bagaż doświadczeń

Jak ciężki jest Wasz bagaż doświadczeń?

Pakowanie się jest nieodłącznym elementem realizowania wakacyjnych planów. Nie sposób wyjechać, nie biorąc bagażu i nie pakując do niego najpotrzebniejszych rzeczy.
Kiedy podróżujemy samolotem potrafimy być wyjątkowo zdyscyplinowani. Mierzymy walizki, wszystko starannie ważymy, zdecydowanie odrzucamy to, co może zostać policzone jako nadbagaż.

Wiecznie niespakowani

Potrafimy być karni w podróży, ale czy mamy takie same umiejętności w życiu?
W codzienności, planach na przyszłość, naszej wizji przeszłości bagaż jest zupełnie inny.
Trudny do określenia. Niematerialny, ale jednak wyjątkowo ciężki.
To bagaż doświadczeń. Małych i dużych. Tych pouczających i takich, które powtarzają się od lat. Dobrych i złych. Wywołujących uśmiech i wpędzających w smutek albo frustrację.
Trudno jest ułożyć doświadczenia w naszych głowach, znaleźć dla nich dobre miejsce, wyrzucić te najbardziej niszczące, wpędzające w zły nastrój i podcinające skrzydła.
A szkoda, bo nie tylko jest z nimi znacznie trudniej, ale i zamykają przed nami drzwi na lotniskach, uniemożliwiają odbycie wspaniałych podróży, regularnie wystawiają nam dodatkowy rachunek za nadbagaż.

Osobisty nadbagaż

Emocjonalny nadbagaż naszego życia może mieć bardzo różne formy.
Dla niektórych to wyrzuty sumienia. Wieczny żal. Niewykorzystane szanse i możliwości. Nieodwzajemnione uśmiechy.

Na nadbagaż mogą złożyć się wyrzuty sumienia. Tęsknota za tym, czego nie da się już odwrócić. Niespełnione oczekiwania, jakie mamy wobec innych. Niezrealizowane marzenia, o których zapominamy w codziennym wirze życia, ale nie potrafimy ich odpuścić.

Nadbagaż to nasze wieczne frustracje. Lęki, bo każdemu coś się kiedyś w życiu nie udało. Każdy ma na swoim koncie porażki. Każdemu zdarzyło się zaufać nieodpowiednim osobom. Każdy kiedyś czuł się wykorzystany i zdarzyło mu się zaoferować więcej, niż powinien.

Wreszcie wyjątkowo ciężkie jest nasze życie równoległe. Świat, który nosimy tylko i wyłącznie w naszych głowach. W którym zawsze jesteśmy szczęśliwsi, lepsi, piękniejsi i bogatsi.

Tęsknota za lekkością

Mało kto potrafi być emocjonalnym nomadem. Z zainteresowaniem poddać się życiu. Otworzyć się ufnie na ludzi i świat. Hojnie dawać i bez wyrzutów sumienia brać. Cieszyć się życiem i korzystać z niego. Tu i teraz. Bez względu na to, co było i co nadejdzie.

Znacznie częściej zdarza się nam obierać inną drogę i decydować się na inny sposób na życie. Wydaje się nam, że znacznie łatwiej jest taszczyć ze sobą walizy wspomnień, które są jak kula u nogi, ale dają poczucie bezpieczeństwa. Które nie pozwalają nam podskoczyć, kiedy coś nam się spodoba. Pobiec za czymś, co nas zachwyca. Polecieć tam, gdzie są limity bagażu i nie ma miejsca na żale, pretensje i rozpamiętywanie.

Kompas w podręcznej walizce

Kiedyś dawno temu podróżowało się z „tłumokiem”, w którym miało się wszystko to, co naprawdę potrzebne. Jedzenie na drogę, butelkę z wodą, podstawowe narzędzia, coś do przebrania, okrycie głowy i to, co najważniejsze – kompas. Który zawsze bezbłędnie podpowiadał drogę, wskazywał gdzie iść, pokazywał najjaśniejszą gwiazdę na niebie.

W naszym codziennym bagażu upychamy coraz więcej rupieci, a zapominamy o tym najważniejszym przedmiocie. Kompasie. Intuicji. Wnioskach płynących z doświadczeń. Wiedzy, którą zdobywamy z wiekiem. Która rośnie wraz z życiową mądrością. Przeczuciu, które ostrzega, żeby drugi raz nie popełnić tego samego błędu.

Wyrzućcie szpargały z waszych ciężkich waliz i skupcie się na kompasie. A zaprowadzi Was tam, gdzie nawet nie spodziewacie się, że możecie kiedykolwiek dotrzeć.

photo credit: Fiat 500 Bambino via photopin (license)