a nie zauważamy, że jest tak blisko? Właściwie na wyciągnięcie ręki.

„Pełnia życia” to piękny prezent. Ciepły, radosny, od serca. I bardzo kobiecy.