manekiny

Opowiastka o zakupach

Wydają się banalne, zwyczajne i bez głębszego przesłania. Można ich nie lubić, robić z konieczności, ale można się też od nich uzależnić. Bo zakupy to również pułapka.W dodatku jak nic innego świetnie obrazują podziały i różnice społeczne oraz… potęgę chińskiej gospodarki.

Zakupy zakupom nierówne

Inaczej zakupy robią bogaty i biedny, kobieta i mężczyzna, dziecko i dorosły. Są też zakupy i ZAKUPY, jedne są koniecznością, a drugie przyjemnością. W sposobie ich robienia można doszukać się cech charakteru, poglądów czy nawet kompleksów, a gdzieś tam w tle migoczą jeszcze stereotypy i uprzedzenia. Aż chciało by się rzec, powiedz mi, co kupujesz, a powiem ci, kim jesteś… Ale hola, nie tak szybko. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

Od barteru po kartę kredytową

Zacznijmy więc od początku. Dawno, dawno temu, kiedy nie znano jeszcze pieniądza, ludzie żyli spokojnie i szczęśliwie w swoich samowystarczalnych gospodarstwach. Z czasem bardziej przedsiębiorcze umysły wymyśliły barter, czyli wymianę towarów i usług. Rozwiązanie na tyle skuteczne, że po dziś dzień praktykowane. Wszystko zaczęło się komplikować, kiedy pojawiły się pieniądze: brzęczące i kuszące. Jednak dziś zdają się być również w zaniku, bo przy transakcjach coraz częściej wymachuje się kartą, z której nierzadko przelewa się jeszcze niezarobione pieniądze.

Zakupowe motywacje

O wiele ciekawiej jednak się robi, kiedy z płaszczyzny jak człowiek kupuje, zaczyna się analizować, dlaczego człowiek kupuje. A tych motywacji jest od groma i jeszcze trochę, nierzadko zaś jedna jest przeciwieństwem drugiej. Zakupy to przecież sposób na:

  • chandrę i dobry nastrój,
  • kompleksy i budowanie wizerunku,
  • złamane serce i strojenie się w piórka dla drugiej połówki,
  • nagrodę za sukces i rekompensowanie przegranej,
  • zabijanie czasu i spędzanie go w miły sposób,
  • rozmyślanie w pojedynkę i spędzanie go w gronie rozszczebiotanych przyjaciółek,
  • wydawanie i oszczędzanie,

Zakupy dla niedopieszczonych

Sama wizyta w sklepach również ma w sobie coś z rytuału, a rozmowa ze sprzedawcą może działać terapeutycznie, bo nikt nie doceni, pochwali, dopieści i zatroszczy się lepiej jak właśnie sprzedawca. Obsługa bywa niekiedy tak miła, cierpliwa i zainteresowana dobrem klienta, że sam zainteresowany zaczyna czuć się speszony i ma poczucie winy, że nie chce nic kupić. Ale to również można potraktować jak zaletę. Przecież na zakupy można iść i ćwiczyć asertywność (mówiąc „nie, dziękuję, na pewno nie”) lub rzucać rękawicę swojej nieśmiałości.

Kobiecym i męskim okiem

I tak jednak najciekawiej robi się na gruncie damsko-męskim. Tu ujawnia się najczęściej instynkt samca-zdobywcy i wybrednej samicy-kolekcjonerki. Mężczyzna kupuje szybko, błyskawicznie podejmuje decyzje i przede wszystkim wie, co chce kupić, bo zna zazwyczaj swoje potrzeby.
A z kobietami to nigdy nie wiadomo. Lubią pooglądać, porównać, przymierzyć, a przy tym wcale nie wiedzą, jaki będzie finał zakupów. W odróżnieniu od panów często nie wiedzą czego chcą, tylko idą na żywioł, a na zakupach są w stanie spędzić wiele godzin, jeśli nie cały dzień. Potrzeby materializują się gdzieś po drodze. Udane zakupy mogą tak samo skończyć się na wielogodzinnym oglądaniu wystaw, jak też i kompulsywnym kupowaniu na kwadrans przed zamknięciem sklepu.

Co jak co jednak pewnie za tę zmienność kobiety tak kochają zakupy, a mężczyźni – kobiety.