depeche mode warszawa 2013_6

Między nami depeszami

Kolejny raz wystąpił u nas zespół niezwykły i jednocześnie najbardziej niedoceniony, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale również i w Polsce. Wokół Depeche Mode wyrosła cała subkultura, ale media wciąż nieufnie odnoszą się do fanów, muzyków i ich twórczości. Już przy okazji koncertu, który przez wiele osób uznany został za wydarzenie roku, w samej tylko sieci pojawiło się wiele artykułów, w których jednak roiło się od merytorycznych błędów, a piosenki zinterpretowane zostały według widzimisię autora tekstu. Postarali się jedynie dziennikarze Newsweeka, docierając do źródła czyli samych depeszowców, którzy opowiedzieli, co im w duszy gra…

Muzyka alternatywna i zaskakujące kontrasty

W rzeczywistości na Depeche Mode składa się mnóstwo kontrastów. Zespół już od chwili powstania był inny. Zaistniał jako pierwsza grupa, którego muzyka opierała się jedynie na syntezatorach, później jako pierwsi depeche mode do muzycznego studia wprowadzili industrialne dźwięki i przez kolejne lata przecierali szlaki innym zespołom. Przez lata Depeche Mode wrzucane było do szufladki „zespół alternatywny”. Przy tym grupę wyróżniała nie tylko sama muzyka, ale również i cała otoczka jej towarzysząca. Nagradzano okładki płyt A broken frame oraz Construction time again, na jednym z singli pojawiła się Sonata księżycowa niejakiego Ludwiga van Beethovena, a teledyski Antona Corbijna to już klasyka, chociaż podczas ich kręcenia również nie obeszło się spięć.

depeche mode warszawa 2013

Stylistyczne wpadki

Wizerunek pionierów i profesjonalistów w muzycznym świecie psuć mógł jedynie problem z wizerunkiem. Depeche Mode przeszli etap garniturów, flanelowych koszul i skórzanych kurtek, nie obeszło się też bez eksperymentów na głowach. Dziś członkowie depeche mode podobno starają się zapomnieć o tapirze i fryzurze na lotnisko, jednak z pełnym poświęceniem kopiują je fani. Rasowy depesz po prostu musi wyglądać jak Dave Gahan czy Martin Gore z dawnych lat niezależnie od tego, co powiedzą inni.

depeche mode w Warszawie 2013

Niepoważny look zarzucano swego czasu całemu zespołowi, jednak w latach 80. najbardziej wyróżniał się Martin Gore, zarazem serce i mózg Depeche Mode. W końcu. To on jest autorem tekstów i pierwszych wersji piosenek, to on też dostał w 1999 roku nagrodę Brytyjskiej Akademii Kompozytorów i Autorów Tekstu za wybitne osiągnięcia. Wyróżnienie, które na swoim koncie ma również m.in. Paul McCartney.
Patrząc na zdjęcia Martina z wczesnych lat Depeche Mode, mało kto widzi w nim wzorowego ucznia z przedmieść Londynu, który w trasy koncertowe jeździł z walizką książek. Ale podobno właśnie tak było.

depeche mode Warszawa 2013

W cieniu Dave’a Gahana

Na scenie podczas koncertów Martin jednak pozostawał zawsze w cieniu Dave’a Gahana, który zawsze perfekcyjnie zatańczy i zaśpiewa wszystko, co tylko Martin mu zagra. Sam w sobie Dave jest jednak na tyle charyzmatyczny i uzdolniony aktorsko, że zawsze potrafi porwać tłumy do wymachiwania rękami podczas piosenki Never let me down, a jego ruchy starają się kopiować wszyscy, którzy stają w szranki podczas Dave dancing – konkursu, który stał się już stałym elementem depeszowskich zlotów organizowanych w całej Polsce.

depeche mode Warszawa 2013

Na sukces zespołu równie ciężko pracowali jego pozostali członkowie. Początkowo zespołem żył Vince Clarke, kompozytor i autor tekstów do pierwszego albumu Speak & Spell. Od trzeciego albumu dźwięki każdej z piosenek cierpliwie do późnych godzin nocnych dopieszczał Alan Wilder, podczas gdy najmniej muzykalny Andrew Fletcher zajmował się planowaniem i marketingiem. Po trzydziestu latach istnienia w grupie pozostało trzech członków, Vince Clarke odszedł po nagraniu pierwszego albumu, Alan opuścił Depeche Mode po zwariowanej trasie przy okazji płyty Songs of faith and devotion, chociaż nie tak dawno temu zrobił miłą niespodziankę i w 2010 roku pojawił się z Depeche Mode na scenie podczas koncertu charytatywnego.

depeche mode Warszawa 2013

Depeche Mode znów w doskonałej formie

Obserwując to, co działo się w 25 lipca na Stadionie Narodowym, trudno uwierzyć nie tylko w to, że Depeche Mode nadal grają, ale przede wszystkim w to, że są w tak dobrej formie, chociaż przez wszystkie te lata nie oszczędzali się zarówno w tym pozytywnym i negatywnym sensie. Na szczęście też nic nie zapowiada, że ma się to w najbliższym czasie zmienić. Tym bardziej że Martin Gore już w jednym z wywiadów stwierdził, że widzi zespół za kilka i kilkanaście lat jak nadal nagrywa piosenki. Krzepiąca wizja, biorąc pod uwagę fakt, że każdy z członków ma już pięćdziesiątkę na karku. Spokojna starość i monotonia raczej więc im nie grożą.

depeche mode warszawa 2013

Depeche Mode w Warszawie

Podczas koncertu zespół zagrał 6 piosenek z najnowszej płyty Delta Machine i aż 17 utworów z poprzednich albumów. Udały się wszystkie akcje fanowskie, łącznie z początkowym wyciąganiem kartek Welcome to Poland w odpowiedzi na napis Welcome to my world podczas grania pierwszej piosenki. Było Enjoy the silence, Personal Jesus i nawet I just can’t get enough, piosenka którą zespół gra w prezencie dla fanów, chociaż pierwszy hit średnio pasuje do późniejszej twórczości Depeche Mode. Koncert przyciągnął 50 000 osób, a bilety sprzedały się na pniu, właściwie na wiele miesięcy przed samym koncertem. Wygląda na to, że jednak można zapełnić Stadion Narodowy. Zwłaszcza jeśli zaczaruje go Depeche Mode.

depeche mode warszawa 2013

Koncert Depeche Mode Warszawa 2013 Setlista:

Welcome to My World
Angel
Walking in My Shoes
Precious
Black Celebration
Policy of Truth
Should Be Higher
Barrel of a Gun
Higher Love
Shake the Disease
Heaven
Soothe My Soul
A Pain That I’m Used To
A Question of Time
Secret to the End
Enjoy the Silence
Personal Jesus
Goodbye

Bisy:
Home
Halo
Just Can’t Get Enough
I Feel You
Never Let Me Down Again