Norma, Sofi Oksanen, recenzja

Norma, Sofi Oksanen

Z Sofi Oksanen zetknęłam się po raz pierwszy kilka lat temu. „Oczyszczenie”, książka, która przyniosła jej międzynarodową sławę, była jednocześnie jedną z obowiązkowych pozycji na mojej liście lektur na studiach. Przyznać muszę jedno. Gdyby takie były wszystkie lektury obowiązkowe, zupełnie inaczej wyglądałyby statystyki czytelnictwa w Polsce.

Sofi Oksanen wymyka się stereotypom, trudno ją zaszufladkować, a jej książki wrzucić do worka z literaturą kobiecą. Ich nawet nie czyta się dla czystej przyjemności. Nie dość, że Oksanen z upodobaniem sięga po trudne tematy, to w dodatku w tak niezwykły sposób tworzy postaci odpychające i niesympatyczne, że są aż wspaniałe. Nie sposób się oderwać, bo ciekawość, co wydarzy się dalej jest znacznie silniejsza.

Kilka dni mija już od premiery „Normy”. Książki z niepokojącą okładką i już w zapowiedziach zdradzającej, że nie będzie to opowieść ani łatwa, ani przyjemna. Wbrew temu jednak czyta się ją zaskakująco szybko, akcja wciąga, opowieść cały czas się komplikuje i z każdą stroną staje się coraz bardziej mroczna i ponura. „Norma” ma niepowtarzalny klimat i chociażby już dla niego warto zdecydować się na lekturę. Oksanen bardzo umiejętnie doprawia go szczyptą magii, baśniowości, misternie plecie swoją opowieść, a przeszłość zgrabnie łączy z teraźniejszością. To wszystko jednak i tak pozostaje wspaniałym, choć wciąż tylko tłem dla niepokojącego wizerunku kobiety w powieści. Olśniewającej urodą, rozczulającej możliwością wydawania na świat potomstwa, ale u Oksanen sprowadzonej do roli przedmiotu i maszyny do zarabiania pieniędzy.

Powieściowa Norma jest niezwykła. Ale właśnie ta niezwykłość naraża ją na wielkie niebezpieczeństwo. Jedynie matka Normy zna jej tajemnicę. Stara się ją chronić, zastanawia się, jak pozbawić ją jej wyjątkowości, by zapewnić jej zwyczajne, normalne życie. Równolegle odkrywa przed córką rodzinną przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć i mroczne plany osób z jej najbliższego otoczenia. W „Normie” właściwie nikt nie może czuć się bezpieczny. Ze wszystkich stron czyha niebezpieczeństwo, w tajemniczych skrytkach ukrywane są dowody i kolejne wskazówki do rozwiązywania zagadki. Do końca nie wiadomo kto jest w tej powieści dobry, a kto zły. Wszyscy mają jakieś swoje plany i interesy, które gotowi są zrealizować za wszelką cenę, nawet kosztem śmierci.

Chociaż Oksanen z każdym kolejnym rozdziałem odkrywa coraz więcej kart, to jednak nie ma mowy o dobrym, optymistycznym zakończeniu. Bohaterowie nie widzą pogodnego nieba, nie świeci nad nimi słońce, nadal nie mogą być pewni siebie ani swojej przyszłości. Świat stworzony przez Oksanen pozostaje do samego końca zagadkowy, niebezpieczny, mroczny, ładny i przyjemny tylko z wierzchu. Problemy nie znikają, one się tylko zmieniają na inne, a rozwiązane zagadki zastępują inne tajemnice do rozwikłania.

W prozie Oksanen wciąga już sama opowieść, ale nie mniej ciekawy jest sam sposób opowiadania. „Norma” to wielogłosowa powieść. Snuta przez postaci z przeszłości, zapisana na nośnikach cyfrowych, wypowiadana ustami szaleńców, rozwijana w umysłach przestraszonych bohaterów, którzy za wszelką cenę chcą uratować własne życie. W tej historii nic nie jest obiektywne. Wszystko jest przesiąknięte ponurą energią i może właśnie dlatego, „Norma” tak wciąga i sprawia, że z każdą kolejną stroną liczy się tylko jedno – odkrycie prawdy, nawet tej niewygodnej, która na pewno nie przyniesie ulgi.

Po przeczytaniu „Normy” odczuwam niepokój i dyskomfort. Jak po lekturze mocnego thrillera. Tym większe, im bardziej jestem świadoma, że Oksanen opowiada o prawdziwych, rzeczywistych problemach, które wciąż dla świętego spokoju zamiata się pod dywan. Ale gdybym mogła cofnąć czas i tak z niekłamaną przyjemnością sięgnęłabym po “Normę” jeszcze raz. Tak jak po każdą książkę, która wyjdzie spod pióra Sofi Oksanen.

  • Pierwszy raz widzę taką książkę :) Nigdy nie miałam styczności z autorem i chyba trzeba to nadrobić :)

  • Justyna Krulczuk

    Niestety nie miałam jeszcze przyjemności czytać..

  • aneta

    zainteresowałaś mnie książką szkoda że brakuje mi na nią czasu

  • Zaintrygowałaś mnie. Przyznam, że nie znam autorki, ale wyglada na to, że niebawem poznam. Dzięki!

  • ciekawe są te odkrywane karty

  • Intrygująca okładka książki.

    • Owszem, a po przeczytaniu książki widzę, że nie tylko przyciąga oko, ale i idealnie pasuje do treści.