Modlitwa żaby, Anthony de Mello, recenzja

Modlitwa żaby, Anthony de Mello

Pamiętam jak jakieś 3-4 lata temu zrobiłam wyprawę do Empiku. Skuszona promocją 2+1 zatonęłam w dziale książek o rozwoju osobistym. Wzięłam coś tam o pewności siebie, asertywności, uważności, budowaniu poczucia własnej wartości i „Przebudzenie” Anthony’ego de Mello.

Ta ostatnia książka była niepozorna. Malutka. Cienka. Z jesienną okładką z drzewem na dłoni. I to właśnie od niej zaczęłam czytanie swoich nowych łupów. Z każdą kolejną stroną dochodziłam do wniosku, że właściwie mogłam sobie darować kupowanie całej reszty.

W „Przebudzeniu” intrygujący był już wstęp, przedmowa albo raczej ostrzeżenie napisane przez Josepha Ratzingera zanim jeszcze został papieżem. Trochę tym zaskoczona zaczęłam czytać, a im bardziej zanurzałam się w tej książce, tym czułam się spokojniejsza, weselsza i zwyczajnie wolna. „Przebudzenie” było jak terapia i medytacja w jednym. Kwestią czasu było więc, kiedy sięgnę po kolejne książki de Mello. Trochę ich jest na naszym rynku, ale tym razem padło na „Modlitwę żaby”. Zbiór prostych do bólu i krótkich historii, kręcących się wokół takich tematów jak miłość, wychowanie, oświecenie, duchowość, autorytety, natura ludzka, prawda, świadomość, religia i duchowość. Wyjątkowa uczta dla ducha, prawdziwe wyzwanie dla rozumu i ukojenie dla biednego „ja”, które może tak łatwo zgubić się w pełnej możliwości i pułapek codzienności. W tych prostych historiach może odpocząć, wyłączyć się, a życie i tak bez niego się potoczy.

„Modlitwa żaby” na pewno nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak „Przebudzenie”. Może dlatego, że tym razem wyrywam się jedynie z drzemki, a nie z głębokiego snu. Może dlatego, że wiedziałam, czego mam się spodziewać i dostałam to, na co liczyłam.

W książkach de Mello najbardziej podoba mi się ich uniwersalność. De Mello szuka głębiej, unika podziałów, nie lubi doktryn, które w jakiś sposób zawsze ograniczają, odcinają od samodzielnego myślenia, a przede wszystkim są martwe. Chcesz poznać siebie i żyć prawdziwie? – zdaje się pytać niemal na każdej stronie – To działaj! Bądź aktywny. Szukaj. Zadawaj pytania. Doświadczaj. Akceptuj świat, próbuj go zrozumieć, nie udawaj, że jesteś od niego mądrzejszy.

Tak jak „Przebudzenie”, „Modlitwa żaby” otwiera oczy, pozwala zobaczyć więcej, odpuścić i zrozumieć. Ale ta nowa wiedza wcale nie ciąży. Nie można się poczuć przez nią głupio. Nie przychodzi od niej ochota, żeby stukać się w czoło. To raczej zaproszenie do życia, w którym mądrość jest podróżowaniem a nie celem, a spełnienie i radość pojawiają się mimochodem.

De Mello jak mało kto potrafi zrobić łagodne przemeblowanie w głowie bez brudzenia ścian ani rysowania podłóg. Nie stosuje terapii wstrząsowej na swoich czytelnikach. Nie przeraża, nie bulwersuje, nie prowadzi nad przepaść, nie namawia do przekraczania własnych granic. Zmiana jest jak wolny wybór, a przeszłość to rozdział, który można zamknąć, podsumować, potraktować jak kręte ścieżki, które w ostatecznym rozrachunku prędzej czy później mogą zaprowadzić na właściwą drogę.

Z czytaniem książek bywa różnie. Niektórych mimo szczerych chęci nie da się przeczytać szybko. Akcja wlecze się w nich niemiłosiernie, opisy są nudne, przemyślenia rozciągnięte do granic możliwości. Ale są też książki, w których można od razu się zanurzyć i zapomnieć o całym świecie. Opowieści zamknięte w „Modlitwie żaby” również zaliczają się do tej grupy. Można je wchłonąć w kilka dni. Dla własnego dobra jednak warto się hamować. Czytać jak najwolniej, czytanie rozciągnąć na wiele tygodni albo nawet parę miesięcy. Pozwalać sobie na jedną-dwie opowieści zaraz po przebudzeniu, zamiast ciastka do gorącej kawy, na dobry dzień. Bo tylko w takiej postaci staną się faktycznie jak modlitwa albo medytacja. A razem z nią przyjdzie spokój.

  • Magdalena Owczarek

    Zaintrygowałaś mnie. Może też sięgnę po te książki :)

    • Warto, wspaniała książka, podobnie jak inne Anthony’ego de Mello. Naprawdę dają do myślenia.

  • Beata Skrzypczak

    Opis książki brzmi bardzo interesująco! Lubię takie pozycje, trochę życia, trochę duchowości, można się zatrzymać i przeczytać coś wartościowego. Na pewno będę się za tą lekturą rozglądać.

    • Warto przeczytać i warto wracać do tej książki :)

  • Żyć nie umierać

    Nie czytałam jeszcze nic tego autora. Ale czuję się zaintrygowana. Jak tylko będę miała możliwość, to sięgnę po te książki 😉