Alice Munro

Jak czytać noblistów?

Lubić? Nie lubić? Chwalić i komplementować? A może krytykować? Bo znać na pewno wypada. Literacki Nobel to przysłowiowa wisienka na torcie nagród w dziedzinie literatury, jakie może zebrać pisarz. Przy okazji to doskonała promocja. W końcu nie raz zdarzały się przypadki, że Nobla otrzymywał autor nieznany szerokiej publiczności, a wydawnictwa na łeb na szyję przygotowywały tłumaczenia i wydania jego książek z wiele mówiącą zakładką tegoroczny noblista.

Odcienie miłości według Alice Munro

W zeszłym roku obyło się bez tej gorączki, bo Alice Munro jest już znana na świecie, a jej opowiadania tłumaczone są też od wielu lat na język polski. Miłą niespodziankę natomiast zrobił miesięcznik „Twój styl”, dołączając do lutowego numeru zbiór siedmiu opowiadań (w tym dwóch niepublikowanych w Polsce) noblistki o wdzięcznym tytule „Odcienie miłości”.

Subtelne opowieści o kobietach i życiu

Od wielu lat doceniana Kanadyjka w rzeczywistości również znana jest głównie miłośnikom literatury, bo gdzie jej krótkim i życiowym opowiadaniom równać się do sprzedających się na pniu i trzymających w napięciu kryminałów, romansów czy lekkich powieści obyczajowych. Jej oszczędna proza, w której właściwie niewiele się dzieje, prędzej znudzi i uśpi tych, którzy przyzwyczaili się do pełnych intryg i nieprawdopodobnych zwrotów akcji historii. Wcale to jednak nie znaczy, że opowiadania Munro pozbawione są uczuć. Są raczej życiowe, bliskie, realistycznie nakreślone, a nawet w niewielkim zbiorze z „Twojego stylu” liczącym niespełna 70 stron poznać można życiorysy kilkunastu, zupełnie różnych od siebie kobiet, które żyją codziennym życiem, wspominają, żywią różne nadzieje i najczęściej przeżywają też rozczarowanie, bo wydarzenia, na które nie mają wpływu lub zwykłe przeoczenie rujnują ich cały dotychczasowy świat, a życie obracają o 180 stopni. Najczęściej to życie pisze dla nich scenariusz, a one nie mają większego wpływu na jego bieg. Wszystkie uczucia i emocje bohaterek można odczytać gdzieś między wierszami, nigdy nie są przedstawione wprost.
Pomijając już jednak rozterki bohaterów, w opowiadaniach Munro spodobały mi się opisy, które często gęsto pomija się przy czytaniu. O ile tak mało mówi się emocjach, to Munro świetnie kreśli kanadyjską scenerię. Są małe miasta, domki pod lasem, wspaniałe krajobrazy, zima, niedźwiedzie i wilki, a niektóre bohaterki przesiąknięte są wręcz zapachem drzewa cedrowego. Żadnych neonów, zgiełku typowego dla wielkich miast, tylko opisy spokojnej i cichej prowincji, na której żyje się w znacznie wolniejszym tempie niż w metropolii. Opowiadania Munro również powinno się czytać wolniej, inaczej przeoczy się w nich to, co najważniejsze.

***

Nobliści nie muszą się podobać

„Noblista” to właściwie taka szufladka, łatka, którą przypina się autorom wyróżnionym tą prestiżową nagrodą. Automatycznie uznaje się ich za ważnych, a ich utwory za wartościowe. W wielu wypadkach ta szybka popularność nie trwa za długo, a nagrodzone powieści rozczarowują. Dlaczego? I czy warto zachowywać pozory i twierdzić, że podoba nam się coś, co w rzeczywistości wcale do nas nie trafia?Nie warto, nawet dla tego Nobla. Noblistę dobrze znać, coś tam przeczytać, wyrobić sobie własne zdanie, niekoniecznie tendencyjne, a przed nim mieć na swojej liście ulubionych twórców nawet kilkadziesiąt innych nazwisk, których członkowie Szwedzkiej Akademii być może nigdy nie poznają. A może zrobią nam kiedyś miłą niespodziankę, bo jednak nic chyba tak nie cieszy książkowego mola jak fakt, że Nobla dostał jego ulubiony pisarz.

Moja literacka czołówka

Literackimi Nagrodami Nobla interesuję się od co najmniej kilku lat i staram się czytać książki ostatnio nagrodzonych pisarzy i tych, których nazwiska przeszły już do historii. Chociaż trochę się ich przewinęło, to naprawdę polubiłam póki co tylko kilku twórców. Nie przypadł mi do końca ani Coetzee, ani Kertész, ani le Clézio. Nie spodobała mi się Herta Müller ani Elfriede Jelinek. Za to praktycznie od pierwszej powieści polubiłam Doris Lessing. Mario Vargas Llosa podobał mi się na długo przed przyznaniem mu Nobla, chociaż nie we wszystkich utworach. Od kilku lat czekam, aż Nobla w końcu otrzyma Haruki Murakami. Może w końcu się doczekam albo w międzyczasie znajdę innego pisarza, któremu w wyścigu do Nobla będę skrycie kibicować.

photo credit: Western via photopin cc