Oskarżony pluszowy miś recenzja

Oskarżony pluszowy miś, Clifford Chase

Co złego mógł zrobić pluszowy miś? Jakim cudem oskarżono go o tyle zbrodni? Jak to się stało, że nagle ożył i ruszył w świat?

Współczesna bajka?

Clifford Chase wpadł na genialny pomysł i opowiedział nam niezwykłą i nieprawdopodobną wręcz historię, która jednak nie jest do końca bajką. Chyba, że tylko na takie bajki stać nasz współczesny świat. Powieść to historia misia o imieniu Winkie. Przekazywanego właściwie z pokolenia na pokolenie. Z matki na syna. Z syna na brata. I za każdym razem odkładanego na półkę.

Nasze pluszowe misie

Chyba każdy miał takiego misia. Jeździł z nim na wszystkie wakacje, oglądał bajki, kładł spać, kiedy sam szedł do przedszkola. Misia, który nagle z różnych powodów stracił część swojego uroku i powędrował do szafy, bo pojawiło się coś innego i bardziej atrakcyjnego.

Miś dorasta

W książce ten miś nie godzi się na taki stan rzeczy. Ucieka i poszukuje miłości. Wraz z nią jednak znajduje też cierpienie, a jego pełne ciepła i miłości serduszko niestety nie może bić w równie spokojnym rytmie w świecie dorosłych jak w dziecięcym pokoju, gdzie wszystko jest jeszcze możliwe, dobre i bezpieczne. Gdy się dorasta, ta magia znika, optymizm się ulatnia, a wiara w dobro wydaje się zwyczajnie naiwna i co najmniej mocno podejrzana.

O czym tak naprawdę jest „Oskarżony pluszowy miś”?

„Oskarżony pluszowy miś” to świetny przykład na to, jak bardzo ulegamy mocy sugestii, jak strach sprawia, że nie potrafimy odróżnić tego co złe od tego co dobre. Jak bardzo bronimy się przed ciepłem, miłością i bliskością. Bo pod pewnymi względami mimo wszystko dobrze jest na zawsze pozostać dzieckiem, które wciąż szuka, pyta i uparcie próbuje zrozumieć świat.

Ponura bajka dla dorosłych

Sama książka budzi we mnie mieszane uczucia. Pomysł jest świetny, a historia daje wiele możliwości interpretacji. Pozwala inaczej spojrzeć na świat, dzieciństwo, lęki, strachy i wieczne pragnienie miłości i akceptacji. Opowieść miejscami jest zabawna, ale w wielu miejscach też robi się (przynajmniej dla mnie) zbyt patetyczna, przerysowana i absurdalna. To nie jest historia dla dziecka. To raczej ponura bajka dla dorosłych, po której przeczytaniu każdy powinien zadać sobie pytania:

  • Co pozwoliłeś światu ze sobą zrobić?
  • Czy wyrzekłeś się swoich marzeń?
  • Czy zapomniałeś o dzieciństwie?
  • Czy w wyborach kierujesz się swoimi wartościami czy ulegasz sugestii i stereotypom?
  • Czy wierzysz w świat i ludzi, czy wręcz odwrotnie?

I wreszcie:

  • Czy też wydałeś wyrok na swojego pluszowego misia?

Miś opuszcza strefę komfortu

W powieści „Oskarżony pluszowy miś” Winkie idzie w świat. Dorasta, dojrzewa, kocha, cierpi, boi się, dostrzega absurdy świata, ale też w różnych miejscach poznaje życzliwych ludzi. Do końca też pozostaje sobą – poczciwym i kochającym misiem.

Dzieciństwo to dopiero początek

Mawia się, że to szczęśliwe dzieciństwo decyduje o tym, jakie będzie całe nasze życie. Niedawno pojawiła się teoria, że swoje szczęśliwe dzieciństwo można przeżyć w każdej chwili – przepracować dawne lęki, krzywdy, zmartwienia i tak uzbrojonym ruszyć w świat. Wierząc w marzenia, dobre dni, pozytywy, które czekają na nas na każdym kroku. Dobre dzieciństwo daje nam niesamowitą siłę i jest wspaniałym punktem oparcia. Ale jednocześnie jest też dopiero początkiem życia. I w bardzo dużej mierze (bo jednak mimo wszystko nie całkowicie od nas zależy) to my decydujemy o tym, jak się ono potoczy. Dziecięcy pokój jest kusząco znajomy i bezpieczny, ale mimo wszystko dobrze jest ruszyć w świat i żyć. Bo tylko w ten sposób możemy stać się w pełni sobą.