samotność

Każdy umiera w samotności

Pozornie łatwo jest znaleźć lekarstwo na samotność. Miłość, pasje, szukanie aktywności na każdym kroku mogą ją odepchnąć na dalszy plan. Samotność jednak bywa przebiegła. Można stłumić ją na jakiś czas. Odwrócić od niej uwagę. Ale ona wraca. Regularnie. I w dodatku w najmniej odpowiednim momencie. Z coraz większą siłą.

Ścieżki samotności

Samotnym można się poczuć w tłumie, z kimś, kogo się kocha, w zupełnie nowym miejscu, podczas podejmowania ważnych decyzji, w dzień powszedni i od święta. Trudno powiedzieć, gdzie się samotność zaczyna, a gdzie kończy. Chociaż kojarzy się ze starością, to można czuć się samotnym w dzieciństwie. Wystarczy chociaż trochę zwolnić tempo życia lub za bardzo zwiększyć jego prędkość, żeby nagle stać się samotną wyspą.

Samotność jak nieproszony gość

Samotność nie kojarzy się dobrze. Nie jest postrzegana jako pozytywna. Raczej uwiera, skłania do ucieczki, wzbudza niechęć i strach. Samotność to ciężar, który ciężko jest dźwigać w pojedynkę. Wbrew pozorom wcale nie jest dobrze go rozkładać. Jeśli znajdzie się powiernika w samotności, to zazwyczaj jest to też osoba samotna. Można się więc wymienić swoimi samotnościami albo dźwiga się podwójny balast. Nie jest się samotnym w pojedynkę, ale podwójnie samotnym we dwoje.

Niebezpieczne lekarstwo na samotność

Łatwo jest też wpaść w sidła oczekiwań i współuzależnień. Bo ten kontakt z kimś innym to bardzo często ucieczka od samego siebie. To również złudzenie. Miło jest być czyimś lekarstwem na samotność. To dodaje energii, sił, pozwala poczuć się ważnym i potrzebnym, jednak zawsze musi też zacząć ciążyć. Cierpliwie za rączkę zwykle prowadzą nas tylko manipulanci, a bycie sterowanym czyni jeszcze bardziej samotnym…

Samotność to fikcja

Gdzie zatem czai się podstępna bakteria samotności, która z czasem może zająć cały umysł?

Właściwie nigdzie. Bo samotność to fikcja. Wymyślony problem, który jest pochodną namiętności, emocji, nieoczekiwanych splotów zdarzeń. Samotność to kłoda, którą sami rzucamy sobie pod nogi. Samotności nie chcemy, ale jednocześnie jej potrzebujemy, bo to przecież w chwili słabości, z nieukojonego żalu rodzą się nowe cele, nowe marzenia, nowe uśmiechy. Można na nowo dzięki nim stać się trybikiem w maszynie życia i dać się ponieść jego energii, sile, radości.

Moja przyjaciółka Samotność

W samotności się umiera. Z samotnością się również żyje każdego dnia. Ale tylko dlatego, że nikt nie zrobi tego za nas. Samotność to nic innego jak wolność, prawo wyboru, niezależność, których właściwie każdy się domaga. Trzeba do nich dojrzeć, ale też nie warto do nich nigdy za bardzo dorosnąć. Najlepiej jest znaleźć odpowiednie proporcje między jednym i drugim, a wtedy doceni się nie tylko zwykłe chwile, ale dostrzeże się siebie jako ich stały element.

Samotność to próżnia. A ta na szczęście występuje tylko w warunkach laboratoryjnych.

opublikowano: 2.11.2013 r.

photo credit: takasuii a wooden bench in the park via photopin (license)