Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

Nie opuszczaj mnie (Fragmenty ubrane, cz. 20)

O pisarzach mawia się, że przez całe życie opowiadają jedną historię, a w literaturze właściwie wszystko jest promieniowaniem tego samego ognia. W arcydziełach zawsze wracają te same motywy, podobne historie i postaci. Nawet jeśli rzeczywiście tak jest, to Kazuo Oshiguro potrafi tworzyć z tych stałych elementów oryginalne opowieści, które mocno grają na emocjach i na długo zapadają w pamięć.

„Nie opuszczaj mnie” spodobało mi się już samego tytułu. Ale nawet ten tytuł nie podpowiedział mi, o czym dokładnie będzie opowieść. Brzmi romantycznie, ale kryje się pod nim znacznie więcej.

Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

I tym razem Ishiguro pozostaje w Anglii – ale znów jest ona trochę inna od tej znanej i codziennej. W „Pogrzebanym olbrzymie” jest zasnuta mgłą, w „Nie opuszczaj mnie” jest jeszcze bardziej ponura, chociaż pozornie wydaje się, że jest znacznie lepiej.

Zaczyna się sielsko. Bohaterowie są młodzi, dorastają w elitarnej szkole pod czujnym okiem wychowawców, pilnie się uczą, nawiązują pierwsze przyjaźnie, budzą w sobie kreatywność i uczą wyrażać siebie poprzez malarstwo czy poezję. Na pierwszy rzut oka pomyśleć można, że to idealne warunki dla młodych ludzi, ale im dalej w opowieść, tym Ishiguro pokazuje więcej rys na tym kryształowym wizerunku. Szkoła rzeczywiście jest elitarna, ale dzieci nie mają swoich rodzin, przyjaźnie są ważne, ale bliskie sobie młode osoby równie często się ranią, co służą sobie wzajemnie wsparciem i pomocą.

Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

Dopiero z czasem młodzi bohaterowie Ishiguro dowiadują się coraz więcej o swojej przyszłości. Humanistyczne, piękne ideały to jedynie przykrywka, bo wychowanków elitarnego Hailsham wcale nie czeka świetlana przyszłość. Przeciwnie, przygotowywani są do zupełnie innych ról, które nie mają nic wspólnego z kreowaniem własnego życia, spełnianiem marzeń i realizowaniem się. W „Nie opuszczaj mnie” nie ma miejsca na prawdziwą miłość, współczucie, ambitne plany, a nawet zwyczajne, ale szczęśliwe życie. Bohaterowie, chociaż kochają, czują, żyją, mają swoje marzenia i typowo ludzkie odruchy, traktowani są na swój sposób brutalnie i przedmiotowo. Nie mają prawa do własnego życia, nie mogą się wyróżnić, zawsze są anonimowi i nieważni.

Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

O czym właściwie jest „Nie opuszczaj mnie”? Tych głównych motywów jest kilka. Jest miłość, ale taka, która przychodzi zdecydowanie za późno i zawsze ma w sobie gorzką nutę. Tęsknotę, za przeszłością, której już się nie zmieni. Jest dorastanie, które prawie zawsze jest dość bolesnym procesem. Jest przyjaźń, która równie dobrze potrafi być krzepiąca i toksyczna. Wreszcie są strata i cierpienie. Bo chociaż bohaterowie w finale powieści właściwie wchodzą w swoje złote lata, to jednak dobrze wiedzą, że niebawem ze swoim życiem będą musieli się pożegnać. Bohaterowie Ishiguro mają zaledwie po 30 lat, łatwo się z nimi zidentyfikować, poczuć jak oni, a jednocześnie odczuć niezwykły żal, że wszystko powoli się już kończy, kiedy nie zdążyło się nawet na dobre zacząć.

Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

„Nie opuszczaj mnie” to również opowieść, która bezlitośnie krytykuje nowoczesny, rozumny świat, w którym nie ma miejsca na emocje, wrażliwość, dobro, a są jedynie kalkulacja, badania naukowe i zdrowy rozsądek. W takim świecie nie ma miejsca na sztukę, piękno, miłość, ani barwne motyle, które pojawiają się na chwilę, zachwycają na moment, a potem znikają. W „Nie opuszczaj mnie” nikt nie może liczyć na specjalne traktowanie, nikt nie jest wyjątkowy, nikt nie może odmienić swojego nieuchronnego losu, chociaż trójka bohaterów w pewnym momencie bardzo o to walczy.

Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

„Nie opuszczaj mnie” to dość ponura opowieść, smutna, grająca na emocjach. I jak w innych swoich książkach, Ishiguro stopniowo buduje napięcie, powoli odkrywa przed czytelnikiem kolejne karty, zaskakuje i wciąga coraz bardziej w opowieść.
Przez wiele lat nie lubiłam takich książek. Wydawało mi się, że z pozytywnych historii również można wynieść wiele dobrego i właśnie takich książek szukałam. Dopiero z czasem nauczyłam się, że ponure historie również niosą w sobie jakieś ukryte piękno, dają do myślenia, pokazują nowy punkt widzenia i coraz to nowe odcienie szarości w złożonym, na pewno nie czarno-białym życiu. „Nie opuszczaj mnie” też coś w sobie ma. Historia o kruchych, ale silnych bohaterach wspaniale pokazuje, jak ważne są ulotne chwile, a prawdziwa miłość, chociaż może złapać w każdej chwili, nie zawsze sprowadza się do czułych słów i nie musi oznaczać do końca razem, na dobre i na złe.

Nie opuszczaj mnie Kazuo Ishiguro recenzja

„Nie opuszczaj mnie” to dość nietypowa książka, ale nie miałam większych wątpliwości, kiedy tworzyłam do niej stylizację. Jej bohaterowie są młodzi, żyją we współczesnej, chociaż nie do końca rzeczywistej, Anglii. Postawiłam więc na szeroko rozumiany casual i angielski styl, chociaż wykorzystałam je po swojemu. Sercem zestawu jest wełniana sukienka w jesiennych kolorach. Dla angielskiego stylu typowe są kraty wszelkiej maści, ale tym razem wybrałam nieregularny wzór. A ponieważ oversize’owe fasony mają tendencję do wyglądania jak worek, dodałam do sukienki pasek, który zamiast tradycyjnie zapiąć, nonszalancko przewiązałam w talii. Dość ciemny zestaw rozjaśniają oficerki, w ciepłym, beżowym kolorze. W zasadzie na całą stylizację złożyły się zaledwie trzy proste elementy, ale nawet nie kusiło mnie, żeby cokolwiek do nich dodawać.

  • Zaintrygowałaś mnie tą książką. Chyba po nią sięgnę :-)

  • Czyli dzieło dla miłośników Monet’a i impresjonizmu :) pochwała przemijalności i uchwycenia chwili.

  • Bardzo ładna sukienka. Ładny post.

  • o, jak miło widzieć kogoś, kto ma równie długie włosy co ja :)

  • Szaman Shamansky

    Mówienie takich rzeczy o pisarzach to dosyć niesprawiedliwe uproszczenie!

    • Słowa Frédérica Beigbedera, francuskiego krytyka 😉 A z arcydziełami tak już jest – najstarsze stają się inspiracją dla powstania kolejnych i kolejnych. W wielu z nich pojawiają się te same, uniwersalne motywy, chociaż historie potrafią być zupełnie inne. Właśnie po tym poznaje się wyjątkowych pisarzy.

  • Oglądałam film na podstawie tej książki. Ale też po nią sięgnę :)

    • Filmu akurat nie widziałam, ale czytałam, że wszystko jest w nim od razu wiadomo – w książce jest zagadka, a Ishiguro stopniowo buduje napięcie i odkrywa kolejne karty. Zaczyna się sielsko, a potem robi się coraz bardziej ponuro.

  • Monika (mama na całego)

    Mhm….ciekawie piszesz o książce, która jest jednocześnie ponurą i romantyczną historią. Zapiszę sobie tytuł i dorzucę do sterty książek obok mojego łóżka. Jeśli jest tak wciągająca, jak Twój opis to może nawet przeczytam ją poza kolejką :-) Piękna sukienka. Szkoda, że nie do mojej figury..

    • Cieszę się, ja przepuściłam “Nie opuszczaj mnie” ze względu na tegorocznego Nobla dla Ishigury i nie żałuję, chociaż w poczekalni czeka u mnie też sporo innych książek.

  • Izabela

    dzięki zakomentarz

  • Po pierwsze – piękne i klimatyczne zdjęcia. Po drugie – ostatnio rzadko sięgam po takie książki, bo zwyczajnie brak mi na nie czasu i chęci, mimo wszystko historia mnie zaciekawiła i może kiedyś uda mi się do niej zasiąść :) Co do wstępu – jest w tym trochę racji – rzeczywiście wiele jest podobnych wątków, ale to od autora zależy, czy będzie umiał przekuć je w prawdziwe arcydzieło :)

  • Cudowne zdjęcia. Książki nie miałam okazji przeczytać.