książki o stylu, Nina Garcia

Jak się ubrać i nie zwariować

Że wizerunek się liczy – wiadomo. Że pierwsze wrażenie jest ważne – również. Ale że o stylu trzeba pisać aż tak wiele książek – już niekoniecznie. Kilka lat temu Nina Garcia zrobiła prawdziwą rewolucję (oczywiście w szafach), wydając swoje książki, a zaraz po ich wielkim sukcesie, pojawiać zaczęło się coraz więcej poradników samozwańczych i prawdziwych stylistek.

Uniwersalne zasady i nowe tytuły

Złotych zasad, które pomogą znaleźć swój niepowtarzalny styl, jest jednak w rzeczywistości niewiele. Bo nieważne, kto pisze poradnik, zawsze można znaleźć stare jak świat rady – że trzeba mieszać style, bawić się modą, inwestować w klasykę, zwracać uwagę na materiał, krój itd. Czyli w zasadzie wystarczy dobrze pomyśleć, zanim zrobi się zakupy.

Kobiecy poradnik – od lat ten sam

Nina Garcia wydała w sumie już 3 pozycje, a „Klasyczna setka”, „Mała czarna księga stylu” i „Strategia stylu” wpadły w ręce nie tylko zapalonym miłośniczkom mody. Trzeba przyznać tym książkom, że wyjątkowo dobrze i szybko się je czyta. Są napisane miło, lekko, przyjemnie, z gawędziarsko-plotkarskim zabarwieniem, a rozmowy z wielkimi świata mody, filmu i muzyki tylko dodają im uroku. I te kolorowe ilustracje… Z drugiej strony jednak wcale nie ma konieczności sięgania po wszystkie pozycje, bo to co najważniejsze jest w każdej z tych książek z osobna. Można się trochę zainspirować, zachęcić do zabawy modą, ale gotowych rad na ubieranie się raczej się tam nie znajdzie – i słusznie, bo w końcu książki te mają zachęcić do szukania własnego stylu i pokazać możliwości, jakie ma praktycznie każdy, trzeba tylko zacząć eksperymentować z tym, co ma się w szafie.

Czytać o stylu czy być stylowym?

O ile jednak po książkę Niny Garcii warto sięgnąć (jeśli nie znało się złotych wskazówek co do ubierania się, wiele można skorzystać), to wszystkie kolejne książki o stylu, modzie na co dzień, ubieraniu się itd. można sobie już śmiało darować. Bo po co po nie sięgać? Żeby przeczytać po raz enty te same rady, że trencz i mała czarna są ponadczasowe? Przecież wszyscy to wiedzą. Już lepiej jest tych ewentualnych rad poszukać w sieci, a zamiast kolejnych książek tego typu kupić sobie właśnie ponadczasowy trencz, nową parę butów albo szałowy dodatek. Szkoda, że jakoś o tym się w tych celebryckich książkach nie wspomina.