Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

Małe życie (Fragmenty Ubrane, cz. 36)

„Małe życie” to na pewno jedna z tych książek, za które ciężko się zabrać. Ja próbowałam kilka razy, ale w końcu się udało. Cały czas budzi we mnie respekt. Nie tylko ze względu na imponującą objętość. To kolos, który nosi w sobie wszystkie możliwe ludzkie emocje – od tych najlepszych po te najgorsze. Hanya Yanagihara wrzuciła do swojej powieści budzące najwięcej kontrowersji tematy tabu, a sposób w jaki je ukazała po raz kolejny dowodzi, że życie ma nieskończenie wiele odcieni szarości.

„Małe życie” w dużej mierze jest szare i ponure jak paskudna jesień, ale są w nim też przebłyski słońca. Krótkie i zaskakujące, ale jednak na tyle mocne, żeby bohaterowie tej książki zaczęli widzieć świat w znacznie jaśniejszych barwach niż zazwyczaj.

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

W trakcie czytania wiele razy łapałam się na tym, że chciałam odłożyć tę książkę na bok i nigdy już do niej nie wracać. W wielu miejscach jej czytanie boli. Opisy serwowane przez Yanagiharę są tak sugestywne, że nie sposób przejść obok nich obojętnie, a coś w środku mimowolnie krzyczy i pyta wtedy, dlaczego autorka była tak okrutna dla swoich bohaterów? Dopiero z czasem, kiedy zaczęłam analizować historie poszczególnych postaci, dostrzegałam, że Yanagihara oprócz życiowych kopniaków podarowała im parę uśmiechów losu. Inna sprawa, czy jest między nimi równowaga. Wątpię, chociaż nawet tych kilka pozytywów to czasem dobry powód, żeby żyć.

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

„Małe życie” liczy ponad 800 stron i jak w każdej książce, na tylnej okładce znaleźć można kilka zdań, które zdradzają o czym jest powieść. „Małe życie” to niewątpliwie opowieść przede wszystkim o wspaniałej przyjaźni, która ciągnie się latami, ma swoje wzloty i upadki. Czwórkę głównych bohaterów poznajemy, gdy są młodzi, studiują, a rachunek w knajpce o szemranej reputacji zawsze starannie dzielą. Mają całe życie przed sobą, mnóstwo możliwości, mnóstwo marzeń i planów, a do ich realizacji świetne narzędzia – talenty, którymi hojnie obdarowała ich natura. Każdy z nich ma jednak też swoje bolączki, wątpliwości i sekrety, które nie pozwalają im iść do przodu, mocno hamują ich działania czy, jak w przypadku Jude’a, boleśnie odciskają się na teraźniejszości. Przyjaźń Jude’a, Willema, JB i Malcolma ma w sobie coś wyjątkowego, a Yanagihara pięknie pokazuje jak bohaterowie potrafią wspaniale okazać sobie wsparcie, wzbudzać w sobie zazdrość, bronić się wzajemnie albo wystawiać tę cenną relację na ciężką próbę. Ta ich przyjaźń zmienia się na przestrzeni lat, raz jest bardzo mocna, innym razem przyjacielska nic niebezpiecznie się napina, grożąc pęknięciem, a śledzenie losów całej czwórki prędzej czy później wciąga.

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

Można powiedzieć, że „Małe życie” to również powieść o miłości. Związki i relacje łączące postaci w „Małym życiu” są zawsze w jakiś sposób intensywne i niebezpieczne, bo każą ufać drugiej osobie, potrafią brutalnie obnażać kompleksy i lęki. Pozostaje po nich pustka, jeśli nieoczekiwanie się kończą i trudno się po nich pozbierać. Nawet te najmocniejsze zawsze rodzą pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi – czy ta druga osoba jest ze mną szczęśliwa?

Miłość u Yanagihary przyjmuje bardzo różne odcienie. Jest miłość rodzicielska, braterska, przyjacielska, jest wreszcie ta, która pięknie łączy przyjaźń z namiętnością. Ta ostatnia jednak u Yanagihary to wbrew pozorom nie damsko-męska relacja, tylko zupełnie inny, męsko-męski układ, któremu nie sposób odmówić czułości, naturalności i piękna. Autorka bardzo wysoko ustawiła sobie poprzeczkę i odważnie wzięła na warsztat temat związków homoseksualnych, a jednak z „Małym życiem” trafiła do mas. I w dodatku to tylko jeden z budzących wiele dyskusji wątków w tej powieści. Tę książkę chce się analizować albo wręcz nie chce się o niej mówić, ale na pewno nie można przejść obok niej obojętnie.

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

Bardzo skomplikowane relacje między postaciami „Małego życia” już same w sobie przyciągają jak magnes. Do mnie przemówił jeszcze wątek, który jest w tej powieści trochę z boku. W poszczególnych rozdziałach Yanagihara dyskretnie kreśli opis Nowego Jorku. Miasta dynamicznego, światowego, w którym rzesze „ambicjuszy” z różnych krajów i narodów chcą zrealizować swoje głęboko skrywane marzenia i liczą, że kiedyś świat będzie leżał u ich stóp. Ta powieść jak mało która pokazuje, że życie jest pod tym względem bardzo kapryśne. Talent niczego nie gwarantuje, a sukces i sława są w stanie zaskoczyć nawet tych, którzy byli na nie skazani.

Nie do przecenienia jest też rola pracy w „Małym życiu”. Właściwie każdy z bohaterów znajduje ucieczkę w swojej pracy, a ponieważ Yanagihara obdarzyła ich kreatywnością, ambicją i talentem, każdy z nich prędzej czy później osiąga sukces i uznanie. To praca i rola w życiu zawodowym pozwala im się w jakiś sposób określić, znaleźć punkt zaczepienia, pewien rodzaj stabilności, kiedy nie potrafią jej zagwarantować nawiązywane relacje z innymi ludźmi.

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

Zdecydowanie jednak najbardziej przemówiło do mnie przesłanie przemycone praktycznie między wersami „Małego życia”. Chociaż powieściowy Jude swoim życiem w przewrotny sposób dowodzi sobie, jak prawdziwy jest matematyczny aksjomat równości, to dla równowagi Yanagihara wprowadza zupełnie inną definicję życia. Życie jest u niej też jak wielkie, nieokreślone X, za którym kryje się seria możliwości kreowania siebie na różne sposoby, które można wykorzystać lub nie, bez względu na zewnętrzne okoliczności, z którymi prędzej czy później trzeba się zmierzyć. Trzeba znaleźć w sobie jednak sporo siły, żeby to najtrudniejsze życiowe działanie z niewiadomą w satysfakcjonujący sposób rozwiązać.

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

Pod względem literackim ta powieść to prawdziwe cacko. Jest to troskliwie utkana, smutna, ale piękna opowieść o przyjaźni, miłości, talentach, akceptacji siebie, innych i jej braku, przetykana gdzieniegdzie błyszczącą, metaliczną nicią dobrych wydarzeń. Początkowo trudno jest się w niej zanurzyć, ale później się w niej dosłownie tonie – w samej książce i w morzu pytań, rozczarowań i bezdennej rozpaczy, które niosą ze sobą kolejne rozdziały tej powieści. Nie przez przypadek, kiedy na kartach powieści pada słowo bóg, zawsze pisane jest małą literą. Nie mniej niepokojące są słodka wersja życia po życiu z końca powieści albo wizja bezdennej przepaści, która to życie brutalnie kończy, i pytania bez odpowiedzi – Jaki jest sens tego życia? Co niesie w nim pociechę? W którym momencie staje się na tyle nieznośne, żeby skoczyć w przepaść nieistnienia? Dlaczego mimo wszystko warto je kontynuować, chociaż tak często boli?

***

Małe życie recenzja Hanya Yanagihara cykl modowo-książkowy Fragmenty Ubrane

Kiedy myślałam o stylizacji inspirowanej „Małym życiem”, pomyślałam najpierw, że porywam się z przysłowiową motyką na słońce. Przecież w tej książce prawie nie ma kobiecych postaci, a o modzie prawie wcale się tam nie wspomina. Ale potem zaczęłam się zastanawiać i doszłam do wniosku, że jednak warto spróbować. W końcu bohaterowie żyją w światowej stolicy mody, najgorętszym mieście Fashion Weeków, bywają na bankietach, kochają sztukę, odnoszą sukcesy i ubierają się u nowojorskich krawców. Postanowiłam więc stworzyć zestaw, który odda ten właśnie klimat. Kolorem przewodnim jest czerwień – kolor równie wyrazisty jak samo „Małe życie” – a dopełniają ją zgaszone, jesienne kolory, bo właśnie ta pora roku wydaje się najbliższa opowiadanej w powieści historii. Czerwony, dopasowany golf z krótkim rękawem połączyłam tym razem z plisowaną spódnicą midi lansowaną już od zeszłej jesieni, w której geometrycznych wzorach dopatruję się coraz to nowych kształtów. Do kompletu dodałam długie, czarne kozaki na wysokim, smukłym obcasie i mój ukochany, karmelowy, jesienny płaszcz z przyjemnego materiału świetnie imitującego zamsz. Całość dopełniłam jeszcze wielkim, szmaragdowym szalem z frędzlami, który do tej pory najchętniej zestawiałam z odcieniami fioletu, i moją uniwersalną, szarą, bardzo pojemną torbą, z którą najchętniej bym się nie rozstawała. Zestaw jest w połowie klasyczny, a w połowie modny, ale w całości znakomicie wpisuje się w mój styl, a to jest dla mnie najważniejsze.

  • książka samymi gabarytami trochę odstrasza :) ale tytuł zachęca :)

  • Megi 18845

    Jeśli pełna emocji, czemu nie!

  • stylizacja inspirowana książką – mega! :)

  • Agnieszka Ciemińska

    Kadry zachwycają, książka nie moje klimaty, choć kto wie, kilka rozdziałów i miłość zapłonie.

  • Wow. Intrygująca, bardzo obrazowa recenzja. Z przyjemnością sięgnę po tę pozycję, aby przeczytać coś jakże odmiennego od tego, co obecnie. Zdjęcia cudne. :)

  • Caroline Flower

    Małe Życie, wielka książka. Świetna recenzja. Bardzo osobista :)

  • Z przyjemnością rozejrzę się za tą książką :) Podoba mi się Twoja recenzja, a jeszcze bardziej Twoja jesienna stylizacja 😉

  • Jedna z tych książek, których jeszcze nie doczytałam, coś mi przeszkodziło w przygodzie czytelniczej, a teraz czekam na odpowiedni nastrój do jej wznowienia. :)

  • Żyć nie umierać

    Może kiedyś sięgnę po tę książkę, choć sama nie wiem… Za to podoba mi się bardzo Twoja spódniczka. Jest mega!

  • A stylizacja podoba mi się, widziałabym się w takim wydaniu. :)

  • Joanna Kołpak

    Jednym słowem w tej książce zawarte jest życie. Którz nie nosi na sobie bagażu z dzieciństwa czy też z przeszłości, który w taki czy inny sposób odbija się na naszym obecnym życiu. Co do związków homoseksualnych, to pierwsze co, to przypomniałam sobie recenzję pewnej książki, w której był taki watek i recenzentka pisała, że to teraz modny trend. Ta książka jest kolejnym potwierdzeniem.