Kolor milczenia ellia barcelo fragmenty ubrane cykl modowo-książkowy

Kolor milczenia (Fragmenty Ubrane, cz. 39)

Czasami wystarczy, że spojrzę na okładkę książki i już wiem, że ją przeczytam. Potem tylko zauważam, że ma jeszcze kilka innych cech, które w książkach lubię najbardziej. Ciekawą historię. Dużą objętość. Fajny styl pisania. „Kolor milczenia” Elii Barcelo to w dodatku książka hiszpańska i aż się prosi, żeby chociaż spróbować ją porównać z prozą Zafona albo Cabre.

Recenzję wypada jednak zacząć od początku. Czyli w tym wypadku od okładki. Dawno nie widziałam równie ładnej, kobiecej i efektownej. Robi fantastyczne pierwsze wrażenie i trudno oderwać od niej wzrok. Przynajmniej mnie przyciągnęła do siebie na tyle mocno, że rzuciłam w kąt wszystkie inne książki i zaczęłam czytać. A potem sama historia zrobiła już resztę.

Kolor milczenia ellia barcelo fragmenty ubrane cykl modowo-książkowy recenzja

Historia z „Koloru milczenia” rozpisana jest na kilka dekad, a jej akcja przenosi się z Madrytu, do Australii, a potem jeszcze do słonecznego Maroka. Są oczywiście tajemnice, morderstwo, trauma z przeszłości i ciekawe postaci. Elia Barcelo wybrała nie tylko typowo wakacyjne miejsca akcji, ale i pokazała ten bardziej błyszczący świat, w którym pieniądze nie są nigdy przeszkodą. Jej bohaterowie robią imponujące kariery, odnoszą sukcesy, korzystają z życia, a ich lata młodości przypadają na bardzo barwne lata 60. Wydawało by się, że to scenariusz na bajkowe życie, ale oczywiście nie tym razem.

Kolor milczenia elia barcelo fragmenty ubrane cykl modowo-książkowy recenzja

Helenę, główną bohaterkę powieści poznajemy, kiedy młodość ma już dawno za sobą. Jest światowej sławy malarką, ma fajnego partnera i opinię osoby dość ekscentrycznej. Chociaż ma syna i wnuki, to wybitnie nie pasuje do niej określenie babcia. Całą swoją rodzinę zresztą trzyma na dystans. Szybko okazuje się, że ma swoje powody. To przeszłość, która nie daje jej spokoju i dosłownie rzuca się cieniem na wszystko, co robi. Cienie, pojawiają się też jako stały motyw jej obrazów, które przyniosły jej wielką sławę. Helena nie lubi wracać do swojej przeszłości, ale kilka zbiegających się ze sobą zdarzeń sprawia, że decyduje się rozwikłać rodzinne zagadki.

Szybko się okazuje, że każdy miał swoje tajemnice – ojciec szpieg, elegancka matka, tylko z pozoru idealna siostra i jej zabójczo przystojny mąż, a także i sama Helena. W jednej z recenzji spotkałam się z opinią, że Elia Barcelo w tej powieści po mistrzowsku połączyła kilka gatunków, a pojawiające się w niej rodzinne dramaty w wielu miejscach mają urok świetnej opery mydlanej.

Kolor milczenia elia barcelo fragmenty ubrane cykl modowo-książkowy recenzja

Sama historia już fajnie się czyta. Barcelo zgrabnie przeskakuje od wydarzenia do wydarzenia, swoim czytelnikom serwuje niejedną podróż w czasie i stopniowo odkrywa kolejne fakty, które rzucają zupełnie nowe światło na przeszłość i wspomnienia bohaterów. Z czasem okazuje się, że ta przeszłość nie jest dla wszystkich taka sama, każdy widzi ją inaczej, a prawda wcale nie musi być wyzwalająca.

Nie byłabym sobą, gdybym nie pochwaliła „Koloru milczenia” za wakacyjny klimat. Nawet Australia, która pojawia się tylko na początku, ma w sobie coś urokliwego. Barcelo fajnie pisze o Hiszpanii i Madrycie, ale przechodzi już samą siebie, w rozdziałach, kiedy bohaterowie przenoszą się do Maroka. Między wierszami dosłownie można wywąchać zapach wody w basenie i egzotycznych roślin w ogrodzie. Barcelo z malarską precyzją opisuje domy, poszczególne pokoje, marokańskie miasta i miejsca. Od dawna ciekawiło mnie Maroko, ale po „Kolorze milczenia” mam jeszcze większą ochotę, żeby kiedyś tam trafić i urządzić sobie wycieczkę śladami bohaterów, żeby przekonać się, ile w tej opowieści prawdziwego Maroka, a ile fantazji Elii Barcelo.

Kolor milczenia elia barcelo fragmenty ubrane cykl modowo-książkowy recenzja

„Kolor milczenia” to duża książka, ale czyta się wyjątkowo szybko i przyjemnie. Intuicja mnie nie zawiodła. Od początku czułam, że ta powieść mi się spodoba, a po przeczytaniu bez wahania mogę dodać ją do grupy moich ulubionych książek – takich, które na pierwszym planie mają zgrabnie opowiedzianą ciekawą historię, ale prowokują też do zadawania pytań i skłaniają do refleksji i długo siedzą w głowie. Jednocześnie świetnie odprężają, ale nie pozostawiają uczucia, że zmarnowało się na nich czas. „Kolor milczenia” trochę przypomina mi „Muzę” Jessie Burton (to pewnie przez temat malarstwa i obrazów), dopatrzyłam się w tej powieści również elementów wspólnych z ostatnią częścią serii o Cmentarzu Zapomnianych Książek Zafona. Tak sobie teraz myślę, że to bardzo przyjemne towarzystwo, dla równie fajnej książki, którą jak nie spojrzeć jest „Kolor milczenia”.

Kolor milczenia elia barcelo fragmenty ubrane cykl modowo-książkowy

Maroko, Hiszpania, wakacje, a wśród bohaterów artyści, malarze, projektanci mody. W „Kolorze milczenia” moda zajmuje ważne miejsce. Barcelo świetnie opisuje całe inspirowane Marokiem kolekcje, wprowadza czytelników w świat haute couture, na ich oczach tworzy nowe kreacje. Świetnie się o tym czyta, a jeszcze fajniej tworzy się stylizacje nawiązujące do tej powieści. Miałam kilka typów, ale ostatecznie wygrał zestaw ze zdjęć. Długa tunika jest asymetryczna, ma ciekawie zdobienie z boku, a nietypowy nadruk z przodu jest jak abstrakcyjny obraz w żywych kolorach. W tunice złamana biel miesza się z różnymi odcieniami zieleni. Sama w sobie jest wyrazista, ale wciąż można dodać jej jeszcze więcej energii. I tak też zrobiłam, bo ubrałam do niej czerwone cygaretki, które świetnie sprawdziły się już w co najmniej kilku innych zestawach. Buty? Tradycyjnie wybrałam klasyczne szpilki, ale równie dobrze pasowałby tu lżejszy, letni model doskonały na spacer po piaszczystej drodze w marokańskim słońcu.