nauka języków

Jak sobie poradzić z barierą językową?

Dziś nie wypada nie uczyć się języków. Dzieciom wbija się do głów, że znajomość języków to inwestycja w przyszłość. Owszem, pod warunkiem jednak, że zdobytą wiedzę potrafi wykorzystać się w praktyce. I właśnie tu zaczynają się schody.

Wbrew pozorom to jednak nie tylko zdolność do przyswajania słówek i zasad gramatycznych decyduje o tym, jak dogadamy się w języku obcym. Najczęściej my sami utrudniamy sobie robienie postępów. Bo żeby mówić, trzeba:

  • nie bać się odpowiadać i zadawać pytań,
  • szybko myśleć i reagować,
  • nie dać się perfekcjonizmowi, który każe zastanowić się nad każdym zastosowanym słówkiem i dodaną końcówką gramatyczną,
  • mierzyć siły na zamiary,
  • być systematycznym i zdyscyplinowanym.

Kaizen i wyrozumiałość

Popularna ostatnio metoda małych kroków czyli japońskie kaizen można by uznać za idealny sposób skutecznej nauki języków obcych. Bo jakby nie spojrzeć, języka nie da się perfekcyjnie nauczyć. Nie wystarczy odfajkować wszystkich zagadnień leksykalnych i gramatycznych, żeby nagle doznać olśnienia i zacząć płynnie, błyskotliwie i dowcipnie rozmawiać z obcokrajowcami. Niestety nie da się ominąć nauki w praktyce, przy której błędy są właściwie nieuniknione. Na szczęście jednak dla nas nikt nie oczekuje od nas na dzień dobry doskonałej znajomości języka. Co więcej, tak samo rodzimi użytkownicy języka, jak i osoby uczące się lub znające już w dobrym stopniu języki obce oceniają nas i nasze postępy w nauce o wiele łagodniej niż my sami.
Co więcej, jeśli choć trochę zmieni się perspektywę, to znajomość języka nawet w stopniu komunikatywnym może stać się źródłem satysfakcji, a samo mówienie może okazać się nie tylko przyjemne, ale i faktycznie otworzyć przed nami magiczne drzwi do szerokiego świata, w którym praktycznie bariery językowe już nie istnieją.

Komunikacja przede wszystkim

Zamiast więc zamykać się w sobie, milczeć jak grób i czekać na nie wiadomo co, dobrze jest nabrać trochę pokory, spojrzeć na siebie wyrozumiale i zacząć się uczyć języka na poważnie. Nie dla oceny i nie dla samej tylko poprawności. Bo w rozmowie w języku obcym zawsze najważniejsze jest jedno – komunikacja. Podczas długiej lub krótkiej wymiany zdań trzeba się przede wszystkim dogadać i uzyskać wszystkie potrzebne informacje. Komfort podczas mówienia, swoboda przy poruszaniu różnych tematów i spontaniczne sięganie po mniej bardziej skomplikowane konstrukcje gramatyczne przychodzą z czasem i w dodatku mimochodem i naturalnie. Wystarczy tylko wyznaczać sobie małe cele i krok po kroku dążyć do ich realizacji.

Skuteczne metody nauki języków obcych

Nie mam pojęcia ile czasu w swoim życiu poświęciłam na naukę języków obcych. Na pewno dużo, bo uczyłam się ich nie tylko w szkole, ale i na studiach filologicznych. Cały czas mam jednak nieodparte wrażenie, że moja przygoda z językami zaczęła się niedawno i jeszcze mam sporo do zrobienia, chociaż sporo mam też za sobą. Przez te wszystkie lata wypróbowałam też mnóstwo sprawdzonych sposobów na naukę języków. Poniżej, te, które lubię najbardziej.

Słuchanie – bierne i czynne

W dobie internetu nie jesteśmy już na szczęście skazani tylko na sztuczne i mało ciekawe dialogi z płyty do podręcznika. Mamy znacznie więcej możliwości. D moich ulubionych należy słuchanie radia. Mnóstwo jest stacji, w których znaleźć można ciekawe audycje i dopasować je do naszego poziomu znajomości języka. Audycje typowo publicystyczne z ekspertami można odłożyć sobie na później, ale śmiało można już szukać np. filmików na youtube. Swego czasu uwielbiałam oglądać Kubusia Puchatka po fińsku. Do dziś nadziwić się mogę, że miś o małym rozumku jest tak elokwentny. I podwójnie mnie to mobilizuje do nauki. Skoro Kubuś może się dogadać, to dlaczego nie ja?
Wszelkie filmy, seriale i audycje można jednak wykorzystywać nie tylko do ćwiczenia rozumienia ze słuchu. To z nich podchwytujemy również naturalną intonację, sposób wymowy poszczególnych głosek, oswajamy się z nowymi dźwiękami. Okazuje się, że nawet słuchanie bierne sprzyja zdobywaniu cennych umiejętności.

Pamięciówka

Do wkuwania słówek zawsze pochodziłam sceptycznie. Wydawało mi się to zawsze nudne i męczące. W dodatku słówka łatwo się zapominało. Pamiętam, że w liceum na pamięć uczyłam się słynnego monologu z „Hamleta”. Dziś zostało mi z tego może kilka pierwszych wersów.
Nawet pamięciówkę można jednak tak urozmaicić, że nauka stanie się przyjemna.
Ucząc się dziwnych, żeby nie napisać kosmicznych, słówek z fińskiego polubiłam robienie fiszek. Przygotowanie małych karteczek ze słówkami zajmuje sporo czasu, ale nauka z nimi jest zadziwiająco skuteczna. Z fiszek łatwo się powtarza, łatwo się zapamiętuje, bardzo łatwo grupuje się słówka w różne kategorie tematyczne.
Jeśli zaś mowa już o fiszkach, to warto docenić też tzw. mapy myśli i stopniowo rozbudowywać swój zasób słów, przechodzić od ogółu do szczegółu.
Dobrze jest też wybrać sobie odpowiedni temat na początek. O wiele łatwiej do głowy wchodzą słówka, które wiążą się z naszymi zainteresowaniami. Nie musimy uczyć się sztampowych dialogów z rozmówek, ale już mimochodem przyswajamy teksty ulubionych piosenek. A kiedy już się zacznie tak uczyć, to reszta sama pójdzie.

Prostota przede wszystkim

W pamięci utkwiło mi zdanie pewnej osoby, która powiedziała, że obcokrajowcy nie mówią tak ładnie w swoim języku jak absolwenci kierunków filologicznych. Coś w tym jest, ale wcale nie dlatego, że obcokrajowcom wszystko przychodzi naturalnie. To też, ale oni mają inny cel przy komunikacji. Zamiast skupiać się na tym, czy mówią poprawnie czy nie, po prostu rozmawiają i zdobywają cenne dla siebie informacje.
I chociaż w szkole katuje się nas regułami gramatycznymi, to dobrze jest je docenić dopiero z czasem. Podczas rozmowy w języku obcym zaś przede wszystkim upraszczać – skracać zdania, używać prostszych konstrukcji, niczego nie udziwniać na siłę.
Jak nie spojrzeć, rozmawiając po polsku, lubimy konkrety i unikamy owijania w bawełnę. Dlaczego porozumiewając się w języku obcym miało by się to zmienić?
Na więcej fantazji podczas konwersacji możemy sobie pozwolić później, kiedy zyskamy już pożądane w rozmowie luz i naturalność. Ale i tak nie warto z kwiecistością przesadzać. Ostatecznie lepiej jest być postrzeganym jako osoba kontaktowa niż nadęta, zarozumiała i niedostępna.

Mistrz konwersacji

Ostatnio zaczęłam się łapać na tym, że nawet po polsku co jakiś czas trafiam na słowa, których znaczenia nie rozumiem. Z pomocą w takich sytuacjach przychodzi jednak kontekst. Wystarczy zwrócić uwagę na otoczenie nieznanego wyrazu, by domyślić się, co mniej więcej może on oznaczać. Nawet jeśli nie rozumiemy czegoś, wcale nie musi to równać się z końcem rozmowy. Zamiast się poddawać czy uczyć się słówek, które przydają się nam od wielkiego dzwonu, lepiej jest się skupić na szlifowaniu prostej i jakże przydatnej umiejętności zadawania pytań. W końcu kto pyta nie błądzi. A kto potrafi pytać, osiąga też swój cel w komunikacji z drugą osobą.
Warto jednak nie tylko nauczyć się pytać. Dobrze jest też nauczyć się sterować rozmową, kierować ją na znajome sobie tory, unikać niepożądanych dygresji, prosić o powtórzenie czy wyjaśnienie.

Myśleć w języku obcym zamiast tłumaczyć

I tak jednak zawsze najbardziej problematyczne jest nauczenie się wyrażania swoich myśli w sposób płynny. Niezależnie czy ze sprawdzianów miało się piątki czy trójki, zgrabnie przekształcało się zdania i recytowało reguły gramatyczne czy nie, każdy prędzej czy późnej w mówieniu dochodzi do przysłowiowej ściany.

Bo brakuje słowa.
Bo zastanawiamy się nad regułą gramatyczną.
Bo panikujemy i padamy przy najprostszych pytaniach.

Przeklęte zacięcia bolą perfekcjonistów i są powodem frustracji wszystkich tych, którzy uczą się języków. Ale spokojnie. Nawet z tym brakiem płynności można sobie poradzić.

Przede wszystkim należy unikać tłumaczenia. Andrzej Wajda jak odbierał Oscara za całokształt twórczości mógł powiedzieć, że mówi po polsku, bo myśli po polsku.
Na szczęście jednak Andrzej Wajda jest tylko jeden. Dobrze jest myśleć po polsku, ale nie wtedy, kiedy uczy się języka obcego. To nie tylko nas blokuje i spowalnia, ale i jest źródłem potworków językowych. Zawczasu więc dobrze jest uczyć się myśleć w języku obcym. Opisywać swój dzień. Streszczać czytane książki, słuchane audycje, oglądane filmy. Na początku to prawdziwa zmora, ale wcale nie musimy nikogo informować o naszych problemach. Te pierwsze streszczenia, próby myślenia w języku obcym możemy zachować dla siebie – wszystko układać jedynie w głowie albo skrzętnie zapisywać w notatniku. By zyskać, dobrze jest jednak zadbać, by te wypowiedzi były coraz dłuższe i bardziej rozbudowane. A to już tylko krok od płynnej komunikacji w języku obcym.

Gdzie ćwiczyć język w praktyce?

Kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, kursy językowe nie były tak popularne. Szkoły językowe w dodatku działały tylko w dużych miastach. Języków mogłam więc uczyć się przede wszystkim samodzielnie. Ale nie uważam, żebym na tym wiele straciła. Bo nawet jeśli raz w tygodniu chodzimy na zajęcia, to i tak o postępach decyduje to, ile jesteśmy gotowi włożyć w naukę dodatkowego czasu.
Na pewno jednak zawsze warto poszukać możliwości wykorzystania języków w praktyce. By zapamiętywać lepiej, uczyć się i coraz swobodniej porozumiewać się w języku obcym. Wcale nie potrzebujemy przy tym do tego korepetytora czy znajomych z dużych miast. Wystarczy włączyć komputer i zalogować się na jedną z platform dla osób uczących się języków. Mi osobiście do gustu przypadła strona gospeaky.com. Ale wiele dobrego słyszałam też o interpals.net.
To zdecydowanie więcej niż Facebook.
Tylko siadać, rozmawiać i poznawać interesujących ludzi z całego świata. Którzy tak jak my uczą się, starają się pokonać barierę językową, rozumieją nasze problemy z komunikacją, ale zamiast je nam wytykać, skupiają się na poprawianiu swoich umiejętności. I to zupełnie za darmo.

***

Zapraszam do dyskusji i dzielenia się własnymi metodami nauki języków.

photo credit: MOOC Word Cloud via photopin (license)