pomost

Sztuka życia według stoików czyli odkurzanie stoicyzmu

Apatię zwalczyć mogą dziś suplementy diety albo dobry terapeuta, a jedyny słuszny kierunek życia to samorealizacja na różnych płaszczyznach, w myśl zasady „sky is the limit”. Przynajmniej tak nas się uczy.

Rozwój osobisty – druga strona medalu

Jeśli wziąć do ręki jakikolwiek współczesny poradnik można dowiedzieć się, że szczęście jest w zasięgu ręki, na sukces można zapracować, a optymizmu warto się nauczyć. Niby pięknie, ale… no właśnie nie do końca dobrze. Bo twierdzenie, że do szczęścia trzeba dążyć, zakłada, że się go nie ma. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że sukces nie jest zależny od naszej woli. Nie zawsze też ma się ochotę być optymistą. Tak pomocne współczesne poradniki można więc równie dobrze zmiąć, podrzeć i wyrzucić do kosza albo spalić. Tylko co dalej? Iść przez życie po swojemu i niczym się nie przejmować czy stanąć w miejscu i nie robić nic, bo i tak wszyscy umrzemy?

Stoicyzm – reaktywacja

W rozmemłanych czasach, kiedy tak wiele ma się możliwości, w rzeczywistości coraz trudniej żyć. Człowiek z jednej strony ma wiele marzeń, ale z drugiej ciężko jest mu wybrać konkretny sposób na życie z setek możliwości. Niezależnie od wszystkiego zawsze z tyłu głowy pozostaną wątpliwości i pytania typu „czy to na pewno to?” albo „co, jeśli to nie to?”. I tej pewności niestety nigdy nie będzie się miało. Jeśli więc nic nie przychodzi samo z zewnątrz, warto poszukać po prostu odpowiedzi na wszystkie te pytania w sobie. I właśnie do tego przydaje się stoicyzm, który śmiało może stanąć w szranki ze wszystkim, co pochodzi z uduchowionego Wschodu. Zamiast oddawać się medytacji, ćwiczyć jogę czy za grube pieniądze szukać wyciszenia gdzieś w Indiach, można pozostać na własnym podwórku. Bo stoicyzm jest swojski – europejski, a w dodatku ma długą tradycję, ponieważ liczy sobie już przeszło 2 tysiące lat. Wcale przez to jednak nie traci na swojej aktualności. Przeciwnie, przydaje się dziś tak samo jak wieki temu i jest banalnie prosty. Stoicyzm to praktyka, proste rady jak odnaleźć się w życiu i przejść przez nie z podniesioną głową i w dobrym humorze. Nie trzeba się zastanawiać w nim nad skomplikowanymi definicjami ani zapamiętywać trudnych terminów. Wystarczy tylko systematycznie się w nim ćwiczyć. Tylko tyle i aż tyle.

Polskie książki o stoicyzmie

Tylko w tym roku na polskim rynku wydawniczym pojawiły się 2 książki polskich autorów o stoicyzmie. „Sztuka życia według stoików” Piotra Stankiewicza to obszerne kompendium z cytatami i rozbudowanymi komentarzami w energetycznej, pomarańczowej okładce. „O stawaniu się stoikiem” Tomasza Mazura jest nie tylko krótsze, ale ma również inną formułę. To trochę opowieść o życiu z bohaterami, ich problemami i typowymi historiami, które przeplatają się z wstawkami o stoicyzmie i opisami kolejnych ćwiczeń. Każda z pozycji jednak jest jak najbardziej godna uwagi.

Na co mamy wpływ?

O co jednak w skrócie w tym całym stoicyzmie chodzi? Bo na pewno nie tylko o słynny spokój.
Na dobry początek warto się zastanowić, na co ma się wpływ w życiu. Niezależny od człowieka jest nie tylko sukces, realizacja planów i marzeń, ale również i to, jak potoczą się relacje z innymi ludźmi. Bo szczere i dobre chęci mogą, ale wcale nie muszą wystarczyć, żeby wszystko szło w dobrym kierunku. Pozostają samodzielnie podejmowane decyzje i sposób, w jaki postrzega się świat. Tylko i aż tyle.

Być własnym sterem, żaglem i okrętem

Okazuje się też, że podział na dobre i złe wcale nie jest tak oczywisty, jak może się wydawać, a nawet w negatywnych zdarzeniach można znaleźć pozytywy, wyciągnąć z nich dobre wnioski, dowiedzieć się na ich podstawie czegoś o sobie czy wreszcie wzmocnić siebie, bo w końcu nic tak nie hartuje, jak mierzenie się z własnymi słabościami i przeciwnościami losu. Stoik bardziej obserwuje niż poddaje się bez zastanowienia wszystkiemu, co mu się przytrafia i dzięki temu ze wszystkiego potrafi wyjść obronną ręką. Na wszystkie bolączki znajdzie rozwiązanie albo nawet będzie na nie dobrze przygotowany. Jak nie popatrzeć, zawsze spadnie na cztery łapy.

Od spokoju wszystko się zaczyna

Według stoików nie ma czegoś takiego jak problem, nad którym można się trząść. Stoik nie załamuje rąk tylko doskonale wie, że ma dwa rozwiązania. Albo akceptuje, to co mu się przytrafia, albo zabiera zabawki i idzie szukać innej piaskownicy, bo życie jest krótkie, a nie ma sensu trwać w wyborach, które bolą ani żyć z ludźmi, którzy tylko ranią. Stoik nie czepia się o pierdoły, nie daje się ponieść emocjom, nie uzależnia się nie tylko od ludzi, ale i od rzeczy, planów czy wreszcie życia. Jest ponad tym wszystkim, a sensem jego życia nie są pasje, relacje z innymi, miłość czy długa lista marzeń. Na pierwszym planie zawsze jest totalny spokój, który jednak daje niebywałą lekkość, radość i energię pozwalającą realizować się spokojnie w każdej sferze życia.

Szczęście nosi się w sobie

Z jednej strony to egoizm, ale dojrzały i dobry, bo najważniejszy jest zawsze własny spokój i komfort. Z drugiej jednak wspaniały punkt wyjścia, żeby zacząć żyć dobrze z ludźmi, a z życia czerpać pełnymi garściami. Bo w końcu, kiedy problemy, choroba czy śmierć są niestraszne, można tylko rozwijać żagle i żyć z całych sił, dzień po dniu, a starannie wypracowany spokój jest jak tarcza, która świetnie chroni przed zranieniem i przez to pozwala budować trwałe więzi opierające się raczej na dawaniu i cieszeniu się samą tylko obecnością innych, a nie szukaniu akceptacji, uznania czy miłości. To akurat samo przychodzi, a nawet jeśli nie, to trudno, bo szczęście nosi się w sobie. Niezależnie od wszystkich i wszystkiego. Tak po prostu.