Ja, Tituba, czarownica z Salem

Ja, Tituba, czarownica z Salem – recenzja

Niezależnie czy mieszka w chatce z piernika, rzuca klątwy, nawiązuje kontakt ze światem podziemnym czy zbiera zioła o sobie tylko znanych właściwościach, czarownica potrafi działać na wyobraźnię.

W literaturze, filmach, podaniach i legendach bywała stara i kaprawa, nierzadko ruda, czasami niezwykłej urody. Pod jakże różną powierzchownością kryje się jednak niemal zawsze kobieta mądra, doświadczona, niezależna, która nie lubi chodzić raz utartą ścieżką. Jednym słowem równa babeczka, która miała moc, by rzucić choć odrobinę światła w mroki średniowiecza.

Od odrażającej wiedźmy po intrygującą czarownicę

Do czarownic, podobnie zresztą jak do istot z pogranicza świata ludzi i legend, życia i śmierci, podchodzi się z coraz większą sympatią. W dodatku to najczęściej one są pozytywnymi bohaterkami albo chociaż postaciami tak złożonymi i fascynującymi, że przyciągają niczym magnes.

„Ja, Tituba, czarownica z Salem” – epicko i z polotem o czarownicy z Barbadosu

„Ja, Tituba, czarownica z Salem” autorstwa Maryse Condé to jedna z takich opowieści o czarownicach. Tytułowa bohaterka nie jest jednak ani stara, ani ruda. Przeciwnie – jest czarnoskórą niewolnicą z Barbadosu o gołębim sercu, która głęboko wierzy, że zdobyte umiejętności może wykorzystać w dobrym celu. Jak jednak łatwo można się domyślić, jej wizja dobrej czarownicy nijak ma się do obrazu czarownicy zakorzenionego w umysłach sztywnych do bólu, konserwatywnych i nieugiętych purytan, którzy w dodatku zdają się mieć wrodzoną niechęć do czarnoskórych. I tak, chcąc, nie chcąc, Tituba przechodzi piekło więzienia, docinki ze strony białych, musi pogodzić się z niesprawiedliwością i leczyć swoje wielokrotnie złamane i zawiedzione serce.

Ciekawa historia z drugim dnem

Nazwać jednak tę powieść typowym powieścidłem dla kobiet, którego akcja toczy się w odległych czasach, gdy normą były czepki, gorsety i krynoliny to jednak gruba przesadza. Za zgrabnie opowiedzianą historią kryją się historyczne fakty i ważne pytania, które wciąż nie tracą na aktualności. Dyskryminacja kobiet, fatalny stosunek do niewolników, dzielenie ludzi na tych niższej i wyższej kategorii, stawianie zabobonnych przekonań ponad racjonalne dowody czy wreszcie wybór między przetrwaniem a zachowaniem prostego kręgosłupa moralnego wciąż budzą dziś wiele emocji. Jednocześnie problemy te niestety wciąż zamiata się pod dywan, unika jak ognia, udaje się, że nie istnieją.

„Ja, Tituba, czarownica z Salem” – nowa klasyka?

„Ja, Tituba, czarownica z Salem” nie jest powieścią nową. W Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B. w 2007 roku. Na świecie zadebiutowała znacznie wcześniej – w 1986 roku. Co jednak należy przyznać, upływu tych trzech dekad wcale się nie odczuwa. Powieść pozostaje ciekawa, elegancka, żywa i zapada w pamięć. A przy okazji wciąż prowokuje do zadawania pytań. Co niektórzy mogą po lekturze odczuć ulgę w ciężkich czasach. Poczuć własną moc. Docenić możliwość kierowania własnym życiem, nawet jeśli nie zawsze los prowadzi nas od razu w raz obranym kierunku.

Zapisz