Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

Lolita (Fragmenty ubrane, cz. 8)

Czasami zastanawiam się, jaką muzykę tworzyłby Chopin, gdyby przyszło mu żyć w naszych czasach. Może byłby królem muzyki trance, gigantem rocka albo nagrywał chwytliwe kawałki techno na Majorce jak jakiś czas temu Mike Oldfield. Co do jednego wątpliwości nie mam – na pewno odnalazłby się w nowej muzycznej rzeczywistości.

Tej pewności nie mam już, jeśli chodzi o Vladimira Nabokova. Gdyby jego „Lolita” wyszła dziś, zapewne nie wywołałaby obyczajowego skandalu. Nie gorszyłaby tak jak kiedyś. Nie poruszała tematów, o których się głośno nie mówi.

Lolita nie jest dziś zjawiskiem. To raczej norma. Lolity paradują po wybiegach. Wylegają na ulice dużych miast po zmroku. Czytują poradniki, jak dodać sobie jeszcze kilka dodatkowych punktów na skali atrakcyjności. W jednym jednak mają nad Lolitą Nabokova przewagę. Nie mają daty upływu ważności. Podczas gdy współczesny mężczyzna wciąż bywa jak wino, a wiek mu służy, kobieta obrała inną drogę. Z wiekiem młodnieje. Jej skóra jest coraz gładsza, oczy nie tracą blasku, a ona sama zaczyna myśleć i zachowywać się jak nastolatka.

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

Gdzie książkowej Lolicie do współczesnych celebrytek, które brylują na przyjęciach i pozują na ściankach? Jest całe lata świetle za nimi. Chociaż może jednak nie? Bo akurat ją jedną skutecznie przed deszczem zapomnienia chroni parasol literackiej klasyki. Lolita zawsze będzie Lolitą. Już zawsze będą się nad nią pochylać literaturoznawcy, a badacze będą pisać o niej rozprawy doktorskie.

Skłamałabym, jeśli napisałabym, że „Lolitę” świetnie mi się czytało. Ta powieść jest jak literacki jazz. Wyrafinowana, wymagająca, dopieszczona do granic możliwości. Nie da się jej przeczytać szybko. Nie można się w niej zatopić. Nie można dać się jej ponieść. A ja nigdy nie byłam wielką fanką jazzu…
Żeby „Lolitę” docenić, bo polubić to nieodpowiednie słowo, trzeba się nią delektować. I być może właśnie dlatego znacznie bardziej trafił do mnie film niż książka, momentami aż nazbyt powolna, pełna intelektualnych wywodów i ładnie brzmiących, mądrych słów i zgrabnych sformułowań.

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

Filmowa „Lolita” z 1997 roku robi świetne wrażenie. Jest zabawna, momentami tragiczna, namiętna, nasycona emocjami i nakręcona z amerykańskim rozmachem. Ładna jak pocztówka. Piękne są w niej stare samochody, domy sprzed lat i retro-bohaterowie. Filmowa „Lolita” rozwija się niespiesznie, ale wystarczająco szybko, żeby stworzyć niesamowity klimat i nie znużyć widza. A to się chwali. Mało jest adaptacji, które mi się podobają. Z „Lolitą” jest inaczej. Są w niej wszystkie książkowe smaczki, które układają się w spójną i epicką całość.

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

Może jest tak dlatego, że „Lolita” to właściwie prosta historia. O pewnym panu, który ma wyjątkową słabość do dziewczynek-podlotków i niesamowity talent, by z fantazją o tym opowiadać. Nie byłoby jednak arcydzieła, gdyby Nabokov nie pchnął swojego bohatera o krok dalej. Prosto nad emocjonalną przepaść, która raz na zawsze zmieni życie Humberta Humberta i słodkiej, chociaż wcale nie tak znów niewinnej Lolity…

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

W „Lolicie” najbardziej inspirujący jest motyw podróży przez całe Stany. Samochodem z duszą. Jak najdalej od plotek, niewygodnych znajomości i wścibskich sąsiadów. Sielanka, ale w amerykańskim stylu. Efektowna, bez myślenia o konsekwencjach i oczywiście ze smutnym finałem, który dodaje jej jeszcze więcej mocy.

Tych kilka dekad temu Lolita mogła być zjawiskiem. Mogła zawracać w głowach starszych panów. Robić im pełne pasji awantury. Mogła doprowadzać ich do granic możliwości jednym kiwnięciem palca. Dziś już nie tak łatwo jest być Lolitą i tak jak ona działać na męską wyobraźnię. Ale zaskakująco łatwo można się na Lolitę wystylizować.
Topowi projektanci już nie raz pokazali, że od czasu do czasu myślą jak książkowy Humbert Humbert. Projektują kolorowe ubrania jak dla nastolatek, swoje coraz młodsze modelki na pokazach zalotnie czeszą i malują. Są zafascynowani ich młodością i świeżością.

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane
Wciąż też pamiętają o bardzo kobiecej modzie lat 50. ubiegłej dekady i kobiecym ideale lansowanym przez Christiana Diora. Piękność Diora nie była nijaka. Miała mocno zaznaczoną talię, sylwetkę klepsydry, nosiła rozkloszowane sukienki i ubrania, które podkreślały ramiona. Była posągową pięknością, która jednocześnie miała wzbudzać zachwyt i lęk w mężczyźnie.

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

Już dawno nie mam nastu lat i właśnie dlatego, kiedy zaczęłam sobie wyobrażać Lolitę, zastanowiłam się, jak ubrałby ją właśnie Dior. I wymyśliłam. Od jakiegoś czasu wraca moda na szmizjerki – miks sukienki z koszulą. Dla mojej „Lolity” wybrałam sukienkę z rozkloszowanym dołem, podwijanymi rękawami i koszulową górą. Całość w biało-niebieską kratkę vichy, która jak na życzenie w tym sezonie również jest hitem z wybiegów. Lubię ją, chociaż do stylizacji tak samo dobrze nadawałaby się zwiewna, letnia sukienka w kolorowe grochy.
Sukienka to jednak tylko baza. Zadziorności i charakteru zestawowi dodały moje letnie, rude kozaki. Wygodne jak kapcie, nie do zdarcia od kilku sezonów, bardziej uniwersalne, niż na pierwszy rzut oka mogą się wydawać. A ponieważ było chłodno, to narzuciłam na siebie jeszcze ciepły, wielki, beżowy sweter z szalowym kołnierzem i wielkimi kieszeniami, którym można się opatulić i zapomnieć o słabej pogodzie.

Lolita Nabokov Fragmenty ubrane

Lolicia szata nie czyni jednak Lolity. Trochę jak ona poczułam się dopiero wtedy, kiedy lizałam mocno malinowego loda w rożku, chowałam za plecami kolorowego i nieprzyzwoicie słodkiego lizaka, a najbardziej, kiedy bezczelnie wystawiłam język do obiektywu aparatu.
Normalnie pewnie nigdy bym tego nie zrobiła.
Ale Lolicie wolno więcej.

Zobacz również inne wpisy z cyklu “Fragmenty ubrane”:

Fragmenty ubrane, cz. 1
Fragmenty ubrane, cz. 1
hygge
Fragmenty ubrane, cz. 2 – “Hygge”
Mam na imię Lucy fragmenty ubrane
Fragmenty ubrane, cz. 3 – “Mam na imię Lucy”
Dziki Zachód
Fragmenty ubrane, cz. 4 – “Dziki Zachód”
fragmenty ubrane, cz. 5 - "Igły"
fragmenty ubrane, cz. 5 – “Igły”
Euforia, Fragmenty ubrane cz. 6
Euforia, Fragmenty ubrane cz. 6
Pragnienie, Fragmenty ubrane cz. 7
Pragnienie, Fragmenty ubrane cz. 7

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Frederic Honinblost

    Ja bym jednak chciał, żeby Vladimir wrócił jeszcze raz albo by się choć zreinkarnował na jedno pokolenie i wygrzmocił miernotę pisarską po pysku. Bardzo ładna sukienka, chociaż sam bym jej nie ubrał. Nie podchodzi mi niebieski, za bardzo kojarzy mi się z chłopcami.

    Kub.

  • Wielopokoleniowo 3

    Ech. ta Lolita, pamiętam, jak zaczytywałam się w tej powieści 😉

  • Guesswhatpl

    Ciekawa perspektywa, właśnie, żeby twórcy sprzed lat mogli się pojawić w naszych czasach i stworzyć nową wersję swojego dzieła – Bronte, Hemingway, czy Bułhakow – czuję się zaintrygowana, co by z tego wyszło. Lolity przyznam się szczerze nie czytałam i nie widziałam, ale chyba muszę nadrobić zaległości.

    • Zatem miłego czytania/oglądania albo czytania i oglądania :) U mnie film zdecydowanie wiedzie prym :)

  • Ajga Pisze

    Bardzo ciekawy post! Lolity nie czytałam, ale chyba się skuszę 😉