Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

Miniaturzystka (Fragmenty Ubrane, cz. 29)

Ta książka przez wiele tygodni biła rekordy w czytelniczych rankingach. Od razu ukazała się w 30 językach i zakwalifikowano ją do grupy tych pozycji, dzięki którym zakochujemy się w czytaniu. Powieść miała niewątpliwie doskonałą promocję, ale jednocześnie wysoko postawioną poprzeczkę. Dlatego tak bardzo chciałam ją przeczytać, ale i po kilku latach wspominam ją z dużą sympatią.

„Miniaturzystkę” znalazłam pod choinką i połknęłam w dwa dni. Była właściwie jak same Święta – dobra i szybko się skończyła. Nie wiem czy można zaliczyć ją do klasyki, która zmienia ludzi, wywraca świat do góry nogami i nie daje o sobie zapomnieć. Z pewnością jednak ma niepowtarzalny klimat i w dodatku opowiada o Kopciuszku z holenderskiej prowincji. W prawie każdej recenzji czy opisach książki w księgarniach internetowych można natknąć się na formułkę w stylu „akcja dzieje się w Amsterdamie w XVII wieku, jej główna bohaterka, dziewczyna z prowincji wychodzi za bogatego kupca, który, nie mając dla niej czasu, daje jej w prezencie replikę ich domu w miniaturze…”. I tyle.

Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

Nie wspomina się już, że opisywany przez Jessie Burton Amsterdam na kartach książki faktycznie ożywa, serwowane na stołach potrawy pachną, a bohaterowie, zwierzęta i nawet meble są zarysowane tak sugestywnie, że na zawołanie ich obraz można nakreślić w wyobraźni. Tę powieść się nie tylko błyskawicznie czyta, można się w niej zanurzyć i na czas lektury poczuć klimat Amsterdamu sprzed lat, z pewnością o wiele mniej tolerancyjnego niż obecnie.
Bardzo ciekawa jest też forma samej powieści. Historia z „Miniaturzystki” opowiedziana jest właściwie od końca. Jest pogrzeb, są małe dramaty, jest tajemnicza miniaturzystka. Więcej pytań niż odpowiedzi. Warto wrócić do tego fragmentu po lekturze powieści i pokusić się o jego własną interpretację.

Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

Czytając „Miniaturzystkę”, można wczuć się w samą tylko wyjątkową atmosferę powieści, dać się ponieść opowieści i na tym poprzestać. Ja przy okazji zadawałam sobie pytania o zmiany w obyczajowości i spojrzeniu na świat dawniej i dziś. Zdarza się, że z nostalgią wspominam dawne czasy, ale chyba wcale nie chciałabym się do nich przenosić.
To, co na kartach powieści jest piętnowane, dziś może nie spotyka się ze społeczną aprobatą, ale na swój sposób jest już akceptowane. Tych, którzy w “Miniaturzystce” odważyli się żyć po swojemu, spotyka kara, ale już dziś osoby, które obierają tę samą drogę, może i są na swój sposób samotne, ale jednak cieszą się wolnością, realizują się, wiele im się wybacza i rozgrzesza się ich za niecodzienne słabości. Mam jednak nieodparte wrażenie, że to bohaterowie “Miniaturzystki” są silniejsi, twardsi, mają bardziej niezłomne charaktery, mimo że cały świat się od nich odwraca.

Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

Przedstawiciele mniejszości też nie są już sensacją, nie wytyka się ich palcami, nie wierzy się do końca w dotyczące ich stereotypy, tylko docenia się ich inność i egzotykę. Co więcej, role zdają się nawet powoli odwracać – mniejszości stają się powoli większościami, ci (a raczej te), którzy nie mieli głosu, coraz bardziej rosną w siłę.

Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

Czytając „Miniaturzystkę” zadumać się można jednak przede wszystkim nad losem kobiet. Dziś, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, to już na pewno nie marionetki w rękach własnych mężów, słodkie dziewczynki, które z zapałem urządzają swoje kosztowne domki dla lalek albo maszynki do rodzenia dzieci, a świadome siebie panie architekt, które śmiało, wedle własnych upodobań, mogą projektować swoje życie. Chociaż rodzina to zwykle część życiowego projektu, to jednak kobieta, jeśli tylko zechce, może realizować się na bardzo wielu płaszczyznach, bez obaw, że spełniając swoje marzenia, marnuje życie.

Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

We „Fragmentach Ubranych” debiutancką powieść Jessie Burton widziałam już od dawna i praktycznie od początku wiedziałam, że pasuje do niej tylko jedna sukienka. To w zasadzie prosty fason, z długim rękawem, lekko rozszerzany na dole, sięgający linii kolan. W przypadku jednak tej sukienki całą robotę robią kolory i detale. Nadrukowane na niej wzory dają złudzenie, że sukienka ma kilka warstw, a wąska tasiemka w talii tylko dodaje jej uroku. Fajny jest też kolorystyczny duet czerni i zgaszonej czerwieni, który obroni się w niejednej sytuacji. W przypadku tej sukienki nigdy nie muszę też martwić się o dodatki. Nawet bez nich nie można odnieść wrażenia, że stylizacja jest nijaka, nudna albo niekompletna. Ta sukienka i tak się wyróżni w tłumie. Najczęściej więc wybieram do niej takie akcesoria, które będą dla niej po prostu świetnym tłem. Czarne szpilki albo czółenka w neutralnym kolorze nude sprawdzają się idealnie. Do tego niewielka torebka, ewentualnie drobna ozdoba na szyję et voila – stylizacja gotowa.

Miniaturzystka Jessie Burton Fragmenty Ubrane 29

Książki, do których wiem, że powstała już filmowa ekranizacja, zazwyczaj w jakiś sposób podcinają mi skrzydła. Czytając je, zamiast puszczać wodze fantazji, widzę w głowie gotowe kadry z filmu, twarze i stroje bohaterów. W tym przypadku jednak pomysł na stylizację wyprzedził nieco miniserial nakręcony na podstawie „Miniaturzystki”. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie dorzuciła o nim paru zdań. Cóż, na palcach jednej ręki mogę policzyć te ekranizacje, które nie wypadają blado na tle książkowego pierwowzoru. „Miniaturzystkę” na pewno można do nich zaliczyć. Przede wszystkim świetnie oddano w niej klimat epoki. Stroje, wnętrza, wreszcie sam Amsterdam wystylizowany na dawne lata naprawdę robią duże wrażenie. Nie mówiąc już niesamowitym domku, który Nella otrzymuje w prezencie ślubnym. Sama historia z powieści nie jest bardzo okrojona, całość jest spójna, układa się w całkiem zgrabną całość, ale jednak zabrakło mi w niej trochę emocji, dynamiki i napięcia, które sprawiały, że nie mogłam oderwać się od czytania. Nawet jednak uwzględniając to, serialowa „Miniaturzystka” to wyjątkowo smaczny kąsek nie tylko dla tych, którzy lubią kostiumowe produkcje.

  • Swoje spotkanie z Jessie Burton zaczęłam od “Muzy”. Właśnie jestem w trakcie czytania i bardzo mi się podoba. Dlatego chętnie przeczytam również “Miniaturzystkę”.

    Piękna ta Twoja stylizacja i niesamowite zdjęcia.

    Pozdrawiam :)

    • Dziękuję :) Ja “Muzę” czytałam jako drugą książkę, a byłam pod takim wrażeniem “Miniaturzystki”, że nawet nie doczekałam polskiego tłumaczenia i dorwałam się do anglojęzycznego wydania 😉

  • A wiesz, że ja nie słyszałam o tej książce… Coraz więcej mi się tych czytelniczych zaległości zbiera… 😉

    • Zaległości w przypadku książek są akurat nieuniknione 😉 Ja czytam na potęgę, a i tak mam coraz dłuższą listę książek, które czekają u mnie w książkowej poczekalni…

  • Anna Molska

    To musi być ciekawa lektura. Czytając recenzję poczułam, że pochłonęłabym ją jednym tchem. Muszę po nią sięgnąć jak tylko nadarzy się okazja.

  • A mnie chyba szaleństwo na tę książkę ominęło – aczkolwiek Ty zachęciłaś do niej bardzo! :)

  • Zaneta Pale

    Cieszę się z tego, w jakich czasach żyję. Teraz mamy więcej swobody, nie ma tylu ograniczeń obyczajowych i przede wszystkim lepiej jest nam, kobietom. Opis książki mnie zaciekawił, lubię takie wątki. A sukienka jest świetna. :)

    • Dokładnie, nie jest idealnie, ale w czasie bym się nie przeniosła.

  • Wydaje się to intrygujące

  • Żaneta Szot

    Pierwszy plan to sukienka, którą prezentujesz, zjawisko w niej wygladasz

  • Śliczna ta sukienka, bardzo fajnie w niej wyglądasz kobieco:)