fajerwerki

Nie chwal dnia przed zachodem słońca

… ani mijającego roku przed noworocznymi fajerwerkami. Nieprzewidziane zdarzenie faktycznie może zmienić sposób, w jaki odbiera się dany dzień, ale raczej nie będzie miało większego wpływu na ocenę kończącego się właśnie roku. Niezależnie, czy zdarzy się coś dobrego czy złego, skutki raczej dadzą się odczuć dopiero za jakiś czas.

Podsumowania i autorefleksja nie tylko na koniec roku

Dziś jest już 27. grudnia. Do końca roku zostały zaledwie 4 dni, 98 długich godzin, które mijają jednak w zastraszającym tempie, bo najczęściej są to wolne od pracy dni. W mediach pod koniec grudnia modne są podsumowania, tak samo jak na początek roku przepowiednie i horoskopy. O ile od tych drugich nie uzależnia się zazwyczaj swojego losu, to te podsumowania wzbudzają już znacznie większe zainteresowanie. Chyba trochę niesłusznie Nowy Rok kojarzy się głównie z postanowieniami i planami, bo dobrze jest jednak spojrzeć wstecz, zastanowić się, co w poprzednim roku wyszło, co się nie udało, a co można było zrobić lepiej. Autorefleksja przydaje się w życiu z jeszcze jednego powodu – w końcu to właśnie ona daje poczucie kontroli nad życiem, raz na zawsze wyzwala z roli ofiary. Owszem, zdarza się, że bywa gorzka, jednak pozwala też uczyć się na błędach, bo wiele dobrego można wyciągnąć nie tylko z sukcesów, ale również i porażek i to nie tylko zawodowych, ale też i tych w życiu prywatnym. Jak nic innego pozwala też złapać dystans do wszystkiego, bo przecież nie zawsze trzeba być w formie i nastroju.

Sukcesy i porażki

Roczne podsumowania warto robić z kartką papieru i długopisem w dłoni. Kartkę można podzielić na połowę, wypisać po przeciwnych stronach sukcesy i porażki albo bez dzielenia po prostu wypunktować ważne dla siebie wydarzenia i zastanowić się nad każdym z nich z osobna. Można dopisać do nich komentarze, co dobrego lub złego z nich wynikło i przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego. Bo planowaniu nowego nie sprzyja ani rozpamiętywanie, ani tym bardziej odcinanie kuponów od tego, co się w mijającym roku udało. Kartkę z rozliczeniem siebie można jeszcze raz przeczytać, a potem starannie złożyć na 4 części i najlepiej gdzieś schować, bo może kiedyś się jeszcze do niej wróci. A na przyszły rok warto oczywiście przygotować nową czystą kartkę.

Drobiazgi i to, co ważne

Co ciekawe, w takich rocznych podsumowaniach bledną codzienne stresy, banały, które jednak potrafią skutecznie zburzyć krew i zepsuć nastrój. Kolejny dowód na to, że nie warto się nimi zanadto przejmować, bo niezależnie od nich życie i tak toczy się własnym torem.

Spokojny = dobry rok 2013

Rok 2013 właściwie do tej pory porównywałam z 2012, który wydaje mi się jakoś o wiele ciekawszy, bardziej intensywny i pozytywny (chociaż może to zasługa spojrzenia na niego z dłuższej perspektywy czasu). Tym razem nie było ani zbyt wielu fajerwerków, ani epickiego rozmachu, a raczej szara codzienność (ze słonecznymi przebłyskami), mozolne planowanie, domykanie starych spraw. I pojawiło się coś jeszcze – święty spokój. Bezcenny.