Mit charyzmy recenzja

Mit charyzmy, recenzja

Charyzma. Słowo-wytrych. Do lepszego życia. Kariery. Satysfakcji. Spełnienia. A jednocześnie jedna z najbardziej powszechnych wymówek. Nie udało mi się, bo nie mam charyzmy. Nie mam siły przebicia. Nie umiem rozpychać się łokciami. Nie mam parcia na szkło. Nie mam mentalności sprzedawcy. Itp., itd. Ile razy zdarzyło się Wam tak pomyśleć? Jak często usprawiedliwiacie się w taki sposób?

Jakiś czas temu moja nie taka mała znowu biblioteczka powiększyła się o pewną intrygującą pozycję. To „Mit charyzmy” napisany przez Olivię Fox Cabane. Tytuł dość kontrowersyjny i niewygodny, bo autorka obala tezę, że z charyzmą trzeba się urodzić. Nie trzeba. Można tę umiejętność nabyć. I to w każdej chwili. Dzięki prostym ćwiczeniom, cierpliwości odwadze, gotowości do wyjścia ze strefy komfortu.

Wewnętrzny krytyk zrzucony z piedestału

W rzeczywistości każdy z nas ma potencjał charyzmatyczny. Bardzo często jednak jest on wyciszany i tłumiony. Jego głównym wrogiem jest nasz wewnętrzny krytyk i wcale nie takie dobre maniery, czy raczej przekonania, które zakazują nam wychodzić przed szereg. Czy naprawdę jest to aż takie złe? To w takim razie dlaczego osoby podziwiane, to właśnie wizjonerzy, którzy kreują rzeczywistość i porywają za sobą tłumy? W czym tkwi ich ukryta siła i magnetyzm?
Zapomnijcie o wewnętrznym krytyku. Nie musicie go słuchać. Nie jest też dobrym materiałem na przyjaciela. Uciekajcie ze strefy komfortu. Poza nią jest o wiele ciekawiej!

O co chodzi z charyzmą?

Charyzma, pewność siebie i arogancja. Wszystkie te cechy mają części wspólne. Ale sporo je od siebie różni. Właściwie bardzo dużo. Kluczowa jest tu relacja z otoczeniem. Osoba arogancka doskonale zna swoją wartość. Ale nie docenia wartości innych.
Osoba pewna siebie zna swoją wartość i wierzy w siebie, ale nie neguje też innych. Widzi zdolniejszych, ale widzi też słabszych. Ocenia, starannie dobiera sobie towarzystwo, znajduje swoje miejsce w świecie. Jednym słowem z przyjemnością korzysta z życia.
Co robi osoba charyzmatyczna? Właściwie jest pewna siebie. Wierzy w siebie. Ale ma też coś jeszcze. Wewnętrzną moc. Emanuje ciepłem i życzliwością, które zjednują jej sympatyków. Osoba charyzmatyczna po prostu jest. Samą sobą sprawia, że inni doskonale czują się w jej towarzystwie. Jest ciekawa ludzi. Zawsze dba o ich komfort. Troszczy się o nich. Uspokaja ich. Sprawia, że czują się bezpieczni. Nic dziwnego, że wszyscy tak do niej lgną. Ja też bardzo lubię takich ludzi, bo samą swoją osobą inspirują i dają mocnego, darmowego kopa do działania. A to się liczy i ceni. Bardzo.
I właśnie to jest charyzma. Lubimy ludzi charyzmatycznych nie dlatego, że są tacy super. Lubimy ich dlatego, że dzięki nim sami czujemy się super.

Człowiek się z tym nie rodzi

Onieśmielenie. Kłopotliwe uczucie, kiedy zapada martwa cisza, nie wie się, co powiedzieć albo jak wybrnąć z trudnej sytuacji. Znajome kurczenie się, kiedy trzeba porozmawiać z kimś, kto jest wyżej i osiągnął więcej. Pustka w głowie, kiedy staje się po raz pierwszy przed dużym audytorium. Mało kto w każdej z tych sytuacji czuje się od zawsze komfortowo. Wszystko to przychodzi z doświadczeniem. To kwestia obycia. Ale i ćwiczeń. Nie wystarczy poznać kilka trików. By stać się bardziej charyzmatycznym, trzeba nieustannie ćwiczyć i wyrobić w sobie zupełnie nowe nawyki. Zyskać większą moc, ale i pokazywać swoją ludzką twarz. Bo to właśnie zachowanie idealnej proporcji między jednym i drugim jest kluczem do satysfakcji.

Charyzma czyli silna marka osobista

Jakiś czas temu, jeśli chodzi o książki psychologiczne, bardzo popularny był temat asertywności. Potem jej miejsce zastąpiły pewność siebie i uważność. Od niedawna hitem są książki o budowaniu osobistej marki, w przypadku której tak samo liczą się wartości i ciężka praca nad sobą. „Mit charyzmy” to właściwie wszystkie te tematy przedstawione w pigułce. Bo osoba charyzmatyczna jest asertywna, potrafi z klasą powiedzieć nie, nie brakuje jej zdrowej pewności siebie, a moc zapewnia jej bycie tu i teraz czyli uważność najwyższej próby. Wreszcie osoba charyzmatyczna to zawsze marka sama w sobie. Bo nie wiem jak wy, ale ja nie znam osoby charyzmatycznej, która nie wzbudzałaby szacunku, uznania i zaufania.

Kurczące się ego

Niewątpliwie warto być osobą charyzmatyczną. Ale jak niemal wszystko, również i charyzma na swoją ciemną stronę. Dlatego trzeba jej używać odpowiedzialnie, a przede wszystkim w dobrej wierze. Bo z jednej strony można wpaść w sidła zazdrości, a z drugiej wypalenia. Sporo jest osób charyzmatycznych, które dziś uchodzą już za legendy i budzą same ciepłe uczucia. Nie brakuje jednak i takich, o których świat wolałby zapomnieć. Bo obiecywali złote góry, a zostawili po sobie same zgliszcza. Osoba naprawdę charyzmatyczna ma zawsze wyższy cel. Ego musi usunąć w cień.

Mit charyzmy książka – dobra, ale…

„Mit charyzmy” to kolejny poradnik o tematyce psychologicznej, wpisujący się w modny nurt coachingu. Czy faktycznie jest taki rewolucyjny? Obeznani w temacie, którzy już pracują nad samooceną, pewnością siebie i asertywnością mogą potraktować go jako uzupełnienie. Inni zaś jako ciekawy wstęp do pracy nad sobą. Niektóre rady się powtarzają. Padają nazwiska psychologicznych autorytetów oraz tytuły znanych od lat książek, jak chociażby „Jak znaleźć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” Dale’a Carnegie. Mocną stroną „Mitu charyzmy” jest konstrukcja książki. Tematy związane z charyzmą są ujęte w starannie przemyślanych rozdziałach, z których każdy jest niczym oddzielna całość. Sporo jest anegdot, historii, przykładów. Bardzo rzetelnie przygotowana jest bibliografia, z której na pewno skorzystają zainteresowani tematem. Pojawiają się praktyczne ćwiczenia i streszczenie rozdziałów na końcu książki.
Ten poradnik jest wyjątkowo przyjazny dla tych, którzy chcą pracować nad sobą. Ale i tak podstawą sukcesu również i w tym przypadku będą dobre chęci, wytrwałość, systematyczność i gotowość do zmian. Jeśli dalej nie wierzycie w siebie, nie szukajcie nowych poradników. Zacznijcie ćwiczyć. Reszta z czasem przyjdzie sama. Wytrwałości życzę :)

  • Bardzo fajna recenzja :)
    Dzięki niej widzę, że nie muszę czytać tej książki, żeby znać jej treść. Może wpadłbym na kolejny poradnik psychologiczny, a tych unikam ostatnio jak ognia :d

    • Dziękuję :) Faktycznie, co do poradników coraz trudniej jest trafić na coś wartościowego i nowego, a czytanie w kółko o tym samym jest jak dobre alibi, żeby nie ruszać się ze strefy komfortu. Szkoda energii, lepiej działać :)