Księga Diny

Księga Diny (Fragmenty ubrane, cz. 9)

„Księga Diny” zaistniała dla mnie po raz pierwszy jako film. Tak mocny, że wcisnął mnie w fotel. Kiedy pierwsze wow opadło, pomyślałam, że chcę przeczytać książkę. Musiałam na to poczekać kilka lat, ale jednak było warto. Nie tylko film wciska w fotel. Książka również. I to na bardzo długo.

Księga Diny to opasłe, liczące przeszło 600 stron tomisko. Świetna powieść, ale jakże różna od tych rosyjskich, francuskich czy niemieckich. Wszystko co skandynawskie od zawsze ma dla mnie szczególny koloryt, wyjątkową surowość, coś mitycznego i jednocześnie pierwotnego. Nie inaczej jest w przypadku „Księgi Diny”.
Akcja rozpisana jest na pierwszą połowę XIX stulecia. Nie ma jeszcze samochodów. Jedynymi środkami lokomocji są sanie, konie albo statki, a każda podróż to niebezpieczna wyprawa rozciągnięta na wiele dni. Bohaterowie żyją spokojnie wśród fiordów, blisko przyrody, zgodnie z porami roku. Jednak ten spokój i cykliczność zakłócają tragiczne wydarzenia.

Księga Diny

Fabuła

Tytułowa Dina w nieszczęśliwym wypadku traci matkę. Wypadek, do którego sama się przyczyniła, kładzie się cieniem na całe jej życie. Dina żyje odtąd na granicy życia i śmierci, zamyka się we własnym świecie, rozmawia z duchami, odczuwa bardzo silną więź z przyrodą. Jako dziecko jest odtrącona przez ojca, następnie staje się żoną znacznie starszego od siebie mężczyzny, ale im dalej w dorosłość, tym staje się silniejsza, pewniejsza siebie, bardziej kobieca i nieodgadniona. Z czasem zaczyna przypominać jeden wielki i potężny żywioł, któremu przychodzi się zmierzyć z innymi siłami – przyrodą, macierzyństwem, wojną i miłością.
To nie są ożywcze spotkania. Każde z nich na swój sposób ją kaleczy i rani. Ma swoje cienie i blaski. Każe czekać. Liczyć się z innymi. Skazuje na samotność.

Księga Diny

Opowieść o Norwegach i Norwegii

„Księga Diny” to powieść kopalnia. O Norwegach. Ludziach Skandynawii. Twardych, zamkniętych w sobie i nieodgadnionych. Wystarczy zanurzyć się w książce, żeby w wyobraźni zobaczyć kolorowe domki, strzeliste góry, malownicze fiordy, niebo, na którym zbierają się sztormowe chmury. Można odwrócić kartkę, żeby wejść do norweskich domów i poznać ludzi praktycznie z każdej klasy społecznej. Bogatych i biednych. Tych, którzy wydają polecenia i tych, którzy je wykonują. Tych, którzy decydują, tych którym wydaje się, że decydują i tych, którzy jedynie słuchają. Chociaż zdarzają się w tej powieści też wyjątki, a bycie na szczycie tej drabiny wcale nie bywa gwarantem szczęścia.

Dina

Dina to szczególna postać. Dzika i silna, a jednocześnie przesiąknięta bardzo gwałtownymi emocjami. Wyjątkowo wrażliwa i niezwykle utalentowana. Dziecko, wilczyca i nordycka bogini w jednym. Nie sposób się nie zafascynować tą postacią. Nie sposób nie szukać w sobie podobnych, silnych emocji.
Dina robi wrażenie. Bywa okrutna, ale ma też zaskakująco prosty kręgosłup moralny. Momentami jest niczym wycięta ze Starego Testamentu postać, która hołduje zasadzie „oko za oko, ząb za ząb”. Dina okazuje dobroć słabszym, ale i jest bezwzględna dla tych, którzy nie potrafią okazać ludzkich uczuć. Nie na darmo zresztą powołuje się na księgę swojej matki, czyli Biblię. Sama jednak pisze jej własną wersję. Okrutną, surową, wyrazistą, w której nie ma miejsca na kompromisy ani wyjątki. Nawet dla siebie.

Księga Diny

Kobieta

Za każdym razem, kiedy trafiam na takie powieści, zaczynam myśleć o ich autorach. Herbjorg Wassmo niewątpliwie ma wyjątkową wyobraźnię. Wyjątkowy zmysł obserwacji. Potrafi rozłożyć każdą emocję na czynniki pierwsze. Precyzyjnie pokazać te punkty duszy, które sprawiają ból.
Ma przerażający talent. I jak prawdziwa kobieta, potrafi doskonale zrozumieć kobietę. Z całą jej złożonością, głębią i tajemnicą.

Księga Diny

W czytanej jakiś czas temu „Muzie” pojawił się motyw kobiety-artystki, która rzekomo nie dorasta talentem do pięt mężczyznom. Przeszłość rzeczywiście zdominowana jest przez mężczyzn. Ale głęboko wierzę, że stało się tak tylko dlatego, że kobietom nie pozwolono dojść do głosu.
Uwielbiam wielu pisarzy. Mam swoich idoli. Ale taką historię jak w „Księdze Diny” mogła napisać jedynie kobieta. I oby właśnie takich pozycji było jak najwięcej.

Dina dziś

„Księga Diny” opowiada historię sprzed lat, ale tak jak w każdej historii, w której pojawiają się wyraziste bohaterki, tak też i w „Księdze Diny” jest miejsce na modę. W powieści Dina wiele razy jeździła do Bergen, wielokrotnie składała zamówienie u najlepszych krawców, wielokrotnie pokazywała się w olśniewających kreacjach, które dodawały jej jeszcze więcej blasku. A chociaż Dina to postać z przeszłości, to z pewnością znacznie lepiej odnalazłaby się w naszym nowym, wspaniałym świecie, bo nie do końca pasowały do niej wielkie suknie i krępujący gorset.

Księga Diny

Śladami Diny pojechałam aż do Bergen. Spacerowałam słynną ulicą z kolorowymi domkami z drewna, oglądałam wystawy i zastanawiałam się, jak Dina wyglądałaby dziś. Nie wyobrażam jej sobie w spódnicy. Na co dzień na pewno chodziłaby w spodniach, a czarnego konia najpewniej zamieniłaby na duży terenowy samochód, którym codziennie jeździłaby z oszałamiającą prędkością po krętych norweskich drogach.

Księga Diny

W mojej wyobraźni Dina nie jest typową chłopczycą. Właśnie dlatego wymyśliłam stylizację, która łączy w sobie różne style, a wygodę z kobiecością. Zielone spodnie z kieszeniami cargo idealnie pasują do letnich kozaków. Ale w moim zestawie są też bardziej kobiece akcenty. Do zielonych spodni dodałam czerwoną bluzkę bez rękawów, ze zwiewnego materiału, ładnie eksponującą szyję. Do tego dorzuciłam szal w odcieniach brązu i różu z romantycznym nadrukiem z gondolami i weneckimi kanałami. Zestaw dopełniły wielka skórzana torba bez dna z frędzlami przy pasku i oczywiście nieodzowny dziergany sweter, który sprawdza się właściwie w każdej sytuacji.

Kiedy już zwiedziłam Bergen, pojechałam dalej, prosto przed siebie. Na północ. Tam, gdzie dzień nie ma końca, a każdy widok za kolejnym zakrętem może okazać się niezłym zaczątkiem do kolejnej magicznej opowieści.

Zobacz również inne wpisy z cyklu “Fragmenty ubrane”:

Fragmenty ubrane, cz. 1
Fragmenty ubrane, cz. 1
hygge
Fragmenty ubrane, cz. 2 – “Hygge”
Mam na imię Lucy fragmenty ubrane
Fragmenty ubrane, cz. 3 – “Mam na imię Lucy”
Dziki Zachód
Fragmenty ubrane, cz. 4 – “Dziki Zachód”
fragmenty ubrane, cz. 5 - "Igły"
fragmenty ubrane, cz. 5 – “Igły”
Euforia, Fragmenty ubrane cz. 6
Euforia, Fragmenty ubrane cz. 6
Pragnienie, Fragmenty ubrane cz. 7
Pragnienie, Fragmenty ubrane cz. 7
Lolita, Fragmenty ubrane cz. 8
Lolita, Fragmenty ubrane cz. 8

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Tak dobrze napisałaś tę recenzję, że mam ochotę sięgnąć po książkę mimo tego, że jestem w tracie jednego kryminału :)

    • Dziękuję :) Jak odrywam od kryminału to już naprawdę coś 😉 Chociaż z drugiej strony dla “Księgi Diny” wiele książek może poczekać.

  • Książki nie czytałam, ale tak pięknie o niej piszesz, że chyba będę musiała się za nią rozejrzeć. Tworzysz ciekawy cykl, podoba mi się urozmaicenie recenzji stylizacjami.

    • Warto przeczytać, ma świetny klimat, jest pięknie wydana i w dodatku ma już kontynuację. A z cyklem to eksperyment, spontaniczny pomysł na połączenie zainteresowań. Bardzo mnie cieszy, że zbiera pozytywne opinie :)

  • Globfoterka

    Gdzie na Północ pojechałaś?:) Skandynawia to moje klimaty. Mieszkałam prawie rok w szwedzkiej Laponii.

    • Sandefjord-Stavanger-Bergen-Flam-Droga Trolli-Lillehammer-Oslo-Kopenhaga